Ambasador Ukrainy przyznaje: w UPA byli zbrodniarze. Potem zrównuje ich czyny z polskim podziemiem
Wasyl Bodnar przyznał, że w szeregach UPA byli zbrodniarze mordujący Polaków. Ambasador Ukrainy natychmiast dodał jednak, że wiele zbrodniczych czynów miało obciążać także Polaków i polskie podziemie. Uznanie winy sprawców to krok konieczny, lecz próba rozmycia odpowiedzialności nie może zastąpić prawdy o zaplanowanej antypolskiej akcji OUN-UPA.
Ambasador uznaje zbrodnie, lecz broni Bandery
Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce, powiedział, że wśród członków Ukraińskiej Powstańczej Armii byli zbrodniarze, którzy zabijali Polaków. Zastrzegł zarazem, że wiele równie zbrodniczych czynów popełnili Polacy oraz członkowie polskiego podziemia. W tej samej wypowiedzi przedstawił Stepana Banderę jako jednego z bohaterów walki o niepodległość Ukrainy, który zasługuje na uznanie.
Samo przyznanie, że członkowie UPA mordowali Polaków, nie zamyka sprawy. Problem zaczyna się tam, gdzie odpowiedzialność organizacji i jej kierownictwa zostaje rozpuszczona w opowieści o winach obu stron. Historia zna zbrodnie popełnione przez polskie oddziały na ukraińskich cywilach. Trzeba je badać, nazywać i upamiętniać ofiary. Nie daje to jednak podstaw do budowania fałszywej symetrii.
Antypolska akcja miała własny cel
Prof. Mirosław Szumiło, historyk z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i Instytutu Pamięci Narodowej, przypomniał w rozmowie opublikowanej przez Polską Agencję Prasową, że latem 1943 roku na Wołyniu głównym wrogiem UPA byli Polacy. Formacja skupiła się wówczas na tak zwanej akcji antypolskiej, czyli mordowaniu polskiej ludności. Rok później zbrodnicze działania objęły Galicję Wschodnią.
Polskie podziemie, w tym Armia Krajowa i Bataliony Chłopskie, prowadziło akcje odwetowe. W ich trakcie także ginęli ukraińscy cywile. Każda taka ofiara zasługuje na prawdę i godny grób. Różnica pozostaje jednak zasadnicza: według prof. Szumiły głównym sprawcą rzezi była UPA, a jej działania miały charakter zorganizowanej akcji wymierzonej w polską ludność. Odwet, nawet zbrodniczy, nie zmienia chronologii ani celu pierwotnej operacji.
Tę ocenę potwierdza stanowisko Muzeum II Wojny Światowej. Instytucja podkreśla, że późniejsza walka UPA z Armią Czerwoną i NKWD nie może wymazać ani zmarginalizować zbrodni dokonanych na Polakach. Można rozumieć, dlaczego część Ukraińców widzi w tej formacji symbol oporu przeciw Sowietom. Polska nie ma jednak obowiązku przyjmować mitu, który pomija polskie mogiły.
Pamięć ofiar nie jest narzędziem przeciw Ukrainie
Twarde stanowisko wobec kultu OUN-UPA nie oznacza wrogości wobec Ukraińców. Polska wspiera napadniętą Ukrainę, ponieważ rosyjski imperializm zagraża także naszemu bezpieczeństwu. Właśnie dlatego relacje obu państw muszą opierać się na prawdzie, a nie na przemilczeniach wymuszanych wojenną koniecznością. Sojusz budowany na moralnym szantażu będzie słaby.
Polska ma również obowiązek uczciwie badać Sahryń i inne miejsca, w których ofiarami polskich oddziałów padli ukraińscy cywile. Państwo pewne swojej historii nie boi się własnych win. Nie zgadza się też, by te winy służyły jako zasłona dla odpowiedzialności OUN-UPA za masową eksterminację Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Szczególnie nie do przyjęcia pozostaje obrona Bandery jako postaci zasługującej na uznanie bez jednoznacznego odrzucenia ideologii i dziedzictwa jego środowiska. Naród ukraiński ma wielu bohaterów współczesnej walki z Rosją. Nie potrzebuje patronów, których kult rani pamięć polskich ofiar i zatruwa stosunki z najbliższym sąsiadem.
Stawką jest podmiotowość polskiej polityki
Warszawa powinna domagać się pełnego dostępu do archiwów, sprawnych ekshumacji, godnych pochówków oraz zgody co do podstawowych faktów. Nie w formie antyukraińskiej kampanii, lecz jako warunku dojrzałego partnerstwa. Pomoc wojskowa i polityczna dla Kijowa nie odbiera Polsce prawa do obrony własnej pamięci.
Dla Polaków stawką jest coś więcej niż spór o słowa ambasadora. Chodzi o to, czy polskie państwo potrafi jednocześnie przeciwstawiać się Rosji i bronić prawdy o własnych obywatelach zamordowanych na Kresach. Twardy realizm wymaga obu tych rzeczy. Przyjaźń z Ukrainą może być trwała tylko wtedy, gdy nad grobami nie stawia się fałszywego znaku równości.
Źródła: wypowiedź ambasadora Wasyla Bodnara relacjonowana przez HISTORIA.org.pl; rozmowa PAP z prof. Mirosławem Szumiłą z 3 czerwca 2026 roku; stanowisko Muzeum II Wojny Światowej z 29 maja 2026 roku.
Źródło: Banderyzm / Ukraina (monitor PL)
Czytaj też

Organizacje kresowe protestują po słowach szefa POLIN o NSZ i UPA
Protest dwóch organizacji kresowych wpłynął 20 września do resortu kultury kierowanego przez Martę Cienkowską. Podpisała go „Wspól…

Spotkanie Kosiniaka-Kamysza z Hegsethem przełożone. Polska czeka na nowy termin
Zaplanowane na środę 23 września spotkanie wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z szefem Pentagonu Petem Hegsethe…

Nawrocki chce serwisować sprzęt USA w Polsce. Stawką przemysł i energia
Prezydent Karol Nawrocki 21 września w Nowym Jorku przedstawił pomysł stworzenia w Polsce centrum obsługi uzbrojenia USA używanego…

Bukowno: zmarł 44-letni mężczyzna postrzelony w niedzielę
44-letni mężczyzna zmarł w poniedziałek, 21 września, w szpitalu w Sosnowcu po niedzielnej strzelaninie w Bukownie koło Olkusza. Z…
