Mec. Janas: Inna perspektywa – inne problemy?

Ostatnio z wielkim zainteresowaniem przeczytałem tekst Artura Szczepka mówiący o “Endeckim Rachunku Sumienia”. Wszak traktuje on w temacie dla obozu narodowego najważniejszym – o miejscu i kształcie tego nurtu. Porównanie z “Dmowską Endecją”, daje odpowiedź, że miejscem obozu jest prawica, a kształt to ruch oparty o zaplecze merytoryczne, którego celem jest egzystencja powyżej tego dna ideowego i intelektualnego, cechującego naszą sferę publiczną.

Mnie jako człowieka natury konserwatywnej cieszy fakt, że w środowisku narodowym pojawiają się głosy powrotu do korzeni historycznych, wezwania do oczyszczenia z fetoru mającego postać albo dążenia do kariery kosztem sprzedaży idei, albo świadomego głoszenia haseł, które z prawicą nie mają niewiele wspólnego. Przyjmując założenie, że całe środowisko dokona owego katharsis to czy naturalną koleją rzeczy nie należy zapytać się o drogę do sukcesu politycznego? Wszak obcowanie po stronie dzisiejszej prawicy do przyjemności gwarantującej sukces polityczny nie należy.

Wbrew pozorom, nowe otwarcie nie przyniesie nowych problemów a wręcz przeciwnie – będzie wiązało się z pokonaniem tego co zawsze jest bolączką ideowej prawicy i o czym zapewne każdy czytelnik zdaje sobie sprawę. Mówiono o tym wielokrotnie, ale myślę, że warto o tym przypomnieć gdy powoli kończy się czas upojnej nirwany “międzywyborczej”.

Jednym tchem można wymienić najbardziej jaskrawy problem, z którym boryka się całe środowisko prawicy: nadmiar wodzów. I nie chodzi tylko o osoby stojące na szczycie poszczególnych ugrupowań. W łonie samych formacji czy obozów występuje problem nadmiaru kadry kierowniczej, liczącej na profity z działalności politycznej. Kierownictwa jest nierzadko więcej niż realnie pracujących dla ugrupowania, co w sposób oczywisty powoduje mierną efektywność wewnątrz i brak porozumienia na zewnątrz.

Jednakże ten problem nie jest chyba obecnie najbardziej istotny. Obiektywnie zaspokojenie ambicji wodzowskich ograniczone jest wszak przez ilość “owoców” tej działalności i jako takie obrazuje tylko prawdziwą osobowość, rzeczywistą chęć służby dla Polski oraz realizację celu doprowadzenia do rozwoju swojego środowiska ideowego. Wszak kondycja wszystkich nurtów prawicy, granicząca z zadyszką albo w niektórych przypadkach zawałem to efekt “pracy i zaangażowania” właśnie owych wodzów.

Istotniejszy problem stanowi to co już między zdaniami zostało wyszeptane, a czego pokonanie, wobec chorobliwej kondycji prawicy, mogło by przynieść sukces wyborczy i dać impuls do oczekiwanych zmian. Oczywiście jest to brak zdolności koalicyjnej. Dziwi on z jednego powodu. Większość postulatów różnych organizacji, jak również celów sobie stawianych, jest podobna jeśli nie tożsama. Dlatego obok wspominanego już wodzostwa, głównym problemem jest impas wynikający z ortodoksji doktrynalnej. I odpowiadając na skądinąd słuszną krytykę od razu odpowiem: Tak rozumiem, sam jestem ortodoksyjnie związany z filozofią jaka mi przyświeca. Ale uprzejmie zwracam uwagę, że myśląc o funkcjonowaniu w systemie, który trafnie Gomez Davila określa jako: Demokrata pragnie w skrytości ducha służyć tylko temu, kto nie zasługuje na to, aby rozkazywać. Jakież inne kryterium selekcji wyjaśnić może pomyłki powszechnego prawa wyborczego?, trzeba w opozycji do jego założeń stworzyć jednorodny nurt, który będzie pokazywał alternatywę. Nurt, który wskaże drogę do celu. Kłótnie o rzeczy, z którymi się nie zgadzamy tu na prawicy powinny mieć miejsce gdy odwrócony zostanie kierunek dotychczasowego marszu. Przecież w tej ludowodemokratycznej dyktaturze socjalistycznej nie ma miejsca nawet na zdrową konkurencję pomiędzy programami prawicowych ugrupowań.

REKLAMA/Advertisement

Jednakże są to problemy natury taktycznej. Ich pokonanie może być wbrew pozorom całkiem proste. Świadczy o tym przykład ruchu Kukiz 15. Przykład zarówno pozytywny jak i negatywny. Pozytywny bo uczestnikom udało się wydobyć z kotła wspomnianych bolączek i przekuć to na pewnego rodzaju sukces “demokratyczny”. Negatywny, bo pokazuje, że jest to projekt nijaki pod każdym względem, a na dodatek w pełni dowodzący poprawności argumentacji wskazywanej wcześniej.

Projekt ten pokazuje również, gdzie leży najważniejszy problem takich środowisk jak nurt narodowy. Pułapka ultraniskiego poparcia, w którą nie wpadły środowiska związane z ugrupowaniem Wolność bądź powołując przykład lewicy – Razem. Oba wskazywane ugrupowania doktrynalnie stanowią ostrą i bezkompromisową krytykę ugrupowań rządzących. Ugrupowań rządzących świetnie posługujących się orwellowską “nowomową”, ubierającą hasła lewicowe w szaty prawicowe. Razem zyskuje, bo wprost głosi zdradę idei lewicowej przez jawnie populistyczny pragmatyzm wyborczy na sztandarze PiSu. Wolność zaś pokazuje, że “prawicowość” partii rządzących można opisać porównaniem Zagłoby z Trylogii: diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni. I może na obecnym etapie politycznie te środowiska nie mają możliwości samodzielnego istnienia w parlamencie, jednakże są zauważalne i oceniane przez elektorat. Jednym słowem istnieją w przestrzeni politycznej.

Tymczasem środowiska narodowe, albo uściślając owi “wodzowie”, którzy zawsze utożsamiani byli z głosem środowiska, prezentują albo postawę jawnie kolaborującą z obozem władzy, albo mniej lub bardziej sympatyzującą z hasłami, polityką i kadrą obozu władzy. Nie będę tutaj poruszał już zagadnień tego, co prawicowe i oceny stosunku środowiska narodowego czy poszczególnych osób do idei. Zwrócę uwagę tylko na to, że wyborca sympatyzujący ze środowiskiem narodowym nigdy nie odda swojego głosu na ugrupowania, które wyglądają jak przybudówka partii rządzących. Po co? Skoro może zwiększyć poparcie dla partii rządzącej popieranej przez środowisko, któremu wyborca jest oddany.

Teraz wypada zadać sobie pytanie gdzie tkwi prawdziwa przyczyna istnienia tych problemów i zastanowić się, podobnie jak autor cytowanej już publikacji “Endecki Rachunek Sumienia”, czy aby nie pora na zmiany?

Mec. Jacek Janas

————————-
Mec. Jacek Janas – prezes zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny, członek zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników “Swojak” oraz ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego. Z przekonań konserwatywny liberał, przez co członek stowarzyszenia KoLiber. Publicysta i działacz społeczny.