Demonstrowali przeciw “polskim panom” we Lwowie. Teraz mówią o „zmyślonym ludobójstwie na Wołyniu”

Na stronie neobanderowskiej partii Korpus Narodowy powstałej na bazie Cywilnego Korpusu „Azow” (CK Azow), której członkowie tworzyli batalion (potem pułk) “Azow” walczący w konflikcie na wschodniej Ukrainie na południu obwodu donieckiego, ukazał się zjadliwy antypolski tekst.

W marcu b.r. partia ta stała się głośna w naszym kraju po zorganizowaniu we Lwowie marszu pod hasłem “Lwów nie dla polskich panów”(czytaj: Czarno-czerwono na lwowskim Rynku. Banderowcy demonstrowali dzisiaj przeciw „polskim panom” [WIDEO]).
W artykule zatytułowanym „Ukraina i Polska: jak nie utracić własnego państwa w dążeniu do bycia dobrym sąsiadem” czytamy iż do najbardziej haniebnych i defetystycznych zdarzeń w historii Ukrainy należały m.in. umowa warszawska czyli tajne porozumienie o współdziałaniu między Rzecząpospolitą Polską (II RP) a Ukraińską Republiką Ludową zawarte w 1920 r. w Warszawie, w czasie wojny polsko-bolszewickiej oraz zawieszenie broni miedzy armią polską a Armią Czynną URL.

REKLAMA/Advertisement

– Podstawowym błędem, który zrobiła strona ukraińska podczas podpisywania tych dokumentów była jej wiara w przyzwoitość i uczciwość drugiej strony porozumienia i w gwarancje warunków jego realizacji oraz przekonanie, iż rzekomo nie ma alternatywy dla tego sposobu rozwiązywania istniejących problemów. W tym samym czasie strona ukraińska zawsze z jakiegoś powodu zapomniała o ważnej cenie, jaką zapłacili za to ludzie – pisze autor.

URL utraciła uznanie międzynarodowe (Polska, Finlandia, Łotwa) w 1921 r. w konsekwencji pokoju ryskiego. Polska musiała wtedy uznać Ukraińską Socjalistyczną Republikę Sowiecką, by zawszeć pokój z bolszewikami. Mimo to do II wojny światowej rząd URL na wychodźstwie cieszył się jednak nadal nieoficjalnym poparciem (w tym finansowym) Polski i Czechosłowacji.

REKLAMA/Advertisement

Omawiając okres II wojny światowej autor artykułu wspomina o tym, że do tej pory nie udało się postawić Węgrów przed Trybunałem Haskim za “zbrodnie wojenne”, które ci mieli popełnić w 1939 r., gdy ta w marcu zajęła Ukrainę Karpacką. Karpato-Ukraina była krótkotrwałym organizm państwowy istniejący na obszarze Rusi Zakarpackiej, które miejscowi proklamowali próbując oderwac się od zajętej przez Hitlera Czechosłowacji. Już wcześniej, w listopadzie 1938 r. Węgry, działając na podstawie pierwszego arbitrażu wiedeńskiego, zajęły południową część Rusi Zakarpackiej z dwoma największymi miastami – stołecznym Użhorodem i Mukaczewem. Madziarzy mieli też popełniać zbrodnie na Ukraińcach obywatelach Związku Sowieckiego jako niemieccy sojusznicy po wybuchu wojny między III Rzeszą a państwem Stalina.

Autor pisze następnie o tym, że obecnie “polska strona aktywnie próbuje wykorzystać lokalny konflikt zbrojny na Wołyniu w latach 1943-1944 między dwiema zbrojnymi organizacjami partyzanckimi: utworzoną z polskich kolonistów wojskowych Armią Krajową i Ukraińską Powstańczą Armią”.

REKLAMA/Advertisement

– Jednocześnie władze z Warszawy próbują przekonać światową opinię publiczną, że doszło do sztucznie przez nią wymyślonego „ludobójstwa Ukraińców na Polakach”. Oceniając niedawne wypowiedzi ukraińskich i polskich prezydentów, które wygłosili oni w ramach czczenia ofiar tragicznych wydarzeń na Wołyniu w latach 1943-1944, nasuwa się wniosek, iż Polska ma duże szanse rozstrzygnąć tę sprawę na swoją korzyść – czytamy.

Z oburzeniem autor przytacza słowa Andrzeja Dudy, wygłoszone niedawno przy okazji rocznicy Krwawej Niedzieli, który powiedział wtedy:

– To nie była żadna wojna między Polską czy Ukrainą, ale była to zwykła czystka etniczna. Po prostu chodziło o to, aby Polaków z tych terenów usunąć (…) Następstwem tego były polskie akcje odwetowe (…) Rażąca jest jedynie dysproporcja – około 100 tys. Polaków, ok. 5 tys. Ukraińców.

– Wszelkie polskie roszczenia do strony ukraińskiej w sprawie Wołynia są bezpodstawne. Wołyń nie jest Polską. Wygnanie okupantów z ojczystej ziemi nie jest przestępstwem, ale kwestią prawną – pisze działacz Korpusu.

Potem następuje kilkunastopunktowe wyliczenie “polskich przewin”, które według niego doprowadziły do “lokalnego konfliktu zbrojnego na Wołyniu” i dalszego zaognienia sytuacji. Wymienia tu np. wspomniane pozostawienie URL, “państwowy terror przeciwko ukraińskiemu ruchowi narodowo-wyzwoleńczemu w latach 1920-1939 na Ukrainie Zachodniej” (czyli zwalczanie terrorystów ukraińskich!) czy niszczenie ukraińskich cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie w latach 30-tych (taką akcję faktycznie przeprowadzały władze sanacyjne) oraz Akcję “Wisła”.

Na koniec autor wzywa do “przygotowania i przedstawienia Radzie Najwyższej Ukrainy ustawy o odpowiedzialności Polaków za zbrodnie przeciwko Ukraińcom”.

REKLAMA/Advertisement

Foto: azov.press

za: nackor.org