Szatkowski: armia potrzebuje testów. Mobilizacja nie może być fikcją
Tomasz Szatkowski, były wiceminister obrony, w Polsat News poparł ideę niezapowiedzianych testów gotowości armii, odnosząc się do postulatu próbnego rozwinięcia mobilizacyjnego wojska. Stwierdził, że wojskowi z najwyższych szczebli boją się takich prób. Dla Polski to nie akademicka debata: albo państwo sprawdza realną gotowość zanim przyjdzie kryzys, albo odkryje braki w najgorszym momencie.
Test armii, nie polityczna zabawa
Jak podał Polsat News, Tomasz Szatkowski w programie "Gość Wydarzeń" odniósł się do pomysłu próbnego rozwinięcia mobilizacyjnego wojska. Były wiceminister obrony i były ambasador RP przy NATO ocenił, że polska armia powinna przechodzić niezapowiedziane testy gotowości. Wypowiedział też zdanie, które powinno zabrzmieć w Warszawie bardzo głośno: według niego wojskowi z najwyższych szczebli boją się takich testów.
To jest sedno sprawy. Państwo poważne nie sprawdza armii wyłącznie na defiladzie, w tabelach i w spokojnych prezentacjach dla polityków. Sprawdza ją w warunkach presji, zaskoczenia i logistycznego wysiłku. Dlatego największa defilada Wojska Polskiego może budować dumę, ale nie zastąpi odpowiedzi na pytanie, czy system działa wtedy, gdy trzeba ruszyć ludzi, sprzęt, transport, łączność i zapasy.
Pomysł Mentzena trafił w czuły punkt
Tło polityczne jest jasne. Sławomir Mentzen i Konfederacja od dłuższego czasu mówią o potrzebie sprawdzenia realnych rezerw i procedur mobilizacyjnych. W rozmowie opisywanej przez Do Rzeczy Mentzen wskazywał na propozycję próbnej mobilizacji jednej brygady. Można dyskutować o skali, formule i kosztach takiego ćwiczenia. Nie wolno jednak udawać, że pytanie jest niepoważne.
Przeciwnie. W polskich warunkach to pytanie jest podstawowe. Jeżeli mamy armię, która w razie wojny ma zostać rozwinięta, to trzeba wiedzieć, ile czasu zajmie wezwanie rezerwistów, gdzie pojawią się zatory, czy magazyny są gotowe, czy jednostki mają pełne procedury i czy dowódcy potrafią działać bez komfortu wcześniejszej zapowiedzi. Papier przyjmie wszystko. Mobilizacja nie.
Rezerwy są sprawdzianem państwa
Wojna na Ukrainie pokazała, że liczba żołnierzy w koszarach to tylko część obrazu. Druga część to rezerwy, przemysł, transport, administracja, samorządy, ochrona infrastruktury i zdolność do utrzymania porządku w czasie szoku. Polska prawica powinna mówić o tym bez kompleksów. Bezpieczeństwo narodowe nie jest własnością jednego resortu ani jednej partii.
W tym sensie postulat testów gotowości jest uderzeniem w wygodną biurokratyczną rutynę. Jeżeli najwyższe szczeble rzeczywiście boją się prób, jak mówi Szatkowski, to tym bardziej trzeba je przeprowadzać. Dowództwo, które zna słabe punkty, może je naprawić. Dowództwo, które broni się przed sprawdzeniem, zostawia rachunek żołnierzom i cywilom.
Polityka ma prawo pytać wojsko
Część establishmentu reaguje na takie propozycje nerwowo, jakby samo zadanie pytania o gotowość armii było zamachem na jej autorytet. To odwrócenie porządku. Autorytet wojska nie polega na tym, że cywilna kontrola milczy. Polega na tym, że obywatele mają prawo wiedzieć, czy państwo jest przygotowane do obrony ich domów, rodzin i granic.
Dziennik Narodowy pisał już, że Konfederacja stoi przed próbą sił także w sprawach programowych. Obrona państwa jest właśnie takim tematem. Prawica, jeśli chce być poważna, musi umieć łączyć antybiurokratyczny instynkt z odpowiedzialnością za Siły Zbrojne. Nie wystarczy mówić, że trzeba wydawać więcej. Trzeba jeszcze pytać, co dokładnie za te pieniądze dostaje polski podatnik.
Stawka dla Polski
Stawka jest bardzo konkretna. Chodzi o życie żołnierzy, bezpieczeństwo rodzin i odporność państwa w pierwszych dniach kryzysu. Jeżeli procedury mobilizacyjne są dobre, test to potwierdzi i wzmocni zaufanie. Jeżeli są dziurawe, test pokaże to w czasie pokoju, gdy błędy można jeszcze poprawić bez ofiar.
Polska nie ma luksusu udawania. Leżymy przy granicy wojny, obserwujemy rosyjską presję i słyszymy coraz więcej deklaracji o wielkich programach obronnych. Deklaracje są potrzebne, ale sprawdzian jest ważniejszy. Armia, która boi się testu, nie stanie się odważniejsza od samego zaklinania rzeczywistości.
Źródła: Polsat News, Do Rzeczy.
Źródło: Polsat News
Czytaj też

Rutte: NATO jest silniejsze od Rosji. Poparł odpowiedź Sikorskiego
Mark Rutte oświadczył 24 września w Nowym Jorku, że Rosja nie wygra ewentualnego starcia z NATO, a pełnoskalowy atak na Sojusz jes…

Ukrainiec wydalony na wniosek ABW. Zakaz wjazdu do Schengen na 10 lat
Straż Graniczna zatrzymała 21 września 61-letniego obywatela Ukrainy, a następnie wydaliła go z Polski na wniosek szefa ABW. Mężcz…

Hiszpania bada 22 przypadki domniemanych nadużyć żołnierzy w Ceucie
Hiszpańskie Ministerstwo Obrony wszczęło wewnętrzne dochodzenie po raporcie Amnesty International dotyczącym traktowania migrantów…

Ukraina: Białoruś wspiera rosyjskie drony przy granicy Polski
Państwowa Służba Graniczna Ukrainy oceniła, że Białoruś wspiera rosyjski system dronowy używany do ataków na zachodnie regiony kra…
