Defilada na Wisłostradzie. Polska musi widzieć własną siłę
15 sierpnia Warszawa ma zobaczyć największy pokaz Wojska Polskiego ostatnich lat: setki pojazdów, dziesiątki statków powietrznych i paradę morską w Gdyni. To nie jest tylko świąteczna oprawa. W państwie granicznym NATO widok silnej armii ma dziś znaczenie praktyczne: dla odstraszania wroga i dla pewności Polaków, że bezpieczeństwo nie jest pustym hasłem.
Wojsko wychodzi na Wisłostradę
Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiada, że defilada wojskowa rozpocznie się 15 sierpnia o godz. 12.00 na warszawskiej Wisłostradzie. W tym samym czasie w Zatoce Gdańskiej ruszy parada okrętów Marynarki Wojennej. Według Polsat News tegoroczne obchody mają objąć ponad 300 jednostek sprzętu wojskowego, 60 statków powietrznych oraz ponad 20 okrętów.
To będzie święto żołnierza, ale też pokaz państwa. Po latach, w których Polacy słyszeli zbyt wiele gładkich deklaracji o bezpieczeństwie, każdy czołg, bateria przeciwlotnicza i samolot nad stolicą ma wymowę prostą: suwerenność kosztuje, a słabość kosztuje jeszcze więcej. Szczególnie wtedy, gdy za wschodnią granicą trwa wojna, a rosyjska presja nie jest teorią z podręcznika, tylko faktem.
Abramsy, Borsuki i F-35
Na trasie defilady mają pojawić się m.in. czołgi Abrams, K2 i Leopard, bojowe wozy piechoty Borsuk, transportery Rosomak, armatohaubice Krab, moździerze Rak, drony Gladius oraz systemy Poprad, HIMARS i Patriot. MON wymienia także lotniczą część obchodów: F-16, śmigłowce Black Hawk, AW-149 i Apache oraz polskie F-35 Husarz.
Wiceszef MON Paweł Bejda przekazał podczas przygotowań, że nowością będą skoki spadochronowe rozpoczynające defiladę. Dziewięciu skoczków ma wylądować na Wisłostradzie z flagami Polski, NATO i pięciu rodzajów sił zbrojnych. Po raz pierwszy na defiladzie zaprezentują się polskie F-35. Bejda poinformował też, że w Polsce stacjonują obecnie trzy takie samoloty, a do końca roku ma ich być łącznie 14.
To ważny sygnał. F-35 nie jest ozdobą defilady. To element przewagi informacyjnej i uderzeniowej, która w nowoczesnej wojnie decyduje o tym, czy państwo widzi zagrożenie wcześniej i potrafi działać szybciej. Polska potrzebuje właśnie takiej armii: licznej, dobrze wyposażonej, zdolnej do współpracy z sojusznikami, lecz opartej na własnej woli obrony.
Święto armii, nie piknik bez treści
W tle są też wydarzenia dla cywilów. MON zapowiada strefy wojskowe, pokazy sprzętu, spotkania z żołnierzami i transmisje z defilady oraz parady. Główne strefy mają działać w Cytadeli Warszawskiej i przy Skwerze Kościuszki w Gdyni. Dla mieszkańców stolicy ważny będzie także porządek komunikacyjny, dlatego warto śledzić informacje o tym, jak Wisłostrada będzie zamknięta przed defiladą.
Takie wydarzenia bywają lekceważone przez ludzi, którzy w patriotyzmie widzą tylko dekorację. To błąd. Naród potrzebuje rytuałów państwowych, bo przez nie uczy się ciągłości. 15 sierpnia nie jest przypadkową datą w kalendarzu. To rocznica Bitwy Warszawskiej, zwycięstwa, które zatrzymało bolszewicki pochód na Zachód. Gdy dziś polskie F-16, F-35 i Black Hawki mają przelecieć nad Wisłą, ten obraz łączy pamięć z odpowiedzialnością za przyszłość.
Morze także jest sprawą Polski
Równolegle do warszawskiej defilady w Gdyni odbędzie się parada morska. MON podaje, że ze Skweru Kościuszki będzie można zobaczyć ponad 20 jednostek Marynarki Wojennej RP i sił sojuszniczych: korwety, fregaty, niszczyciele min, jednostki hydrograficzne i ratownicze. Zapowiedziano również przelot lotnictwa morskiego oraz maszyn specjalnych, w tym samolotu SAAB 340 używanego do monitorowania przestrzeni powietrznej.
Polska dyskusja o bezpieczeństwie zbyt często zatrzymuje się na lądzie. Tymczasem Bałtyk to handel, energetyka, porty, kable, gazociągi i linie komunikacyjne. Kto nie rozumie morza, ten nie rozumie pełnej mapy polskiego interesu. Dlatego dobrze, że tegoroczne obchody pokazują armię w trzech wymiarach: na ziemi, w powietrzu i na morzu.
Stawka dla Polaków
Defilada nie zastąpi szkolenia, zapasów amunicji, sprawnej obrony cywilnej ani konsekwentnej polityki przemysłowej. Może jednak pokazać coś, czego nie da się kupić za sam kontrakt zbrojeniowy: wspólnotową pewność, że państwo chce się bronić. To ma znaczenie dla żołnierzy, dla rodzin, dla młodych ludzi myślących o służbie i dla każdego podatnika, który finansuje modernizację armii.
Polska prawica powinna patrzeć na takie wydarzenie bez kompleksów. Silne wojsko nie jest zabawką rządu ani tłem do przemówień. Jest narzędziem przetrwania narodu. Jeśli 15 sierpnia Warszawa zobaczy tę siłę na własne oczy, najważniejsze pytanie przyjdzie dopiero potem: czy państwo potrafi utrzymać ten wysiłek codziennie, gdy zgasną kamery i skończy się defiladowy krok?
Źródło: Ministerstwo Obrony Narodowej, Polsat News.
Źródło: Polsat News
Czytaj też

Rutte: NATO jest silniejsze od Rosji. Poparł odpowiedź Sikorskiego
Mark Rutte oświadczył 24 września w Nowym Jorku, że Rosja nie wygra ewentualnego starcia z NATO, a pełnoskalowy atak na Sojusz jes…

Ukrainiec wydalony na wniosek ABW. Zakaz wjazdu do Schengen na 10 lat
Straż Graniczna zatrzymała 21 września 61-letniego obywatela Ukrainy, a następnie wydaliła go z Polski na wniosek szefa ABW. Mężcz…

Hiszpania bada 22 przypadki domniemanych nadużyć żołnierzy w Ceucie
Hiszpańskie Ministerstwo Obrony wszczęło wewnętrzne dochodzenie po raporcie Amnesty International dotyczącym traktowania migrantów…

Ukraina: Białoruś wspiera rosyjskie drony przy granicy Polski
Państwowa Służba Graniczna Ukrainy oceniła, że Białoruś wspiera rosyjski system dronowy używany do ataków na zachodnie regiony kra…
