Po półtora miesiącu protesty na Białorusi nie słabną, nie dochodzi też do ich radykalizacji

Krajobraz na Białorusi po nieuznawanych przez Polskę i część państw wyborach jest dość stały – w weekendy odbywają się duże protesty, głównie w Mińsku, ale też kilku innych miastach, natomiast w tygodniu odbywają się mniej liczne protesty. W ostatnią niedzielę – 20 września – w Mińsku protestowało ponownie około 100 tys. demonstrantów, co pokazuje, że opór wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki nie słabnie.

Działania represyjne podejmowane wobec protestujących nie przynoszą wyraźnego spadku ich liczebności. Od trzech tygodni frekwencja na niedzielnych marszach w stolicy ustabilizowała się na poziomie ok. 100 tys. uczestników, nieznacznie spada jednak aktywność na prowincji, a także w dni powszednie. Choć w niedzielę starć z oddziałami OMON-u było więcej niż w minionych tygodniach, wciąż mają one charakter incydentalny. Społeczny gniew wynikający z utrzymywania się Łukaszenki przy władzy nie powoduje radykalizacji protestów, choć stopniowo wzrasta napięcie w ich trakcie, szczególnie wśród części demonstrantów nieobawiających się fizycznego przeciwstawienia się organom porządkowym – pisze w raporcie Piotr Żochowski, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich. – Postawa władz wciąż ma charakter wyczekujący: nie podejmują one ani decyzji o powrocie do masowych i brutalnych represji, ani też działań o charakterze politycznym mogących w przewidywalnej perspektywie uspokoić nastroje społeczne. Mińsk kontynuuje natomiast sztuczne kreowanie sytuacji zagrożenia zewnętrznego, czemu sprzyja wsparcie Moskwy. Wizyta rosyjskiego ministra obrony w Mińsku potwierdziła po raz kolejny, że Kreml przywiązuje ogromną wagę do zagwarantowania swobody operowania swoich sił zbrojnych na terytorium Białorusi. Była też sygnałem skierowanym do NATO i USA, że Moskwa jest zdeterminowana do utrzymania reżimu Łukaszenki. Zapowiedź intensyfikacji białorusko-rosyjskich ćwiczeń wojskowych wydaje się zwiastować, że udział jednostek Sił Zbrojnych FR, które będą odbywać szkolenia na terytorium Białorusi, może – w zależności od rozwoju sytuacji politycznej – przybrać formę rotacyjnej obecności militarnej.

REKLAMA/Advertisement