REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Zbigniew Siemaszko: Brygada Świętokrzyska (1945 – 1946) – cz. III

526
Później, już w czasie postoju w Rozstani, wysłano do kraju trzy ekipy spadochronowe przeszkolone w ramach specjalnego kursu zainicjowanego rozkazem z 7 lutego 194 5 r. Kursem tym kierował por. “Skalski”. Okoliczności wysłania tych ekip wyjaśnia Boguszewski w sposób następujący:

“Łącznościowcy szkoleni w obsługiwaniu sprzętu radiowego byli odsyłani na przeszkolenie do organizacji ‘Toma’, która w tym czasie znajdowała się koło Pragi czeskiej. (Jasne, iż używano niemieckiego sprzętu łącznościowego – Z.S.S.) …. ‘Tom’ również odprawiał patrole wysłane z Brygady do Polski samolotami niemieckimi. Autor nie doszedł w jaki sposób ‘Tom’ dysponował, czy miał dostęp do samolotów niemieckich. Z całą pewnością dało się stwierdzić, że ani jeden żołnierz Brygady nie był szkolony w skokach spadochronowych przez Niemców. Ustawiczne nagabywanie ‘Toma’ o przysłanie mu ludzi na przeszkolenie w skokach zbywano pod różnymi pozorami aż do momentu, kiedy ‘Tom’ stwierdził, że dalsza gra wobec Niemców może mieć fatalne skutki. Zdecydowano (wówczas) wysłać patrole nie przeszkolone z zadaniami tylko od d-cy Brygady. Żaden d-ca patrolu skoczków nie otrzymał zadania od Niemców. Jeśli nawet Niemcy określili jakieś zadania, to nigdy nie przekroczyło to osoby ‘Toma’ i nigdy nie dotarło nawet do d-cy Brygady. Patrole szkolone przez por. ‘Skalskiego’, z radiotelegrafistami, szkolonymi przez ‘Toma’ i z zadaniami nawiązania łączności z komórkami NSZ w kraju według wskazówek d-cy Brygady odlatywały na samolotach niemieckich, będących w dyspozycji kpt. ‘Toma’ i były odprawiane przez ‘Toma’. Przy odprawie jednego patrolu był obecny mjr ‘Zub’, szef sztabu Brygady” (Zeszyt III do Historii NSZ, str. 40).

Reklama / Advertisement

Praca oparta na dokumentach UB potwierdza stwierdzenia Boguszewskiego w sprawie zadań zrzucanych ekip podając, iż nie miały one charakteru dywersyjnego, a jedynie wywiadowczy na korzyść Brygady Świętokrzyskiej i obejmowały następujące zagadnienia: wiadomości wojskowe z Polski, sytuacja podziemna, stosunek społeczeństwa do PKWN, jak również dotarcie do dowództwa NSZ i nawiązanie łączności radiowej z Brygadą.

Pierwsze dwa patrole zostały zrzucone 23 marca 1945. Jednym z nich dowodził kpt. Zygmunt Rafaiski (Sulimczyk), a drugim por. “Rumba”. Rafaiski wraz z siedmiu żołnierzami został zrzucony w kieleckim, natomiast “Rumba” wraz z sześciu żołnierzami koło Zawichostu. Do jakiego stopnia ekipy te zdołały wykonać swe zadania nie wiadomo. “Rumba” zginął na niemieckich minach, Rafaiski został aresztowany w Kielcach w kwietniu 1945 roku, żaden z pozostałych żołnierzy do Brygady nie wrócił. Wkrótce po wysłaniu tych dwóch ekip do kraju, w pierwszych dniach kwietnia 1945 roku, dowództwo Brygady wydało specjalnie wybranych i przeszkolonych oficerów z meldunkiem sytuacyjnym, oraz danymi potrzebnymi do dalszego kontaktu (szyfry, tabele czasu itd.) w przeciwnym kienmku, do 2-go Korpusu. Udał się tam por. “Szaława” i por. Richard V. Tullett “Harry”. Dotarli oni do celu i otrzymane zadania wykonali.

W tym samym czasie, pod koniec marca 1945, dowództwo Brygady wysłało również Swego przedstawiciela do Nacz. Wodza w Londynie. Był nim rtm. Zaleski. Dotarł on do Londynu 4 maja 1945 roku. Następny patrol spadochronowy w składzie por. “Gnat”, łączniczka “Grażyna” i pięciu szeregowych został zrzucony nad krajem 15 kwietnia 1945 r. Por. “Gnat” powrócił do Brygady we wrześniu 1945, kiedy została już ona zamieniona na kompanie wartownicze. “Grażyna” została aresztowana przez Bezpiekę, która prawdopodobnie jednak nie zdawała sobie sprawy z tego, iż “Grażyna” była zrzutkiem spadochronowym, gdyż w pracy opartej na dokumentach UB nie ma wzmianki o tym patrolu. W tym samym czasie, jeszcze przed wyjściem z Rozstani, został wysłany do kraju patrol pieszy składający się z 45 żołnierzy pod dowództwem kpt. “Mosta”. Jednak, jeszcze nie doszedłszy do granicy polskiej “Most” zrezygnował z dalszej wyprawy i powrócił do Brygady wraz z 30 ludźmi. Reszta tej grupy rozdzieliła się na dwa patrole, jeden pod dowództwem ppor. Jana Dzielskiego (“Warecki”), w skład którego wchodziło ośmiu ludzi, a drugi pod dowództwem Włodzimierza Kołaczkowskiego, w skład którego wchodziło siedmiu ludzi. Oba patrole przekroczyły granicę polską w nocy z 28 na 29 kwietnia 1945 r. około 60 km. na zachód od Zakopanego. Potem Dzielski skierował się w okolice Nowego Targu, a Kołaczkawski do Kielecczyzny. Patrol Dzielskiego został zlikwidowany przez krakowskie oddziały UB w Sopotni Małej w pow. żywieckim. Natomiast Kołaczkawski zdołał przedostać się i został aresztowany dopiero 1 czerwca 1945 r. Czterech ludzi z jego plutonu powróciło do Brygady we wrześniu 1945 r. wraz z por. “Gnatem”, zrzuconym do kraju 15 kwietnia.
Jednym z zasadniczych zadań patroli wysyłanych do kraju było nawiązanie łączności radiowej. Można domyślać się, iż sprawa ta była w rękach Huberta Jury, który miał dostęp do niemieckiego sprzętu radiowego. Można również domyślać się, iż ośrodek łączności, z którym usiłowali skomunikować się kurierzy zrzuceni do kraju, znajdował się pod Pragą, gdzie organizacja “Toma” szkoliła radiotów, a nie na terenie Brygady w Rozstani.

Reklama / Advertisement

Dopiero po zakończeniu wojny, kiedy znikły władze niemieckie popierające “Toma”, ośrodek łączności radiowej mógł być przeniesiony do Brygady. Częściowe potwierdzenie tej hipotezy znajdujemy w reportażu Litauera z pobytu w dowództwie Brygady. Jednak brak jest danych do ustalenia, czy zdołano faktycznie nawiazać łączność radiową z krajem w czasie trwania wojny, lub po jej zakończeniu, czy też wysiłki w tej dziedzinie nie miały skutków.

Zbigniew Siemaszko [w] Zeszyty Historyczne 1976, zeszyt 38

Dziennik Narodowy poleca