Fantazje w sprawie Kopalni Węgla Brunatnego ”Turów”

Ogłoszony 19 listopada apel „Europa i Polska muszą powstrzymać negatywne skutki działalności Turowa oraz zapewnić sprawiedliwość klimatyczną i sprawiedliwy dostęp do wody” skierowany do Międzynarodowej Komisji ds. Ochrony Odry przed Zanieczyszczeniem oraz do rządu Rzeczpospolitej i Komisji Europejskiej podpisało 23 eurodeputowanych, 25 posłów z Polski, Czech i Niemiec, także przez samorządowców i poparły go 52 organizacje pozarządowe z Europy.

Trzeba na wstępie zaznaczyć, że każde społeczne zaangażowanie ludzi zainteresowanych danym problemem jest godne pochwały i uznania. Są wszakże podstawowe warunki publicznej prezentacji tegoż zaangażowania. Podane argumenty winne być merytorycznie uzasadnione, udowodnione i pokazane w tego rodzaju dokumencie. Jest oczywiste, że im wyższa społeczna i polityczna ranga osób podpisujących tego rodzaju oświadczenia, tym większa winna być ich merytoryczna zawartość i wiarygodność. Trzeba stwierdzić, że wspomniany apel nie spełnia żadnego z tych wymagań. Natomiast odpowiada on politycznemu stanowisku jego sygnatariuszy, dla których podstawową wartością jest uzyskanie demokratycznej większości. W merytorycznej debacie na temat wpływów kopalni Turów na odwodnienie pobliskich terenów stanowisko winni zająć przede wszystkim eksperci w tych sprawach, a są nimi hydrogeolodzy, czyli specjaliści od przepływów wód podziemnych. Jednak sygnatariuszy apelu to nie interesuje. No właśnie, hydrogeologów akuratnie nikt nie pyta o zdanie, ani w Polsce, ani w sąsiednich Czechach, czy też w Niemczech. To trochę, tak jakby w sprawach pandemii nikogo z lekarzy nie pytano o to, jak leczyć i zapobiegać chorobie, ale wszystko pozostawić demokratycznemu głosowaniu środowisk politycznych, samorządowych i artystycznych oraz wszelkich innych.

REKLAMA/Advertisement

Vivat Akademia!

Krakowska Akademia Górniczo – Hutnicza (AGH) do ponad stu lat swego istnienia zajmuje się wpływem górnictwa na jego otoczenie. Podsumowaniem jej dorobku w kontekście wpływu górniczej eksploatacji złóż na poziomy wód użytkowych jest monumentalne trzytomowe, elegancko wydane dzieło „Hydrogeologia polskich złóż kopalin i problemy wodne górnictwa” o objętości 1300 stron, w części poświęcone KWB „Turów”. Pozycja ta została wydana w 2003 roku, a więc jeszcze przed protestami dotyczącymi negatywnego wpływu kopalni na wody podziemne. Nie może być zatem posądzana o naukową stronniczość w tej sprawie. Dzieło to znane naukowcom obu sąsiednich państw, nigdy nie spotkało się z protestami z ich strony. Na str. 554 pierwszego tomu, udowodniono, że lej depresyjny rozwija się tylko po południowej stronie kopalni, która w całości znajduje się po stronie polskiej. Dzieje się tak pomimo, że osiąga on głębokość 180 m, dlatego, że wodonośne warstwy trzeciorzędowe, które odwadniane są podczas eksploatacji węgla po prostu dalej już nie występują. Warstwy wodonośne czwartorzędu (czyli przypowierzchniowe) z uwagi na oddzielająca je od drenowanych warstw trzeciorzędowych grubą warstwę nieprzepuszczalnych iłów, znajdują się na przeważającym obszarze poza wpływem odwadniania.. Tyle w wielkim skrócie mówi nauka o wpływie odwadniania KWB Turów na poziomy użytkowe wód podziemnych. Dodać do tego trzeba kwestię jakości tych wód. Można domyślać się, że skierowanie apelu do Międzynarodowej Komisji ds. Ochrony Odry przed Zanieczyszczeniem sugeruje, że chodzi tu o zanieczyszczenie Odry przez wody odprowadzane z kopalni Turów. Teoretycznie byłoby to możliwe. Jednak jak wskazano w opracowaniu AGH wszystkie wody odprowadzane do Nysy Łużyckiej nie przekraczają ustalonych norm jakości.

