Prof. Kucharczyk: W Betlejem narodził się Syn Boży. Tylko ON jest ważny

– Warto przy okazji Świąt Bożego Narodzenia przypomnieć sobie, że w Betlejem narodził się nie cudotwórca, reformator religijny, filozof, ale Syn Boży, druga osoba Trójcy Najświętszej. Zbawiciel, który przyjął ciało z Maryi Dziewicy. I tylko ON jest w te święta ważny! – powiedział w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl prof. Grzegorz Kucharczyk z Instytutu Historycznego PAN.

Naukowiec krytykuje zachowanie papieża Franciszka, który ostatnio zawiesił kamizelkę ratunkową na krzyżu. Jego zdaniem “niezrozumienie dotyka najwyższych hierarchów Kościoła Katolickiego.

– Wieszanie kapoka na Krzyżu to mówiąc najdelikatniej – niezrozumienie sacrum i tego, czym jest drzewo Krzyża. To, co się stało na Krzyżu, kto na nim zawisł, przykrywa wszystkie dramatyczne wydarzenia, które stały się potem. To tym bardziej szokuje, że to niezrozumienie dotyka wysokich rangą, czy wręcz najwyższych hierarchów Kościoła katolickiego. A przecież na Krzyżu zawisł Bóg, w ciele człowieka. To najważniejsze wydarzenie, pod warunkiem, że faktycznie się wierzy. I właśnie warto sobie przy okazji Świąt Bożego Narodzenia przypomnieć sobie, że w Betlejem narodził się nie cudotwórca, reformator religijny, filozof, ale Syn Boży, druga osoba Trójcy Najświętszej. Zbawiciel, który przyjął ciało z Maryi Dziewicy. I tylko ON jest w te święta ważny! I warto sobie przypomnieć też jedną rzecz – komentuje historyk.

REKLAMA/Advertisement

Prof. Grzegorz Kucharczyk zaznacza, że herezje od czasów arianizmu aż do teologii wyzwolenia i walki o klimat redukowały postać Chrystusa do człowieka i pozbawiały go boskich atrybutów. Dodaje, że “papież jawi się niestety, bo nikt go do tego nie zmusza, jako wielki Couch, uprawiający zbiorowy couching, nie jako pasterz, prowadzący owce do Chrystusa”. Odniósł się on też do pożaru katedry Notre Dame i okoliczności jakie towarzyszyły temu dramatowi.

– Dla mnie tym najbardziej dramatycznym wydarzeniem mijającego roku był pożar katedry Notre Dame. Gdy w 2001 roku terroryści atakowali wieże World Trade Centre, niektórzy mówili, że został zniszczony symbol cywilizacji. Z całym potępieniem dla tego barbarzyńskiego ataku i szacunkiem dla tysięcy ofiar, dla mnie symbol cywilizacji płonął w kwietniowy wieczór tego roku Paryżu. Dla mnie ma to ogromne symboliczne znaczenie. Po pierwsze – zawsze w Europie źle się działo, gdy płonęły katedry. Po drugie – jestem z tych, co uważają, że nie ma przypadków, są tylko znaki. Tego dnia po raz pierwszy tak mocno czułem się Europejczykiem. Przy tej okazji widać też było znaki nadziei – jak młodzi Francuzi, którzy modlili się w tym miejscu. I ten mężny ksiądz, który mimo pożaru wbieglł do środka i wyniósł Najświętszy Sakrament oraz relikwie korony cierniowej Chrystusa. To są te znaki. I ksiądz, i ci młodzi ludzie, byli mężni. Męstwo, to jak uczy św. Tomasz z Akwinu to dwa akty – wytrwania – jak ci młodzi, którzy trwali na modlitwie i akt natarcia, jak ten ksiądz, który czynnie i dynamicznie ratował Ciało Chrystusa i relikwie. To tak, jakby Opatrzność dawała znaki, że tylko tacy kapłani są godni Najświętszego Sakramentu i tej cierniowej korony. To wstrząsające znaki. Opatrzność pokazuje też, że oczekuje jasnego świadectwa – modlitwy były publiczne, co w Paryżu jest wręcz cudem. I z drugiej strony odwaga tego księdza. Tyle także w Do Rzeczy pisano o tchórzliwych kapłanach, którzy wstydzą się krzyża. Tu widzimy kapłana odważnego. Mamy znak, że tacy kapłani są i tacy muszą być. Że tylko oni zasługują na miano christoforos – niosący Chrystusa. Bo on wyniósł Chrystusa. A więc był to znak trwogi, ale też nadziei – mówi prof. Grzegorz Kucharczyk

Brak obrazka

REKLAMA/Advertisement