Maksymowicz: KGHM – prezes miał rację, ma rację i zawsze będzie miał rację

Dla jasności wyjaśnić trzeba, że chodzi tu o byłego prezesa tej firmy, który odpowiedzialny był za zakup złoża rud miedzi Sierra Gorda w Chile. Były prezes na prawo i lewo udziela wywiadów w kluczowych mediach naszego kraju na temat tej inwestycji. Nie byłoby nic w tym nadzwyczajnego, gdyby nie jego atak na konstytucyjnie uprawnioną instytucję, jaką jest Naczelna Izba Kontroli (NIK), która z przynależnego jej prawa, kontroluje działania gospodarcze państwowych instytucji.

KGHM Polska Miedź należy do tej grupy, gdyż mniejszościowym jej właścicielem jest Skarb Państwa, który posiada 31,79% akcji. Pozostali akcjonariusze są rozproszeni i posiadają co najwyżej po 5 % akcji. To uzasadnienie dla działania NIK. W ostatnim dniu kadencji jej prezes Krzysztof Kwiatkowski nakazał opublikować pokontrolny dokument „Inwestycja KGHM SA w złoże Sierra Gorda w Chile”. Raport ten nie zostawia przysłowiowej suchej nitki na działaniach KGHM w tej sprawie zarzucając firmie straty na tej inwestycji w wysokości ok. 20 mld złotych. Na tym można by poprzestać i zapytać, jakie zostaną podjęte kroki w stosunku do winnych w tej sprawie. Tymczasem jak w kalejdoskopie lub w dziecinnej bajce nagle sprawa ulega dokładnemu odwróceniu. Oto najważniejsze media całego kraju bezkrytycznie udzielają głosu byłemu prezesowi KGHM, który odwrotnie na konstytucyjnej instytucji RP odpłaca jej tym samym.

REKLAMA/Advertisement

Bezstronny czytelnik jest tym zdezorientowany. Z jednej strony autorytet NIK winien być przynajmniej szanowany. Oczywiście wszystkie decyzje państwowe również podlegają medialnej krytyce. Tym razem jest to o tyle dziwne, że media te jednogłośnie i prawie bez wyjątku, na wszystkie sposoby powtarzają krytykę byłego prezesa o kontroli NIK w KGHM. Prezes oczywiście ma prawo do obrony. Ale żeby wszystkie media były przeciwko państwowej instytucji jest to co najmniej dziwne, a po bliższym przyjrzeniu się tej sprawie mocno podejrzane. Media przekazują sugestie byłego prezesa, że jest on niewinny, a winni są niedouczeni kontrolerzy z NIK. Ci ostatni nie bronią się wcale, przynajmniej w mediach. Tu trzeba dodać jeszcze jedno wyjaśnienie. Oto z wykształceniem humanistycznym kolejnych prezesów KGHM nigdy nie było najlepiej. Czy nie wystarczą umiejętności handlowe, techniczne i wszelkie inne, aby żądać od nich jeszcze znajomości kultury, literatury i podobnych całkowicie zbędnych dla nich wymagań? Oczywiście żąda się tego od każdego maturzysty, ale czy prezes KGHM musi mieć maturę? Nie musi, choć formalnie ją ma.

Alpuhara

REKLAMA/Advertisement

Zacznijmy od Adama Mickiewicza i jego „Ballady – Alpuhara” będącej częścią „Konrada Wallenroda”. Oto były prezes KGHM reprezentujący rząd PO w czasie jego kadencji w tej firmie, teraz oskarża swojego kolegę z tej formacji Krzysztofa Kwiatkowskiego wołając do rządzącego obecnie PiS niczym Almanzor ze wspomnianej ballady: „Hiszpanie – woła – na waszym progu/ Przychodzę czołem uderzyć/ Przychodzę służyć waszemu Bogu/ Waszym prorokom uwierzyć/ Hiszpanie męstwo cenić umieją;/ Gdy Almanzora poznali/ Wódz go uścisnął, inni koleją/Jak towarzysza witali?” Źle się to skończyło; „Hiszpanie trwożnie z miasta uciekli/ Dżuma za nimi w ślad biegła/ Z gór Alpuhary nim się wywlekli/ Reszta ich wojska poległa/”.

Takie są zwykle skutki zdrady. Jest to szczególnie naganne w sytuacji osobistego zagrożenia, a takie zagrożenie wytoczenia procesu byłemu prezesowi za poniesione starty nadal istnieje. Jest to zagrożenie czysto teoretyczne, gdyż za podobne przewinienia w tej firmie raczej nagradzano, aniżeli kogokolwiek pozywano przed sądy z wyrokami więzienia. Tym razem zapewne też tak się skończy.

Stary Żyd z Podkarpacia

Czesław Miłosz – laureat literackiej Nagrody Nobla z 1980 r., takie oto motto napisał do swojej ksiązki „Umysł zniewolony”: „Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze i nie ma co się szarpać. A kto ma 60 procent racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje! A co by powiedzieć o 75 procent racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane. No, a co o 100 procent? Taki, co mówi, że ma 100 procent racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak”. Gdyby były prezes KGHM znał tę frazę, na pewno nie przypisywałby sobie we wszystkim racji, a innym tylko błędy. Bo wychodzi to po prostu fatalnie.

