REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Franciszkanin o Zmartwychwstaniu: “Jezus nas odkupił, ale nie chce uszczęśliwić nas na siłę”

176

– Jezus nas odkupił, ale nie chce uszczęśliwić nas na siłę – bo wówczas ta miłość na siłę nie byłaby szczera. Jezus, umierając i potem zmartwychwstając otworzył nam drogę do raju. Od nas zależy, czy z niej skorzystamy. Oczywiście Bóg jako dobry Ojciec bardzo cierpi, widząc, jak człowiek odrzuca Jego miłość. Ale szanuje naszą wolną wolę – zaznacza franciszkanin o. Jan Maria Szewek w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

Kapłan podkreśla znaczenie wolnej woli i fakt, że Bóg nie może jej złamać i nie zbawi nikogo na siłę. Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa otwarły drogę do Nieba, ale to od każdego człowieka zależy, czy przyjmie miłość Zbawiciela.

– Jedna z prawd wiary mówi, że Jezus umarł na Krzyżu i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Oczywiście Bóg zostawił nam wolną wolę. Człowiek, gdy zechce, może tę miłość odrzucić. Bo Jezus nas odkupił, ale nie chce uszczęśliwić nas na siłę – bo wówczas ta miłość na siłę nie byłaby szczera. Jezus, umierając i potem zmartwychwstając otworzył nam drogę do raju. Od nas zależy, czy z niej skorzystamy. Oczywiście Bóg jako dobry Ojciec bardzo cierpi, widząc, jak człowiek odrzuca Jego miłość. Ale szanuje naszą wolną wolę – mówi duchowny.

Reklama / Advertisement

Zakonnik komentuje też liczny udział wiernych w przystępowaniu do spowiedzi i przyjmowaniu Komunii Świętej w okresie Wielkiej Nocy. Podkreśla on, że po każdym sakramencie pokuty “zmartwychwstajemy” do nowego życia.

– Dlatego, że Triduum Paschalne, które rozpoczęliśmy w czwartek a kończymy w niedzielę, to tak naprawdę jedno wielkie święto upamiętniające mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Wcześniej przeżywaliśmy Wielki Post, który miał służyć nawróceniu człowieka. Jak kapłani sypali nam popiół na głowę, mówili „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. I tak jak Chrystus cierpiał, został ukrzyżowany, umarł za nasze grzechy, potem zmartwychwstał, tak i my powinniśmy umrzeć dla grzechu, zerwać z grzechami, nałogami i odrodzić się, „zmartwychwstać” dla nowego życia. Po raz pierwszy w naszym życiu dzieje się to podczas chrztu świętego, ale też potem przy okazji każdej spowiedzi i rozgrzeszenia – dodaje.

O. Szewek zapytany został również o postać Poncjusza Piłata, który skazał Chrystusa na śmierć, chociaż początkowo wcale tego nie chciał. Nawiązując do postawy rzymskiego namiestnika Judei, duchowny wskazał na grzechy cudze – brak reakcji na popełniane obok nas zło.

Reklama / Advertisement

– Myślę, że na początku prokurator Piłat mógł mieć dobre intencje, ale nie był konsekwentny do końca. Uległ presji, bądź dla świętego spokoju, swym umyciem rąk, pozorną neutralnością w praktyce opowiedział się przeciwko Jezusowi. Bo gdy był przekonany, że Jezus jest niewinny, powinien był go bronić i zrobić wszystko, co w jego mocy dla ocalenia Jezusa. Jak wiemy tego nie zrobił. To postawa aktualna również dziś. Jest określana, jako „grzechy cudze”, to znaczy, gdy milczymy, gdy dzieje się zło, gdy nie reagujemy na nie. Co innego, gdy faktycznie złu się przeciwstawimy, ale jesteśmy nieskuteczni. Wtedy grzechu nie ma. Ale kiedy milczymy, nie reagujemy, mamy w tym złu swój udział – powiedział

za: DoRzeczy.pl

 

Reklama / Advertisement