niedziela, 4 października 2026 Imieniny: Franciszka, Rozalii·Święto: niedziela NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Podatkowy prezent od rządu? PIT 24 procent ma drugie dno – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Podatkowy prezent od rządu? PIT 24 procent ma drugie dno

Redakcja Dziennika Narodowego · 13.08.2026 · 4 min czytania

Rząd analizuje wprowadzenie w 2027 roku trzeciej stawki PIT, około 24 proc., między obecnymi 12 i 32 proc.; decyzje mają zapaść do końca sierpnia. Według Money.pl część podatników z dochodami ponad 120 tys. zł rocznie mogłaby zyskać kilkaset złotych miesięcznie, ale ryczałtowcy mogą zapłacić cenę.

Nowa stawka między 12 a 32 procent

Rządowe analizy podatkowe idą w stronę trzeciej stawki PIT. Jak ustalił Money.pl, obok obecnych stawek 12 proc. i 32 proc. mogłaby pojawić się stawka około 24 proc. dla części dochodów przekraczających obecny próg. Decyzje o finalnym kształcie zmian mają zapaść do końca sierpnia. To oznacza, że państwo znów zaczyna majstrować przy portfelach Polaków w środku roku politycznego, zamiast postawić na prosty i przewidywalny system.

Dzisiaj zasada jest czytelna. Oficjalny serwis podatkowy wskazuje, że skala podatkowa wynosi 12 proc. do 120 tys. zł i 32 proc. od nadwyżki ponad tę kwotę. Jeżeli między tymi poziomami pojawi się stawka pośrednia, część osób płacących dziś 32 proc. od nadwyżki może realnie odetchnąć. Kilkaset złotych miesięcznie przy wyższych dochodach brzmi dobrze. Pytanie brzmi, kto za tę ulgę zapłaci.

Ulga dla jednych, presja na drugich

Według Money.pl w pakiecie analizowane jest także radykalne ograniczenie możliwości rozliczania się ryczałtem. To już zupełnie inna część tej samej historii. Ryczałt jest dla wielu drobnych przedsiębiorców sposobem na przewidywalność. Podatek liczony od przychodu, bez skomplikowanych kosztów i księgowej gimnastyki, bywa jedynym powodem, dla którego mała firma nie tonie w biurokracji.

Oficjalnie stawki ryczałtu zależą od rodzaju działalności. W praktyce właśnie tu państwo najłatwiej podnosi ciężar podatkowy, bo wystarczy przesunąć grupę podatników do mniej korzystnej formy rozliczenia albo zawęzić dostęp do preferencji. Dla pracownika na etacie zmiana może wyglądać jak prezent. Dla samozatrudnionego specjalisty, fachowca albo małego usługodawcy może oznaczać nowy rachunek i mniej pieniędzy na inwestycje.

Polski podatnik potrzebuje stabilności

Problem nie leży wyłącznie w wysokości stawki. Polska gospodarka od lat cierpi przez brak stabilności prawa. Przedsiębiorca nie boi się tylko podatku. Boi się tego, że reguły gry zmieniają się co kilka miesięcy, a państwo najpierw obiecuje prostotę, potem dopisuje wyjątki, a na końcu każe płacić za własny chaos.

DN pisał już, że polskie podatki wypadają słabo w międzynarodowych rankingach. To nie jest problem akademicki. Skomplikowany system zabiera czas, podnosi koszty księgowości, premiuje duże podmioty z armią doradców i uderza w polski kapitał. Mała firma nie ma departamentu podatkowego. Ma właściciela, który po pracy siada do papierów.

Prezent z kieszeni klasy średniej

Trzecia stawka PIT może wyglądać jak korekta zdroworozsądkowa. Skok z 12 proc. na 32 proc. po przekroczeniu progu 120 tys. zł rocznie jest ostry, zwłaszcza przy inflacji i rosnących kosztach życia. Jeżeli rząd chce złagodzić ten próg, powinien powiedzieć to wprost i pokazać liczby: ilu podatników zyska, ile wyniesie koszt dla budżetu, czy zmiana obejmie także kwotę wolną i drugi próg, oraz czy nie zostanie sfinansowana przez uderzenie w przedsiębiorców.

Bez tych danych mamy nie reformę, lecz polityczny manewr. Jednej grupie można pokazać obniżkę, drugiej dopisać nowe obciążenia, a całość sprzedać jako sprawiedliwość podatkową. Tyle że sprawiedliwość bez prostoty i wolności gospodarczej szybko zamienia się w urzędniczą kontrolę. A polska klasa średnia potrzebuje od państwa mniej kontroli, nie więcej.

Suwerenność zaczyna się od portfela

Podatki są sprawą narodową w najbardziej praktycznym sensie. Od nich zależy, czy polska rodzina odkłada pieniądze, czy polska firma zatrudnia ludzi i czy kapitał zostaje w kraju. Państwo ma prawo pobierać daniny, ale nie ma prawa traktować obywateli jak stałego rezerwuaru do łatania budżetu.

Dlatego ewentualna stawka 24 proc. nie może przykryć drugiej części planu. Jeżeli rząd obniża ciężar części etatowców, a jednocześnie ogranicza ryczałt i dokręca śrubę małym firmom, bilans dla gospodarki może być dużo gorszy niż nagłówek o „prezencie”. Polska potrzebuje niższych i prostszych podatków. Nie kolejnej konstrukcji, w której obywatel dopiero po konsultacji z księgowym dowiaduje się, ile wolności zostawiło mu państwo.

Źródło: Money.pl, Podatki.gov.pl

Źródło: Money.pl

Najczęstsze pytania

Na czym polega rozważana zmiana w PIT?

Chodzi o analizowaną trzecią stawkę PIT, około 24 proc., między obecnymi stawkami 12 i 32 proc. Zmiana miałaby wejść od 2027 roku.

Kto może zyskać na stawce 24 proc.?

Tekst wskazuje część podatników z dochodami powyżej 120 tys. zł rocznie, którzy dziś płacą 32 proc. od nadwyżki ponad ten próg.

Dlaczego ryczałtowcy mogą zapłacić cenę?

W artykule opisano też analizowane ograniczenie ryczałtu. Dla części małych firm oznaczałoby to mniej przewidywalne i potencjalnie droższe rozliczenia.

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też