Dziennik Narodowy Blog Gospodarka Od przyszłego roku mechanizmy na rynku energii będą mieć ograniczony wpływ na rachunki odbiorców prądu
Gospodarka

Od przyszłego roku mechanizmy na rynku energii będą mieć ograniczony wpływ na rachunki odbiorców prądu

Przyjęta przez rząd tarcza solidarnościowa spowoduje, że od 2023 roku mechanizmy kształtujące ceny energii na rynku hurtowym będą mieć mniejsze niż do tej pory przełożenie na wysokość rachunków gospodarstw domowych i tzw. odbiorców wrażliwych.

– Pozostają jednak kluczowe dla takich uczestników rynku jak producenci i sprzedawcy energii elektrycznej – mówi Angelina Bartosik z Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej. Pośrednio będą więc mieć wpływ na tempo prowadzonych przez te podmioty inwestycji w transformację energetyczną.

Transakcje między producentami i sprzedawcami energii odbywają się m.in. na Towarowej Giełdzie Energii, według mechanizmów precyzyjnie określonych w polskim i europejskim prawie. To one mają największy wpływ na wysokość cen energii sprzedawanej dalej, do odbiorców końcowych, czyli gospodarstw domowych, firm, instytucji i samorządów. 

– Bieżący rok pokazał, jak istotne w branży energetycznej są kontrakty terminowe. Przy kilkusetprocentowych wahaniach cen surowców i kosztów produkcji energii wcześniej zawarte kontrakty terminowe gwarantowały niezakłócone dostawy oraz sprzedaż energii elektrycznej do odbiorców końcowych – mówi Angelina Bartosik.

Transakcje na rynku energii dzielą się na dwie grupy: umowy spotowe i kontrakty terminowe. Pierwsze są zawierane na sprzedaż „tu i teraz”, po aktualnej cenie, która może się wahać nawet o kilkadziesiąt procent w ciągu jednej doby. Jest bowiem zależna m.in. od bieżącego zapotrzebowania na energię elektryczną, produkcji z OZE, ale też wahań na rynku surowców i cen uprawnień do emisji CO2 w unijnym systemie EU ETS. Dlatego też, aby móc zaoferować odbiorcom końcowym stałe ceny prądu, sprzedawcy zabezpieczają większość energii kontraktami terminowymi. Rynek spotowy pełni zaś rolę uzupełniającą, umożliwiając dokupienie brakującej ilości energii, jeśli zapotrzebowanie na nią wzrośnie.

– Kontrakty terminowe to po prostu zabezpieczenie sprzedawcy i producenta przed wahaniami cen. Producent energii wie, ile energii sprzeda, więc ma też świadomość, ile surowców musi zabezpieczyć i jakich przychodów może się spodziewać. Z kolei sprzedawca ma pewność, że otrzyma zakontraktowany wolumen energii, który będzie mógł dalej sprzedać odbiorcom końcowym po wcześniej ustalonej cenie. Dzięki temu zarówno producent, jak i sprzedawca mogą więc funkcjonować w niezakłócony sposób, planując swoje przychody oraz niezbędne inwestycje, które sfinansują z zysków – tłumaczy ekspertka.

Kontrakty terminowe są zawierane z wyprzedzeniem kilku- lub kilkunastomiesięcznym, a czasem nawet dwuletnim. To oznacza, że obie strony zawierają umowę poniekąd „w ciemno”, nie do końca wiedząc, jakie będą warunki w momencie, kiedy ta energia będzie dostarczana do odbiorcy. Dlatego też każda ze stron transakcji wycenia ryzyka i stara się je zminimalizować.

Co istotne, wysokość cen energii w kontraktach terminowych może się bardzo różnić i jest zależna od momentu ich zawarcia. W ubiegłym roku i jeszcze na początku bieżącego, przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę, ceny kontraktów terminowych zawieranych na 2023 rok były znacznie niższe niż w sierpniu br., przy rekordowo wysokich cenach gazu.

