REKLAMA

REKLAMA

Wspomnienia sekretarki Chaima Rumkowskiego – władcy łódzkiego getta z nadania Niemców

991

“Byłam sekretarką Rumkowskiego” – taki tytuł noszą po raz pierwszy opublikowane wspomnienia sekretarki przywódcy łódzkiego getta – Estery Daum. Książka właśnie trafia do księgarń. Getto Łódzkie było drugim co do wielkości gettem w Polsce, a jednocześnie tym gettem, z którego ocalało najwięcej Żydów – niemal 10 tys. osób. Stało się tak dzięki polityce przewodniczącego łódzkiego Judenratu – Chaima Rumkowskiego. Ten przedwojenny kupiec od początku założył, że jedyną szansą utrzymania getta jest uczynienie go placówką niezbędną gospodarce Rzeszy. Zorganizował w getcie warsztaty produkujące mundury dla Wehrmachtu, odzież a nawet zabawki dla dzieci. Szacuje się, że Niemcy zarobili na łódzkim getcie ponad 100 mln marek. Dzięki temu łódzkie getto było utrzymywane niemal do końca wojny. Ostatecznie zlikwidowano je w dopiero sierpniu 1944 roku i wielu łódzkim Żydom udało się przeżyć.

Chaim Rumkowski czuł się prawdziwym królem łódzkiego getta. Jeździł po mieście w specjalnie przerobionej dorożce o wyglądzie karocy, wydawał znaczki pocztowe ze swoją podobizną, organizował akademie ku swojej czci, zachęcał poetów do pisania wiernopoddańczych poematów na swój temat i kazał traktować się jak dobrodziej żydowskiej społeczności. Narzucił pracownikom w getcie niezwykle wyśrubowane normy pracy a jego ulubione powiedzenie “tylko praca nas ocali” złowrogo przypomina hasło “Arbeit macht frei”.

Rumkowski osobiście podpisywał listy tych, którzy jako “elementy nieproduktywne” kierowani byli do obozów zagłady. Żydzi nigdy mu nie wybaczyli, że tak ochoczo współpracował z Niemcami, osobiście się bogacąc na nieszczęściu rodaków. Gdy we wrześniu 1942 roku Niemcy kazali mu przygotować transporty dzieci i starych ludzi Rumkowski wygłosił do mieszkańców łódzkiego getta słynne przemówienie, w którym żądał: “oddajcie mi wasze dzieci”. W podobnych okolicznościach przewodniczący warszawskiego getta Adam Czerniakow popełnił samobójstwo.

Estera Daum przez 1653 dni, czyli przez cały okres działania łódzkiego getta była sekretarką Rumkowskiego. Jeszcze w getcie Daum prowadziła dziennik i na bieżąco zapisywała wydarzenia, których była świadkiem. Dziennik zagubił się w trakcie likwidacji getta. Estera Daum wraz z rodziną przeżyła, ale bardzo długo nie chciała spisać swojej historii.

REKLAMA

– Może czuła bardzo naturalny opór przed wracaniem choćby myślami do tego koszmaru? Może obawiała się, że informacje o tak bliskiej współpracy z Chaimem Rumkowskim, uważanego przez wielu Żydów za zbrodniarza, zaszkodzą jej rodzinie? – zastanawiał się w rozmowie z PAP syn Estery, Władysław Frenkiel.

W latach 90. redakcja BBC przeprowadziła z Esterą Daum wywiad. Po tej rozmowie postanowiła ona odtworzyć swoje wspomnienia, napisała je jeszcze raz, choć już nie w formie dziennika, a luźnych wspomnień.

– Niestety, oryginalny tekst Etki mający ogromną wartość dla historyków, jest bardzo trudny w lekturze dla przeciętnego odbiorcy. Wraz z dziećmi Estery zdecydowaliśmy, że trzeba napisać je od nowa opierając się o oryginalny tekst i nawiązując do formy zaginionego dziennika – opowiadała w rozmowie z PAP Elżbieta Cherezińska, autorka książki.

– Odnosiłam się do tekstu Etki z ogromnym szacunkiem, starałam się wiernie odtworzyć nie tylko zapisane przez nią fakty, ale także oddać ducha jej opowieści, język. Zaczęłam od uporządkowania chronologicznego jej zapisków, tak aby dało się przerobić luźne wspomnienia na dziennik. Każdy opisany fakt przeszedł weryfikację przez historyków – powiedziała Cherezińska.

REKLAMA

– Ze wspomnień Etki wynika kilka dotąd nieznanych lub niepotwierdzonych przez historyków faktów. Dowiadujemy się na przykład, że Rumkowski zaniżył liczbę wysłanych przez siebie na śmierć dzieci, aby zdobyć dodatkowe porcje żywności dla tych, którzy pozostali w getcie. Wysłał w transporcie nie 16 tys. dzieci poniżej 10 roku życia, a aż 22 tys. Wspomnienia Daum rzucają też nowe światło na bardzo wysoki poziom korupcji Niemców, którzy współpracowali z łódzkim gettem – mówiła Cherezińska.

– Temat łódzkiego getta jest jakby zaniedbywany przez żydowskich historyków, można przypuszczać, że jest on dla nich jakoś niewygodny. W Łodzi Żydzi występowali nie tylko w roli ofiar, ale także katów. We wspomnieniach Etki nie ma polskich szmalcowników, i nie wszyscy Niemcy są bestiami. W wielu przypadkach autorka pokazuje ludzkie oblicze oprawców, przyznaje, że kilku z nich ocaliło jej życie – powiedziała Cherezińska.

– Pracując nad książką do końca nie potrafiłam zdecydować, jak oceniać Rumkowskiego. Z zimną krwią współpracował z Niemcami, własnymi rękami wysłał dziesiątki tysięcy ludzi na śmierć, był potwornym megalomanem opętanym żądzą wielkości, ale jednocześnie, gdyby nie jego działalność, łódzkie getto spotkałby ten sam los, co inne żydowskie społeczności – zginęliby niemal wszyscy. Etka wspomina, że Rumkowski i jego żona mogli się uratować od wywózki do Auschwitz – mieli tzw “list żelazny”. Jednak Rumkowski zdecydował się wsiąść do wagonu razem ze swoim bratem i jego żoną, których ocalić nie mógł. Jechał razem z innymi Żydami zatłoczonym bydlęcym wagonem, a nie jak głosi pośmiertna legenda – luksusową salonką – dodała autorka książki.

Estera Daum po likwidacji getta trafiła do jednego z obozów pracy na terenie Niemiec, skąd została uwolniona. Po powrocie do Łodzi spotkała swego narzeczonego z getta – Izaaka Frenkla. Pobrali się, mieli trzech synów, którzy w 1969 roku wyemigrowali do Izraela. Rodzice dołączyli do nich w latach 70. Etka Daum zmarła w 2001 roku.

Książkę “Byłam sekretarką Rumkowskiego” opublikowało wydawnictwo Zysk.

REKLAMA

Agata Szwedowicz

za: Serwis Nauka w Polsce PAP