Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda: Ludzi dotkniętych koronawirusem może być 50-80 razy więcej ale śmiertelność jest podobna do grypy

Opinię naukowców z Uniwersytetu Stanforda trudno pominąć milczeniem. Ta prywatna uczelnia w Stanfordzie, w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej jest jednym z najbardziej prestiżowych uniwersytetów świata. Stanford jest sklasyfikowany na drugim miejscu w ogólnym rankingu wszystkich uniwersytetów na świecie opracowanym przez Akademicki Ranking Uniwersytetów Świata i zajmuje czwarte miejsce w Stanach Zjednoczonych w rankingu programów studiów licencjackich U.S. News & World Report.

Wczoraj opublikowano wyniki badania z tegoż uniwersytetu, które wykazało niezwykle ciekawe liczby.

REKLAMA/Advertisement

W badaniu z Uniwersytetu Stanforda, które zostało opublikowane w piątek, wzięto pod lupę losową, reprezentacyjną dla hrabstwa Santa Clara grupę 3330 osób. Stwierdzono, że ilość ludzi którzy zetknęli się z koronawirusem jest 50 do 85 razy większa niż wskazują oficjalne dane. To oznaczałoby, że pomimo szokującej mimo wszystko liczby zgonów na Covid-19, procent ofiar śmiertelnych jest o wiele niższy. Przy 154 tys. zgonów na 2,259,352 (dane na worldometers.info/coronavirus, podane dzisiaj rano), śmiertelność jest olbrzymia i sięga niemal 7 %. Jeżeli jednak naukowcy z Kalifornii mają rację i chorych jest kilkadziesiąt razy więcej, to i śmiertelność jest jest dużo mniejsza niż te 7 %. Przykładowo, dla grypy sezonowej śmiertelność wynosi około 0,1%. Co więcej znaczy to, że skoro 50 do 85 razy więcej ludzi niż jest to wykryte (lub podawane) zostało dotkniętych koronawirusem, to ogromna liczba osób w naturalny sposób wytworzyła przeciwciała. Stawia to pod dużym znakiem zapytania konieczność masowego szczepienia (w momencie stworzenia takiej szczepionki). Można też poddać w wątpliwość drastyczne środki stosowane przez wiele rządów.

Dr. Jay Bhattacharya z zespołu z Uniwerstytetu Stanforda podkreśla jednak w rozmowie z CNN, że chociaż liczby przedstawione w wynikach badań są podobne w przypadku Covid-19 i grypy wydają się być podobne, nie oznacza to, że choroby te również wykazują podobieństwa.

REKLAMA/Advertisement