Naruszenie prawa przy ratyfikacji Konwencji stambulskiej. Błędne tłumaczenie ideologicznego dokumentu

W ostatnich dniach żywo dyskutowana jest kwestia możliwości wypowiedzenia przez Polskę Konwencji stambulskiej. Dokument ten, pod pozorem walki z przemocą wobec kobiet, zawiera szereg postanowień o ideologicznym charakterze. Istotnym problemem związanym z Konwencją jest fakt, że jej polskie tłumaczenie, opublikowane w Dzienniku Ustaw, nie odpowiada oryginalnym wersjom językowym konwencji – francuskiej oraz angielskiej. Nie jest także zbieżny z tłumaczeniem na język polski zamieszczonym na stronie internetowej Rady Europy. Tymczasem, zgodnie z przepisami prawa międzynarodowego, tekstem wiążącym państwa-strony traktatów jest język oryginalny. W przypadku Konwencji stambulskiej teksty takie są dwa – francuski oraz angielski. Przedłożenie błędnego tłumaczenia w trakcie procesu ratyfikacyjnego umowy międzynarodowej jest jednocześnie naruszeniem prawa.

OBOWIĄZUJĄCY W POLSCE TEKST KONWENCJI – LINK

REKLAMA/Advertisement

ANGIELSKI TEKST KONWENCJI – LINK

FRANCUSKI TEKST KONWENCJI – LINK

REKLAMA/Advertisement

Konwencja stambulska precyzyjnie definiuje znaczenie terminu gender w art. 3 lit. c jako „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn” (w wersji anglojęzycznej: „socially constructed roles, behaviours, activities and attributes that a given society considers appropriate for women and men”). Różni się on od angielskiego terminu sex, oznaczającego płeć w jej właściwym, biologicznym sensie.

Zgodnie z Konwencją wiedeńską o prawie traktatów, która jest podstawowym aktem prawa międzynarodowego regulującym kwestie związane ze stosowaniem i interpretacją umów międzynarodowych, obowiązującym tekstem dokumentu jest ten opublikowany w języku oryginalnym.W podstawowej wersji językowej Konwencji, termin gender (fr. genre) pojawia się aż 25 razy w różnych kontekstach (m. in. równości genderowej, polityce uwrażliwionej na gender, genderowej perspektywie, przemocy ze względu na gender). W polskim tłumaczeniu termin gender oddano jako „płeć społeczno-kulturowa” (co nie do końca koresponduje z jego prawdziwym znaczeniem, ponieważ gender jest pojęciem niezależnym od płci). Co więcej, wbrew oryginalnemu tekstowi, w opublikowanej w Dzienniku Ustaw wersji, pojawia się on zaledwie 2 razy. Oznacza to, że w pozostałych przypadkach przetłumaczono „gender” jako płeć, co może błędnie sugerować, że termin ten odnosi się do płci biologicznej.

REKLAMA/Advertisement

Zastąpienie odniesień do płci przez wprowadzenie pojęcia gender ma ogromne znaczenie dla całego systemu prawnego. Termin gender zakłada bowiem, że kobiecość i męskość są konstruktami społecznymi, powstałymi na skutek dialektycznej walki płci. Podejście to całkowicie ignoruje biologiczne uwarunkowania z których wynikają różne role społeczne i aspiracje kobiet i mężczyzn. W tej optyce, przyczyną przemocy nie są więc patologie życia społecznego, a sama jego struktura, którą – za pomocy inżynierii społecznej – należy zmienić. Tak pojmowany gender jest czymś co podlega swobodnym zmianom, ponieważ ma charakter wyłącznie konwencjonalny. W konsekwencji, dla zwolenników tego podejścia istnieje wiele różnych „genderów”. Wyróżnia się pojęcia takie jak cisgender (osoba identyfikuje się z płcią ustaloną przy narodzinach), transgender (osoba nie identyfikuje się z płcią ustaloną przy narodzinach), genderfluid (osoba identyfikuje się kolejno z różnymi genderami), agender (osoba nie identyfikuje się z żadnym genderem), bigender (osoba identyfikuje się z dwoma genderami jednocześnie), polygender (osoba identyfikuje się z wieloma różnymi genderami jednocześnie).

Ponadto, stosownie do przepisów rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wykonywania niektórych przepisów ustawy o umowach międzynarodowych, wszelkie tłumaczenia, którymi posługują się polskie organy władzy publicznej uczestniczące w procedurze ratyfikacji umowy powinny być opatrzone klauzulą za zgodność z oryginałem. Uwierzytelnienia dokonuje organ, który występuje z wnioskiem o wszczęcie każdego kolejnego etapu procedury ratyfikacyjnej. W przypadku tłumaczenia doręczonego w toku prac nad ustawą wyrażającą zgodę na ratyfikację Konwencji stambulskiej uwierzytelnienia dokonała Zastępca Kierownika Biura Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania Monika Ksieniewicz. W chwili przedłożenia projektu do laski marszałkowskiej funkcję Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania sprawowała Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

– Błędne tłumaczenie niesienie za sobą niebagatelne konsekwencje. Ocena stopnia wykonania postanowień Konwencji przez Polskę będzie dokonywana właśnie z uwzględnieniem tekstu anglojęzycznego oraz francuskojęzycznego, ponieważ wynika to z zasad obowiązujących na mocy Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów. Przypomnieć też należy, że wady związane z tłumaczeniem i samo wprowadzenie konstrukcji gender do prawa krajowego stały się przyczyną uznania Konwencji stambulskiej za niekonstytucyjną przez bułgarski Trybunał Konstytucyjny – komentuje mec. Bartosz Zalewski z Centrum Analiz Legislacyjnych Instytutu Ordo Iuris.