Zapowiedź strajku w węglu brunatnym

Górnicy węgla brunatnego są oburzeni deklaracją Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), do której należą dwie największe kopalnie węgla brunatnego KWB Bełchatów i KWB Turów. 

Dzieje się tak dlatego, że Polska Grupa Energetyczna nie zamierza inwestować w budowę nowych kopalń i elektrowni związanych z węglem brunatnym. Zamierza ona skupić się na energetyce odnawialnej, transformacji ciepłownictwa i infrastrukturze sieciowej. Spółka na inwestycje planuje przeznaczyć 75 miliardów złotych. Planowane jest wydzielenie kopalni i elektrowni z koncernu, co ma nastąpić do końca 2021 roku. Węgla brunatnego w Bełchatowie wystarczy jeszcze tylko na 10 lat. Komitet Protestacyjno-Strajkowy Grupy Kapitałowej PGE wydał (19.10) oświadczenie, w którym stwierdza, że przedstawiciele rządu i zarządu PGE zaproszeni do negocjacji nie przybyli na spotkanie. Szef energetycznego koncernu zaprosił związkowców z bełchatowskiej kopalni i elektrowni na spotkanie, które zaplanowano na 26.10 na Stadionie Narodowym. Prezes Wojciech Dąbrowski chciał z organizacjami związkowymi omówić najnowszą strategię spółki.

Związkowcy odmówili udziału w spotkaniu, a zarząd koncernu nazywają oszustami. W tej sytuacji zwracają się oni do Prezydenta Andrzeja Dudy o pomoc w rozmowach z rządem. Padają zapowiedzi, że jeżeli nic się nie zmieni to, w terminie 1 – 2 tygodnie dojdzie do dwugodzinnego strajku ostrzegawczego, a potem do strajku okupacyjnego. Węgiel brunatny dostarcza do sieci ok. 25 % krajowej energii. Nie można go importować ze względu na półpłynną koegzystencję, która pozwala na jego dostarczanie taśmociągiem z odkrywki wprost do paleniska w elektrowni.

REKLAMA/Advertisement

Zapowiadane wstrzymanie dostaw tego paliwa jest stosunkowo łatwe. Kopalnie eksploatują węgiel brunatny przy pomocy kilku gigantycznych zautomatyzowanych koparek obsługiwanych przez jednego operatora. Wystarczy, że tych kilkunastu operatorów odmówi pracy, natychmiast cała kopalnia, a wraz z nią elektrownia przestaje pracować. Podobnie działa system taśmociągów dostarczających węgiel do elektrowni. Strajk paraliżujący pracę kopalni i elektrowni jest w tej sytuacji stosunkowo prosty w skutecznej jego realizacji. Rząd jakby przewidywał ów konflikt, bo z roku na rok zwiększał dostawy z importu, jednocześnie stale obniżając pobór energii z elektrowni na węglu brunatnym. Import tej energii wynosi obecnie ok. 10 % krajowego zapotrzebowania i o tyle mniej więcej w ostatnich latach obniżono jej pobór z węgla brunatnego. Nie trzeba dodawać, że za importowaną energię płacimy znacznie więcej aniżeli za tę z węgla brunatnego. Słabą stroną importu jest brak sieci przesyłowych, aby aktualnie pobrać owe 25% energii, której może zabraknąć w wyniku strajku. Podjęto już decyzje, że w najbliższej przyszłości ubytek energii z węgla brunatnego zostanie zastąpiony energią jądrową.

Jak dobrze pójdzie, to za 13 lat owe 6 – 9 GW otrzymamy, co wyrówna straty poniesione na węglu brunatnym. Istotne jest jednak to, że to już dzisiaj owe 6 – 9 GW będzie nam brakować, akurat w zimie. Meteorolodzy pocieszają, że nie będzie tak źle, gdyż zima ma być łagodna. Dlatego okresowe wyłączenia energii mogą nie być tak dokuczliwe. I na razie jest to najpomyślniejsza wiadomość w tej sprawie.

REKLAMA/Advertisement

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

REKLAMA/Advertisement