REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Zbigniew Siemaszko: Brygada Świętokrzyska (1945 – 1946) – cz. VI

275

Należy zwrócić uwagę na to, iż początkowo pozytywne nastawienie dowództwa Brygady do podporządkowania się 2-mu Korpusowi mogło ulec zmianie w miarę upływu czasu. Na skutek kontaktów z 2-gim Korpusem dowództwo to musiało zdać sobie sprawę z tego, że w wypadku podporządkowania się, Brygada przestałaby być wyodrębnioną jednostką podległą własnemu kierownictwu politycznemu, a stałaby się składową częścią 2-go Korpusu i w poważnym stopniu zatraciłaby swój charakter NSZ-towski.

Tym bardziej, iż wielu żołnierzom, pomimo iż mogli być oni dumni z dokonań Brygady, zaimponowałby bardziej 2gi Korpus ze swą legendą i rozmachem na wielką skalę. Dowództwo Brygady musiało przerażać projekt przeorganizowania jej w dywizję, której dowódcą miałby zostać jeden z generałów 2-go Korpusu, a szefem sztabu mjr Żochowski, co zmieniłoby całkowicie oblicze tego oddziału, przekształcając go w jedną z dywizji polskich na Zachodzie 28. Sama postać, dawnego szefa sztabu NSZ, Żochowskiego, który po przybyciu do Londynu w 1944 roku, podpisał oświadczenie (skądinąd oczywiste), iż nie jest już oficerem NSZ, musiała wzbudzać poważne zastrzeżenia wśród starszyzny Brygady. Należy zwrócić uwagę na to, że w wypadku dobrych chęci, byłoby rzeczą naturalną, iż dowódca podporządkowującej się jednostki melduje się osobiście u dowódcy, któremu ma podlegać. Tymczasem płk Dąbrowski nie udał się do Włoch i nie meldował się u gen. Andersa, a swoich zasadniczych przedstawicieli -S. W. Kozłowskiego, Wawrzkowicza i Jurę – wysłał dopiero 13 lipca 1945 roku. W 2-gim Korpusie opiekował się nimi Il-gi Oddział, jedynie mjr Kozłowski, jako oficjalny przedstawiciel dowódcy Brygady Swiętokrzyskiej, został przyjęty przez gen. Andersa w towarzystwie szefa sztabu.

Trzeba też zwrócić uwagę na reportaż Litauera, który daje wyraźnie do zrozumienia, że w ostatnich dniach lipca 1945 r. dowództwo Brygady nie miało zamiaru przenosić się do Włoch, pomimo że dysponowało już wówczas dostateczną ilością samochodów, aby przewieźć swe wojsko, a Amerykanie byliby przygotowani dostarczyć odpowiednie ilości benzyny. Do zajęcia przez dowództwo Brygady tego rodzaju postawy mogło przeczynić się kilka czynników. Jednym z nich mogło być poczucie własnej ważności urobione na podstawie pozytywnego układania się stosunków z władzami amerykańskimi. Innym czynnikiem mógł być, ugruntowany w ciągu całej wojny, brak zaufania do jakichkolwiek autorytetów innych niż własne NSZ’owskie.

Reklama / Advertisement

Trzecim, chyba najważniejszym czynnikiem było to, iż w maju 1945 r. dowództwo Brygady nawiązało kontakt z przedstawicielami zaplecza politycznego- Todtlebenem, Iłłakowiczem i Wawrzkowiczem, z którymi w czasie ewakuacji na zachód w pierwszych miesiącach 1945 roku nie było kontaktu. Dwaj z pośród nich, Iłłakowicz i Wawrzkowicz dołączyli do dowództwa Brygady, gdzie wraz z Marcinkowskim tworzyli zespół kierowniczy w tym dowództwie. Nie wiadomo jaką postawę oni wraz z Todtlebenem zajmowali, ale można wnioskować, iż konsekwentne podporządkowanie się 2-mu Korpusowi im nie odpowiadało, gdyż oznaczałoby to wyeliminowanie ich wpływów na Brygadę i przekreślenie niezależności oddziałów NSZ na Zachodzie.

W tej sytuacji mogło wydawać się, iż najlepsze rozwiązanie, z punktu widzenia czynników NSZ, polegało na zgłoszeniu chęci podporządkowania się gen. Andersowi i czerpaniu korzyści stąd wynikających, przy jednoczesnym pozostaniu z dala od 2-go Korpusu, jako niezależna jednostka na terenie strefy amerykańskiej w Niemczech i czerpaniu korzyści również z tej strony. Czyli można wnioskować, iż dowództwo Brygady i przedstawiciele polityczni znajdujący się przy nim zastosowali taktykę podobną do tej jaką wiosną 1944 roku kierowali się w sprawie scalenia z AK. Wówczas również środowisko NSZ chciało formalnie podporządkować się i czerpać z tego korzyści (pieniądze, broń, awanse), a jednocześnie pozostać niezależną organizacją , związaną z AK jedynie poprzez swego komendanta głównego i dlatego zdolną do oderwania się od AK w każdej chwili dogodnej dla NSZ.

I w jednym i w drugim wypadku taktyka tego rodzaju nie doprowadziła do pozytywnych skutków, gdyż kontrahent (AK w 1944 roku i 2-gi Korpus w 1945 roku) nie chciał przyjąć tego rodzaju jednostronnych warunków współpracy z oddziałmi NSZ. Podobieństwo podejścia NSZ w tych dwóch różnych wypadkach sugeruje, iż rachuby dowództwa AK na porozumienie z ZSSR nie były jedynym powodem obstawania NSZ w 1944 roku przy swej niezależności. Zwraca na to uwagę Boguszewski pisząc o sytuacji w 1945 roku:

Reklama / Advertisement

– “Konspiracja i związane z nią dowolności skończyły się . Przy boku aliantów mógł być tylko jednolity związek Polskich Sił Zbrojnych. Na terenie kraju tylko my widzieliśmy w Sowietach wroga numer jeden. Na zachód od kurtyny, po zakończeniu wojny wszyscy zobaczyli wroga numer jeden w Rosji. Nie było już podstaw do rozgrywki nielegalnej z Rosją. Dla całych Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie walka (z ZSSR) stała się legalna! …

Zdaniem autora artykułu ( Boguszewskiego ), a są podstawy do stwierdzenia, że zdaniem wszystkich podwładnych płk. Dąbrowskiego z okresu Brygady Swiętokrzyskiej, obowiązkiem dowódcy Brygady było jak najszybsze unormowanie stanu prawnego swoich żołnierzy . … Należało zameldować się u najstarszego stopniem dowódcy polskiego na lądzie europejskim… i konsekwentnie, a z uporem, załatwić sprawy legalno-personalne wszystkich swoich podwładnych. Oni tego spodziewali się i mieli prawo domagać się” (Zeszyt IV do Historii NSZ, str. 35).

Zbigniew Siemaszko [w] Zeszyty Historyczne 1976, zeszyt 38

c.d.n.

Reklama / Advertisement