Debiut w wielkim stylu. Mecz Polska-Brazylia na Mundialu w 1938 r. [WIDEO]

Pierwszy mecz Polaków na Mistrzostwach Świata odbył się 5 czerwca 1938 r. na Stade de la Meinau w Strasburgu. Warto przypomnieć o historii polskiej reprezentacji, szczególnie zaś o jej mundialowym debiucie przed wojną!

Oczywiście, pamiętać należy, że występ na Mundialu we Francji w 1938 r. nie był pierwszym meczem polskiej reprezentacji na dużej, międzynarodowej imprezie. Już w 1924 r. drużyna polska zagrała na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, gdzie rozegrała tylko jeden mecz z Węgrami, zakończony porażką 0:5. Dwanaście lat później w Berlinie polska drużyna zajęła czwarte miejsce, wygrywając z Węgrami i Wielką Brytanią i przegrywając z Austrią i Norwegią. W eliminacjach do Mistrzostw w 1938 r. polska jedenastka zagwarantowała sobie awans wygraną w dwumeczu z Jugosławią 4:1.

REKLAMA/Advertisement

Reprezentacja, która wyjechała do Francji, składała się z piętnastu zawodników, z których ośmiu grało w drużynach śląskich (czterech z nich w Ruchu Chorzów), trzech w warszawskich a dwóch w krakowskich. Trenerem polskiego zespołu był Józefa Kałuża, jako piłkarz i trener związany z Cracovią.

Pierwszy mecz Polaków na Mistrzostwach Świata odbył się 5 czerwca 1938 r. na Stade de la Meinau w Strasburgu. Zespół w składzie: Edward Madejski (bramkarz), Władysław Szczepaniak, Antoni Gałecki (obrońcy), Wilhelm Góra, Erwin Nyc, Ewald Dytko (pomocnicy), Ryszard Piec, Leonard Piątek, Fryderyk Scherfke, Ernest Wilimowski, Gerard Wodarz (napastnicy), zmierzył się z drużyną Brazylii, której selekcjonerem był Adhemar Pimenta. Najbardziej znanym zawodnikiem canarinhos był napastnik Flamengo Rio de Janeiro Leônidas da Silva, największa gwiazda brazylijskiego futbolu przed pojawieniem się Pelego. Według niepotwierdzonej legendy czarnoskóry piłkarz miał przez jakiś czas grać w tym meczu bez butów, przyzwyczajony do tego w Brazylii.

REKLAMA/Advertisement

Mecz nie zaczął się pomyślnie dla Polaków. W 18 minucie Leônidas strzelił gola Edwardowi Madejskiemu, w 25 minucie tego samego dokonał Romeu a w 44 minucie José Perácio. Biało-czerwonym w pierwszej połowie udało się strzelić tylko jednego gola – po faulu w polu karnym na Erneście Wilimowskim skuteczną jedenastkę w 23 minucie wykonał Fryderyk Scherfke. W drugiej połowie los uśmiechnął się do naszych piłkarzy – w 53 i 59 minucie gole strzelił Wilimowski, wyrównując wynik meczu na 3:3. Już jednak w 71 minucie Perácio podwyższył na 4:3 dla Brazylii. Wydawało się, że południowoamerykańscy piłkarze mają wygraną w ręku, a Polacy pechowo nie zdołają strzelić bramki. W końcu, w 89 minucie, udało się. Tak całą sytuację opisał dziennikarz „Przeglądu Sportowego”:

– Piontek przypomniał sobie nareszcie, jak to idzie się na przebój, chćby trzeba było wypruć z siebie kiszki. Goni za piłką, mija dwóch przeciwników, jeszcze starczy sił na strzał… odbitka… Szerfke lekko muska piłkę… tłok pod bramką, znów piłka wraca w pole, pod nogi Wilimowskiego i… tu dosięga ją los. Jest znów 4:4!

W dogrywce ujawnił się wielki talent Leônidasa, który strzelił Polakom bramki w 93 i 104 minucie meczu. Wilimowskiemu udało się pokonać jeszcze bramkarza Brazylijczyków Batataisa w 118 minucie, jednak nie zmieniło to ostatecznego wyniku starcia. Biało-czerwoni po wyrównanej walce przegrali 5:6 i odpadli z turnieju. Pełen zwrotów akcji mecz zapisał się jednak nie tylko w historii polskiego futbolu – strzelając cztery bramki w jednym meczu Wilimowski ustanowił rekord Mistrzostw Świata, pobity dopiero w 1994 r. w USA przez reprezentanta Rosji Olega Salenkę (w meczu z Kamerunem strzelił on 5 bramek).

Polacy odpadli z Mistrzostw, na których zagrali ponownie dopiero w 1974 r. Brazylijczycy zajęli w turnieju trzecie miejsce, a Leônidas został królem strzelców zawodów (7 bramek). Warto dodać, że był to pierwszy z dwunastu meczów, które rozegrały obydwie reprezentacje. Dziewięć razy wygrywali w nich canarinhos, dwa razy był remis, raz zwycięstwo należało do biało-czerwonych. Było to jednak zwycięstwo wyjątkowe, bo dało Polakom brązowy medal Mistrzostw Świata w 1974 r.

Gwałtownie potoczyły się też losy dwóch zdobywców bramek w meczu z Brazylią. Zarówno Scherfke jak i Wilimowski z racji swojego pochodzenia (pierwszy z nich był poznańskim Niemcem, drugi Górnoślązakiem) po wybuchu drugiej wojny światowej byli związani z niemieckimi drużynami piłkarskimi, a później wyjechali do RFN. Przez długie lata skutkowało to ich wymazaniem z historii polskiej piłki nożnej.

REKLAMA/Advertisement

Tomasz Leszkowicz

za: Portal historyczny Histmag

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska<

REKLAMA/Advertisement