Prezes i media

REKLAMA/Advertisement

Dlaczego, żadne z kluczowych mediów nie broni NIK, a udziela hojnie głosu oskarżonemu prezesowi? Tajemnica tego medialnego poparcia jest prosta. Pozornie nikt nie wie dlaczego tak się dzieje? Jednak znane powiedzenie mówi, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I tym razem również o to chodzi. I wcale nie o te 20 miliardów złotych straty, które prezes spowodował. Rzecz ma się całkiem w czym innym. Oto KGHM według związkowych biuletynów z tej firmy wydaje rocznie ok. 70 mln złotych na reklamę w krajowych mediach. To w prostym przeliczeniu wypada po ok. 70 tys. zł rocznie na każdego z ok. 1000 sponsorowanych dziennikarzy. To dla nich dodatkowa „fucha”. Oczywiście wszystko jest legalnie przeprowadzone. Żaden dziennikarz nie dostaje tych pieniędzy wprost. Przekazywane są one na reklamy do najważniejszych krajowych mediów. I poprzez dochody z tego źródła dopiero trafiają do kieszeni redaktorów. Jeden z polityków PiS tak przejął się tą sprawą, że złożył wniosek o ustawowy zakaz reklamowania się w mediach firm z kapitałem państwa. Wyleciał on z hukiem ze swojego ministerialnego stanowiska i wszelki ślad o nim zaginął, a wydatki KGHM na reklamę, jak były, tak i nadal są aktualne.

Nic więc dziwnego, że każdy prezes KGHM ma przychylne ich stanowisko. Nawet jak palnie najgorsze głupstwo, to w mediach przedstawia się je jako genialne odkrycie. Po prostu, jest to legalna i w majestacie prawa uprawiana korupcja. Były prezes przez lata swojego urzędowania hojnie korzystał z tego źródła, dlatego teraz w zaparte zaprzecza kontrolerom NIK, których nikt nie chce nawet słuchać. Odnośnie tej reklamy można zapytać, czy produkty KGHM, które głównie sprzedawane są za pośrednictwem Londyńskiej Giełdy wymagają krajowej reklamy? Zaś krajowi nabywcy zawierają długo terminowe kontrakty na dostawy, też nie wymagające żadnej reklamy.

Tu mamy prokuratorów

REKLAMA/Advertisement

Na końcu wywiadów i wypowiedzi byłego prezesa zaznacza się, że jest on ekspertem w dziedzinie geologii, wyceny złóż i ekonomiki przedsiębiorstw. Wykładowca akademicki; autor i współautor kilkudziesięciu książek i artykułów, m.in. w dziedzinie górnictwa, geologii i gospodarki surowcami. To wszystko prawda, tyle tylko, że nie cała prawda. Jej reszta jest taka, że wszystkie te specjalności nabył on już jako prezes KGHM. Swego czasu prokuratura prowadziła bardzo ograniczone dochodzenia w sprawie nabywania tytułów naukowych za pieniądze KGHM. To ograniczenie wiąże się ze znanym też powiedzeniem jednego z wiceprezesów, który bez krępacji klepiąc się po kieszeni powiedział: „tu mamy prokuratorów”.

Zyski i straty

Były prezes KGHM odpowiedzialny za zakup Sierra Gorda w wspomnianym na wstępie wywiadzie twierdzi, że analizowano 300 złóż do potencjalnego zakupu. Twierdzi on, że w tej sprawie „miałem dobry zespół”. Ten zespół składał się z zagranicznych anglosaskich firm doradczych oraz grona podległych mu urzędników z KGHM. Ci pierwsi reprezentowali konkurencyjne w stosunku do KGHM interesy międzynarodowych firm na szkodę KGHM, a ci ostatni posłusznie wykonywali wszelkie decyzje swojego szefa, inaczej natychmiast znajdowali się za bramą zakładu. Taki to był „dobry zespół”! Wszyscy kolejni prezesi KGHM twierdzą, że inwestycje zagraniczne przynoszą zyski. NIK wykazuje jednak, że były to kolosalne straty. Kto w tej sprawie ma rację? Okazuje się, że obie strony, choć pozornie wydaje się to sprzeczne.

Jak to możliwe? Ano tak, że każda z nich mówi całkiem o czym innym! Zyski były oczywiste dla prezesów i ich podwładnych. Mieli oni gwarancje zatrudnienia, profity z zagranicznych kontraktów, poparcie władz, nagrody i wyróżnienia. To były zyski osobiste tych ludzi i tego się oni nieodmiennie trzymają, aż po dzień dzisiejszy. Co najciekawsze w tej sprawie, że prezesi mówiąc o zyskach KGHM z zagranicznych inwestycji przedstawiają je zwykle w czasie przyszłym niedokonanym, czyli inaczej mówiąc życzą sobie tego niezależnie od wszelkich okoliczności. Natomiast według kontrolerów NIK, KGHM w wyniku tego rodzaju działań ponosił gigantyczne straty.

To trzeba zmienić

Przy zasygnalizowanym tu systemie zarządzania prezes w każdej sprawie miał rację, ma rację i będzie miał rację. Każdy kto ma inne zdanie znajdzie się za bramą zakładu. Mając pełne poparcie medialne prezesi tej firmy mogą wmówić każdemu, co tylko zechcą. To trzeba zmienić. To nie KGHM ma rządzić państwem, i jego mediami, ale rzecz ma się mieć całkiem odwrotnie.

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.