(18+) Ciała porzucane są na ulicy lub palone przez mieszkańców. Chaos rozszerza się w największym mieście Ekwadoru [WIDEO]

Nie tylko lokalne media, ale i m.in. “Los Angeles Times” donoszą o pogarszającej się sytuacji w Ekwadorze. Ten południowoamerykański kraj od dawna nie radzi sobie gospodarczo, pomimo że posiada drugie – po Wenezueli – zasoby ropy naftowej – na kontynencie. Państwo to zrezygnowało nawet z własnej waluty i 2000 r. obowiązującą walutą jest dolar amerykański.

Pandemia koronawirusa rozkłada bardzo słabą służbę zdrowia. Zdjęcia i nagrania pokazują, że władze nie tylko nie dają rady leczyć ale nawet odbierać zwłok. By uniknąć dalszego rozprzestrzeniania się choroby, mieszkańcy ponad 3-milionowego Guayaquil – największego portu, porzucają zwłoki na ulicach. Część z nich sami palą. Inne leżą nieodebrane w szpitalach i klinikach, które zostały przytłoczone infekcjami. Kostnica miasta jest pełna. Uważa się, że większość zmarłych jest ofiarami koronawirusa, ale nikt nie jest w stanie powiedzieć na pewno, ilu z nich. Z braku funduszy testów przeprowadza się bardzo mało.

Burmistrz Cynthia Viteri, która ogłosiła, że ??sama uzykała pozytywny wynik testu na obecność SARS-CoV-2, powiedziała że ??rząd krajowy powinien być odpowiedzialny za zbieranie zwłok.

– Zostawiają ich na wsi, ludzie padają przed szpitalami – powiedziała w zeszłym tygodniu mieszkańcom w nagraniu na Twitterze. – Nikt nie chce ich odzyskać”.

Hector Galarza – publicysta z Guayaquil, powiedział że większość osób, których ciała znaleziono na ulicy, była prawdopodobnie biedna. 

– Ale wywołuje to panikę – ostrzega.

REKLAMA/Advertisement

Burmistrz zapowiedziała wczoraj, że nieodebrane ciała zostały teraz umieszczone w trzech chłodniach, podczas gdy a lokalne władze realizują plany budowy nowego cmentarza. Jak podają tamtejsi urzędnicy, od 500 do 1000 pacjentów dziennie pojawia się z dolegliwościami oddechowymi w największym szpitalu w Guayaquil, Los Ceibos. Część przypadków jednak to fałszywe alarmy.