REKLAMA/Advertisement

Naukowe fantazje

To, o co posądzają kopalnie Turów eurodeputowani i ich sprzymierzeńcy, to nic innego, jak fantazje. Oczywiście fantazje są dozwolone i nie są karalne, a nawet mają swój urok intelektualnej rozrywki. Dotyczy to świata sztuki, filmu, teatru i podobnych inscenizacji. Futurologia przemysłowa i gospodarcza też ma swoje miejsce i budzi nawet dość powszechne zainteresowanie. Tu nikt nie wymaga ścisłych danych i dokładnie udokumentowanych faktów oraz wydarzeń. Nie mniej nawet w tej dziedzinie istnieje zasada logicznego rozumowania i sensownego prawdopodobieństwa. Tymczasem w wspomnianym wyżej apelu nic z tych rzeczy. Trzeba zauważyć, że dziedzina polityki, jest całkiem czymś innym aniżeli sztuki, szczególnie surrealistycznej i abstrakcyjnej. Dlaczego stwierdzenia apelu są tej kategorii? Ano dlatego, że warstwy wodonośne związane z odwodnieniem kopalni nie występują już dalej poza Workiem Turoszowskim. Już sama nazwa Niecki Turoszowskiej na to wskazuje. Co gorsza, nie mają one żadnych kontaktów z innymi warstwami wodonośnymi poza tą Niecką, na które mogłoby wpływać to odwodnienie. Skąd zatem twierdzenie w apelu, że „…chodzi o stan w dorzeczu Odry i na przybrzeżne wody Bałtyku”. Sugestia jest taka, że kopalnia odwadnia zarówno dorzecze Odry, jak i wybrzeże Bałtyku. To absolutnie niczym nie jest w apelu uzasadnione. Apel nie powołuje się na żadne naukowe studia, opracowania i analizy naukowe których dziesiątki zostały opracowane, ale żadna z nich na nic podobnego nie wskazuje. Naukę można ignorować, ale niezbyt dobrze świadczy to o tych, którzy zajmują się tym problemem.

REKLAMA/Advertisement

O co chodzi?

O ile od strony naukowej wskazane w omawianym apelu zagrożenia wynikające z odwodnienia kopalni Turów, to nieporozumienie. Jednak od strony politycznej jest to realna ofensywa zmierzająca do natychmiastowego zamknięcia kopalni. Likwidacja kopalni Turów, to jednocześnie wyłączenie z ruchu elektrowni opalanej węglem brunatnym. Elektrownia Turów posiada

moc 1498 MWe, co stanowi ok. 3 % krajowej mocy oraz ok. 5 % mocy elektrowni zawodowych i cieplnych. Obecnie importujemy ok. 10 % energii elektrycznej. Sytuacja ta zmusi nas do jeszcze większego importu tej energii. Póki, co energii tej nie mamy czym zastąpić. Energia z elektrowni jądrowej , będzie dopiero za kilkanaście lat i to, jak wszystko dobrze pójdzie. OZE natychmiast i w tym tempie nie wzrośnie. Import to nie tylko zwiększone wydatki i uboższy budżet, to także utrata miejsc pracy. Te wymyślone argumenty przeciwko kopalni Turów, wskazują na wyrachowaną tendencję do zwiększenia naszego importu energii już dzisiaj, nie czekając na żadną udaną transformację w tej materii. Jest czymś smutnym, że w tego rodzaju działaniach biorą udział polscy politycy i samorządowcy którzy jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, o co w tym wszystkim chodzi.

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.


REKLAMA/Advertisement