Wolnorynkowcy apelują o rezygnację z projektu zniesienia 30-krotności ZUS. “Kontynuacja życia na kredyt”

Kilka organizacji i środowisk wolnorynkowych (Warsaw Enterprise Institute, Stowarzyszenie KoLiber, Fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju, Stowarzyszenie Liberty Forum Poland oraz Stowarzyszenie Niskie Składki) wystosowało list otwarty do parlamentarzystów, by ci wycofali z programu obrad projekt zniesienia 30-krotności ZUS. W środę posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt ustawy likwidujący od 2020 r. górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Według autorów projektu, ma to przynieść wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o 7,1 mld zł.

– Likwidacja limitu 30-krotności składek na ZUS, oprócz zmniejszenia wynagrodzenia netto najlepiej wykwalifikowanych pracowników, zwiększa również całkowity koszt ich zatrudnienia. Wartym odnotowania jest także fakt, iż pozapłacowe koszty pracy w Polsce należą do jednych z najwyższych w Europie. Po wprowadzeniu tej zmiany, zatrudnienie wysoko wykwalifikowanego pracownika stanie się dużo mniej opłacalne dla pracodawców, efektem czego wielu z nich może zaniechać otwierania i rozwijania działalności gospodarczych w Polsce. Ze względu na wzrost kosztów zatrudnienia, Polska stanie się relatywnie gorszym miejscem do inwestycji, a przez to w naszym kraju nie powstanie wiele dobrze płatnych miejsc pracy – zauważają sygnatariusze listu.

REKLAMA/Advertisement

– Ponadto, zmiana ta może zachęcić przedsiębiorców do emigracji (w tym do zmiany rezydencji podatkowej), przechodzenia na umowę B2B, bądź do ukrywania realnych dochodów i uciekania do szarej strefy. W związku z bardzo niekorzystnym trendem demograficznym, świadome podejmowanie działań prowadzących do zwiększenia wydatków, związanych z wypłacaniem świadczeń emerytalnych, jest decyzją porównywalną do ekonomicznego samobójstwa. Propozycja ta jest kontynuacją niepokojącego trendu w polskiej polityce, polegającego na próbach życia ponad stan oraz na konsumpcji na kredyt. Kredyt, który będą musiały spłacić przyszłe, mniej liczne pokolenia – wskazuje krótka analiza przedstawicieli środowisk wolnorynkowych.

REKLAMA/Advertisement