środa, 23 września 2026 Imieniny: Tekli, Bogusława·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Ukraina stopniała do 27–28 milionów. Demograf ostrzega przed nową falą migrantów – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Ukraina stopniała do 27–28 milionów. Demograf ostrzega przed nową falą migrantów

Redakcja Dziennika Narodowego · 25.07.2026 · 4 min czytania

Na terenach kontrolowanych przez Kijów mieszka dziś zaledwie 27–28 milionów ludzi, a po zakończeniu wojny nie ma co liczyć na demograficzny wyż. Taką diagnozę przedstawił ukraiński demograf Ołeksandr Hładun, który ostrzega, że powstałą lukę wypełnią cudzoziemcy. W ciągu ćwierćwiecza migranci i ich rodziny mogą według niego stanowić nawet jedną trzecią ludności kraju. Co oznacza to dla Polski, mającej za wschodnią granicą państwo w tak głębokim kryzysie?

Ukraiński demograf Ołeksandr Hładun przedstawił dane, które trudno uznać za optymistyczne. Naukowiec, na co dzień zastępca dyrektora do spraw naukowych w kijowskim Instytucie Demografii i Problemów Jakości Życia, ocenił, że na obszarze kontrolowanym przez rząd w Kijowie mieszka dziś od 27 do 28 milionów ludzi. To dramatyczny spadek względem niedawnej przeszłości i dowód, że najtrwalszym śladem tej wojny może okazać się właśnie wyrwa w tkance ludnościowej państwa.

Kraj, który stopniał w jedno pokolenie

Skala zjawiska staje się czytelna dopiero w zestawieniu z historią. W chwili odzyskania niepodległości w 1991 roku Ukrainę zamieszkiwało około 52 milionów obywateli. Przed pełnoskalową inwazją Rosji w 2022 roku mówiono już o mniej więcej 40 milionach na terytorium kontrolowanym przez Kijów, bez zajętego wcześniej Krymu i części Donbasu. Dzisiejsze 27–28 milionów oznacza więc, że w ciągu jednego pokolenia kraj utracił znaczną część mieszkańców, a wojna gwałtownie ten proces przyspieszyła.

Baby boomu nie będzie

Hładun studzi nadzieje na to, że sam pokój odwróci niekorzystny trend. Jak ocenił, po zakończeniu działań zbrojnych nie należy spodziewać się powojennego wyżu demograficznego, jaki znamy z historii innych krajów. Powodów jest wiele, lecz najważniejszy dotyczy struktury emigracji: kraj opuścili przede wszystkim ludzie młodzi, w wieku produkcyjnym, oraz dzieci. Według danych Eurostatu blisko jedna trzecia uchodźców z Ukrainy nie ukończyła osiemnastego roku życia, a ponad sześćdziesiąt procent mieści się w przedziale wieku produkcyjnego. To właśnie te roczniki przesądzają o liczbie przyszłych narodzin, a wiele z nich życie ułożyło już poza granicami kraju.

Migranci zamiast rodzin

Najpoważniejsze ostrzeżenie demografa dotyczy jednak sposobu, w jaki władze mogą próbować zasypać ludnościową dziurę. Hładun przewiduje, że pustkę po emigrantach zacznie wypełniać napływ cudzoziemców, i że proces ten nie pozostanie bez kosztów. Masowy przyjazd migrantów może jego zdaniem podbić ceny wynajmu mieszkań oraz zahamować wzrost płac, ponieważ tańsza siła robocza zmniejsza presję na podwyżki. W dłuższej perspektywie liczby stają się jeszcze bardziej wymowne. Naukowiec szacuje, że w ciągu dwudziestu do dwudziestu pięciu lat migranci wraz z rodzinami mogliby stanowić nawet jedną trzecią ludności Ukrainy. W najczarniejszym z rozważanych wariantów długoterminowych liczba mieszkańców kraju spadłaby do zaledwie 25 milionów.

Co kurcząca się Ukraina oznacza dla Polski

Dla Warszawy nie jest to odległa ciekawostka statystyczna. Znaczna część Ukraińców, którzy uciekli przed wojną, znalazła schronienie właśnie w Polsce, a od tego, czy zdecydują się wrócić, zależy przyszłość obu społeczeństw. Osłabione demograficznie państwo trudniej odbuduje gospodarkę i trudniej obroni własne granice, co zapowiada dłuższą zależność od pomocy Zachodu. Jeśli zaś Kijów rzeczywiście postawi na sprowadzanie pracowników z odległych regionów Azji czy Afryki, presja migracyjna z czasem może przesunąć się dalej na zachód, ku granicom Unii Europejskiej i Polski. Trzeźwa polityka wobec wschodniego sąsiada wymaga więc patrzenia nie wyłącznie na przebieg frontu, ale również na mapę ludnościową, która przesądzi o tym, jak ten region będzie wyglądać za ćwierć wieku.

Źródło: Kresy.pl

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też