REKLAMA

Reklama

Burza po poście ONR chwalącym Degrelle’a. Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości chce zakończenia współpracy

1641

– 15 czerwca 1906 r. urodził się Leon Degrelle – jeden z największych narodowych rewolucjonistów. ‘Oto prawdziwa wielka rewolucja, którą trzeba przeprowadzić. Rewolucja duchowa. Albo bankructwo epoki. Zbawienie świata spoczywa w woli dusz, które wierzą’ – taki wpis pojawił się na oficjalnym koncie Brygady Lubelskiej ONR na Twitterze.

Nie uszedł on uwadze obserwatorów tak z lewa, jak i z prawa. Zareagował m.in. Maciej Świrski – prezes zarządu Fundacji Reduta Dobrego Imienia – Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom.

REKLAMA

– ONR Lublin albo zwariowali albo są po prostu ruską agenturą. Promują hitlerowskiego kolaboranta dowódcę dywizji SS Walonien. To plucie w twarz pomordowanym w Palmirach narodowcom. Czy przedstawiciele ruchu narodowego odniosą się do tego?

– Jako Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości wobec ostatnich publikacji ONR szkodzących wizerunkowi polskich patriotów, narodowców i katolików będę postulował o zaprzestanie jakiejkolwiek współpracy z tą organizacją przez Marsz Niepodległości – zakomunikował na Twitterze Robert Bąkiewicz.

Reklama

Léon Degrelle (1906 – 1994) był belgijskim, walońskim politykiem. W 1935 r. założył ruch katolicko-narodowy Christus Rex, który rok potem osiągnął znaczący sukces, uzyskując w wyborach wynik na poziomie 11.5 %. Wkrótce potem Degrelle nawiązał jednak kontakty z NSDAP, a po zajęciu Belgii przez Niemcy w 1940 r. uległ hasłom o konieczności wspólnej z Niemcami “obrony Europy przed bolszewizmem”. Współtworzył walońskie oddziały Waffen SS walczące na froncie wschodnim. Wielokrotnie ranny podczas walk, Degrelle zakończył wojnę w stopniu SS-Standartenführera (pułkownika). Otrzymał liczne odznaczenia, w tym Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego z liśćmi dębowymi na początku 1945 roku. Adolf Hitler, wręczając mu go, miał powiedzieć: “Gdybym miał syna, chciałbym by był taki jak Ty”.

Foto: Leon Degrelle (po lewo) spotyka się z Adolfem Hitlerem

Skazany został po wojnie zaocznie przez władze belgijskie i nie wrócił w związku z tym do kraju. Do końca życia nie wyparł się poglądów. W wywiadzie w 1977 r. stwierdził: “Byłem hitlerowcem, ciągle nim jestem i pozostanę nim do śmierci”. Negował Holokaust – w wywiadzie w 1985 r. stwierdził, że komory gazowe nigdy nie istniały a Josef Mengele był zwykłym lekarzem. Degrelle głosił też m.in. że to Polska ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za wybuch wojny, gdyż zgłaszała nieuzasadnione racjonalnie i geopolitycznie – zdaniem Degrella – postulaty dostępu do morza.

Walończyk był płodnym i raczej utalentowanym pisarzem. Wspomnienia „Front wschodni 1941-1945” są uznawane za jedne z najciekawaszych dotyczących II wojny światowej. Popularny jest również jego swoisty manifest ideowy “Płonące dusze”, odnoszący się do pierwszego okresu jego działalności. Zwykle ta książka jest wymieniana jako powód fascynacji jego osobą. “Czytając przemyślenia Leona Degrelle warto mieć na uwadze, że ów polityk, myśliciel i żołnierz swój radykalny katolicyzm spaczył bezkrytyczną oceną III Rzeszy i hitleryzmu” – przestrzegał jednak polski wydawca tej pozycji, bialskopodlaskie wydawnictwo Arte.

ONR przed południem na głównym koncie organizacji na Twitterze zamieścił krótkie oświadczenie:

REKLAMA