– Na wartość kontraktów terminowych na energię elektryczną największy wpływ mają kontrakty terminowe na surowce niezbędne do produkcji energii elektrycznej, przede wszystkim węgiel i gaz, ale również skrajnie wysokie koszty zakupu unijnych uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Główną przyczyną wahań wartości kontraktów terminowych na energię elektryczną są znaczne zmiany notowań kontraktów na zakup uprawnień do emisji CO2. W przypadku kontraktów zawieranych na 2023 rok te wahania sięgnęły nawet kilkuset procent. Jednak to nie oznacza, że aż o tyle wzrosła cena energii elektrycznej ani tym bardziej, że o tyle wzrosły marże producentów – podkreśla Angelina Bartosik.

Jak wskazuje, w sierpniu br., przy najwyższych kontraktach terminowych, zostało zawartych bardzo niewiele transakcji. Przykładowo po rekordowej cenie z 29 sierpnia br. wolumen transakcji wynosił tylko 7 MW, czyli zaledwie 0,14 proc. całej energii zakontraktowanej do tej pory na 2023 rok.

 Nadużyciem jest więc twierdzenie, że marża producentów energii wzrosła o 7 tys. proc., ponieważ te dane odnoszą się tylko do nielicznych transakcji, które stanowią ułamek całej kontraktacji terminowej – mówi ekspertka.

Sierpniowa zwyżka cen kontraktów terminowych zawieranych na 2023 rok spowodowała chwilowy duży wzrost modelowej marży brutto producentów. Jest to wskaźnik obliczany na podstawie wartości indeksów na rynku terminowym TGE, od którego odejmowane są cena węgla i cena uprawnień do emisji CO2. Odnosi się on do całego rynku, a nie konkretnego producenta i nie należy go mylić z zyskiem całej branży. Zwłaszcza że nie uwzględnia on innych kosztów, w tym kosztów pracy, utrzymania urządzeń, ponoszonego ryzyka, a przede wszystkim inwestycji sektora.

– Dlatego też – mimo chwilowego wzrostu modelowej marży brutto producentów – w rzeczywistości rekordowa wartość kontraktów terminowych miała stosunkowo niewielki wpływ na średnią cenę energii na 2023 rok, która utrzymuje się na poziomie poniżej 1 tys. zł /MWh i wynika z wysokich cen węgla, gazu i uprawnień do emisji CO2 – mówi Angelina Bartosik.

Jak wskazuje, analizując wzrost cen, trzeba też brać pod uwagę średnią wartość kontraktów terminowych na energię elektryczną, a ta systematycznie rośnie już od dwóch lat. W przypadku kontraktów zawieranych na 2023 rok wzrosła dwukrotnie, ale – choć wydaje się to dużo – jest to znacznie mniej od równoległych wzrostów cen surowców węgla w portach ARA, gazu i węgla na rynku krajowym, a także wzrostu cen uprawnień do emisji CO2.

Co istotne, wszystkie mechanizmy kształtujące ceny energii na rynku hurtowym od przyszłego roku będą miały ograniczony wpływ na wysokość rachunków dla części odbiorców końcowych. W 2023 roku zacznie bowiem działać tzw. tarcza solidarnościowa, która zamraża ceny energii dla gospodarstw domowych na poziomie z tego roku (do określonych w ustawie limitów zużycia). Jednocześnie dla zużycia powyżej tych limitów przyjęto ceny maksymalne na energię. Dotyczą one odbiorców wrażliwych, gospodarstw domowych, samorządów oraz małych i średnich firm.

– Dzięki nowym rozwiązaniom ustawowym mechanizmy rządzące rynkiem energii będą miały tylko pośredni wpływ na ceny energii dla odbiorców końcowych. Pozostają jednak kluczowe dla takich uczestników rynku jak producenci i sprzedawcy energii elektrycznej. To od cen energii na rynku będą zależały w dużej mierze przyszłe przychody, zyski i – co istotne dla przyszłości transformacji energetycznej – możliwości inwestycyjne spółek sektora energii  mówi ekspertka Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej.

za: newseria.pl

Exit mobile version