środa, 30 września 2026 Imieniny: Wery, Hieronima·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Czarnek uderza w rząd za lawinę alertów RCB. Ostrzega przed utratą czujności – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Czarnek uderza w rząd za lawinę alertów RCB. Ostrzega przed utratą czujności

Redakcja Dziennika Narodowego · 30.09.2026 · 3 min czytania

Przemysław Czarnek 30 września skrytykował rząd za sposób wysyłania alertów RCB na Lubelszczyźnie. Poseł PiS powiedział, że mieszkańcy dostali dzień wcześniej około pięciu ostrzeżeń, a w środę już dwa. Jego zdaniem nadmiar podobnych SMS-ów grozi tym, że przy realnym ataku na Polskę ludzie przestaną reagować.

Czarnek: mieszkańcy przestają czytać ostrzeżenia

Przemysław Czarnek odniósł się podczas środowej konferencji Prawa i Sprawiedliwości do serii komunikatów wysyłanych mieszkańcom województwa lubelskiego. Jak relacjonowały WP Wiadomości i Do Rzeczy, dzień wcześniej miało nadejść około pięciu alertów związanych z rosyjskimi atakami powietrznymi na Ukrainie. Do Rzeczy podało, że w środę do czasu publikacji materiału mieszkańcy otrzymali kolejne dwa.

Poseł PiS wskazał na ryzyko przyzwyczajenia ludzi do powtarzających się wiadomości. Jego argument jest prosty: alarm, który pojawia się kilka razy dziennie i po kilkudziesięciu minutach zostaje odwołany, może z czasem przestać mobilizować. Czarnek ujął to dosadnie: „Jak będzie atak na Polskę, to nie będą czytać”.

To zarzut ciężki, bo dotyczy podstawowej funkcji państwa. Ostrzeżenie ma skłonić obywatela do konkretnej reakcji. Jeśli komunikat informuje głównie o ataku trwającym po drugiej stronie granicy, a nie wyjaśnia precyzyjnie poziomu zagrożenia w Polsce, odbiorca może nie wiedzieć, czy ma szukać schronienia, śledzić informacje, czy po prostu czekać.

RCB informuje o rosyjskim ataku i działaniu polskiego lotnictwa

Wiadomości kierowane do mieszkańców Lubelszczyzny informowały o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainie, monitorowaniu sytuacji oraz operowaniu polskiego lotnictwa w przestrzeni Rzeczypospolitej. Później przychodziły komunikaty o zakończeniu ataku i braku zagrożenia na terenie Polski. Podobny schemat RCB opisało w oficjalnym komunikacie z 23 września.

Sam fakt ostrzegania mieszkańców wschodniej Polski nie jest błędem. Rosyjskie uderzenia blisko granicy wymagają czujności, a poderwanie polskich maszyn jest działaniem odpowiedzialnym. Dziennik Narodowy opisywał już operację lotnictwa i alert RCB na wschodzie kraju. Problem zaczyna się wtedy, gdy państwo nie odróżnia komunikatu informacyjnego od alarmu wymagającego natychmiastowego działania.

Bezpieczeństwo wymaga precyzji, nie urzędowego automatyzmu

Czarnek skierował krytykę do Tomasza Siemoniaka i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Ocenił, że podległe im służby działają bezwładnie. Rząd odpowiada, że alerty mają przekazywać informacje istotne dla bezpieczeństwa mieszkańców w związku z możliwym zagrożeniem w pobliżu polskiej przestrzeni powietrznej.

Obie kwestie trzeba rozdzielić. Polska musi reagować na rosyjskie ataki i chronić własne niebo. Musi też mówić obywatelom jasno, co dzieje się na terytorium Rzeczypospolitej i jakiej reakcji od nich oczekuje. Wcześniejsze alarmy na Lubelszczyźnie pokazały, że sama wiadomość o zagrożeniu nie zastępuje czytelnej instrukcji.

Stawką jest zaufanie do państwa w chwili prawdziwej próby. Alert RCB nie może stać się zwykłym dźwiękiem telefonu, który obywatel odruchowo ignoruje. Rząd powinien pilnie uporządkować kryteria wysyłki, język ostrzeżeń i instrukcje dla mieszkańców. Bez tego nawet sprawny technicznie system będzie coraz słabszy.

Źródło: WP Wiadomości, Do Rzeczy, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa

Źródło: WP Wiadomości

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też