REKLAMA

Reklama

Wiktor Martini: Praca i kapitał w świetle encyklik papieskich

203

Walka o poprawę bytu jest zjawiskiem zdrowym. Oznacza ona dynamikę i żywotność ludzi pracy, których schorzały ustrój kapitalistyczny chce przemienić na żywe maszyny. Pogański kult maszyn, który charakteryzuje dziewiętnaste stulecie, nie uznaje w robotniku duszy. Robotnik jest potrzebny kapitaliście na to, by w naukowo zorganizowanym przedsiębiorstwie, wykonywał – mechanicznie funkcję najdoskonalszej maszyny, która służy do utrzymywania w ciągłym biegu maszyn z żelaza. Jest to więc całkowite zniszczenie godności człowieczej, zapoznanie dwoistości natury ludzkiej. Kapitaliści z robotnika chcą wypędzić część boską, a zostawić sprawnie funkcjonujący, bezduszny organizm.

Średniowiecze, w którym podział dóbr społecznych był wielce różnorodny, nie znało buntów robotniczych na tle obrony interesów ekonomicznych ludzi pracujących. Ustrój cechowy w dobie jego rozkwitu zapewniał rzemieślnikowi godziwe wynagrodzenie, za które ten mógł utrzymać siebie i rodzinę, i które pozwalało mu również na konieczną i godziwą rozrywkę. Mistrz zasiadał ze swymi czeladnikami przy jednym stole, tworząc z nimi zwartą rodzinę. Zjawisko’ zależności występowało w całkowicie innej formie niż w ustroju czysto kapitalistycznym. Czeladnik nie odczuwał całej swojej bezsiły i zupełnej zależności od swego mistrza. Jego godność była szanowana. Każdy czeladnik po ukończeniu okresu szkolnego i po przejściu próby, mógł mieć własny warsztat. Nie było początkowo warstwy zawodowych czeladników, którzy od urodzenia już nie mieli możności otrzymania godności mistrza, czyli otworzenia własnego warsztatu. Stan ten wytworzył się dopiero w późniejszym okresie, kiedy załamał się ustrój prawdziwie chrześcijański.

Wieki średnie, na skutek zakazu Kościoła pobierania odsetek od kapitału, nie były okresem kumulacji kapitału. Przewrót w tej dziedzinie wywołała Reformacja, a ściśle mówiąc Kalwinizm, który w całej rozciągłości dopuszczał wypożyczanie kapitału na procent. Toteż kraje kalwińskie jak Szwajcaria i purytańska Anglia, były krajami, w których ustrój kapitalistyczny poczynił szybkie postępy. Z chwilą, kiedy pękły ramy etyki katolickiej, regulujące godziwy zarobek, poczęła znikać sprawiedliwość społeczna, rozpoczął się okres wyścigu zysku i wyzysku.

Reklama

Reklama

Podstawy ustroju kapitalistycznego opierały się na zasadach głoszonych przez klasyków ekonomii jak Smith, Ricardo, Malthus, Bentham. Według Smith‘a kapitał jest głównym czynnikiem twórczości gospodarczej i z tego tytułu należy mu się prawo do pełnego zysku z produkcji. Charakterystyczne jest określenie, jakie prawa i przywileje daje bogactwo, które za Hobbes‘em powtarza w swym dziele o bogactwie narodów Smith: „Bogactwo to władza, lecz osoba, która zdobyła lub odziedziczyła jakiś majątek, niekoniecznie zdobyła przez to i władzę polityczną, cywilną lub wojskową. Majątek może dostarczyć środków do zdobycia jednej i drugiej”. Praca według Ricarda jest tylko towarem, którego wartość odmierza się dokładnie według prawa podaży i popytu. Ceną naturalną pracy jest ta, jakiej potrzeba, aby robotnicy mogli istnieć i rozradzać się, nie zwiększając, ani nie zmniejszając się liczebnie. Smith określa to jeszcze bardziej bewzględnie: „Człowiek musi zawsze żyć ze swej pracy. Jego płaca robocza musi mu co najmniej wystarczać na utrzymanie. W większości wypadków musi ona być nieco wyższa, w przeciwnym razie nie byłby on w stanie utworzyć rodziny, a ród robotników wyginąłby w pierwszym pokoleniu”.

Według zasady Smitha życie gospodarcze opiera się na dwóch zasadniczych podstawach, tj. pojęciu „homo economicus” i wolnej, niczym nieskrępowanej konkurencji. Podstawą więc w życiu gospodarczym jest nie rodzina, a jeden człowiek, którego dewizą życiową według Benthama jest osiągnąć jak największy zysk przy jak najmniejszej pracy. Rozwinął ten pogląd cynicznie jeden z Anglików w 1886 roku na zjeździe przemysłowców w Brukseli, twierdząc że probierzem zdolności przemysłowca jest wyciągnięcie maksimum pracy od pracownika przy jak najmniejszym wynagrodzeniu. Jeżeli do tej zasady dodamy wolną i niczym nieskrępowaną konkurencję, to syntezą tego musi być ustrój oparty na dyktaturze pieniądza, ustrój oparty na dyktaturze klas posiadających i bezwzględnym wyzysku klas nieposiadających. Oparty na takich zasadach kapitalizm musiał doprowadzić do stanu, w którym niewielka stosunkowo liczba posiadaczy, niekrępowana żadnymi zasadami moralnymi, rządziła olbrzymią większością, której głównym zadaniem była praca na rzecz kapitalistów. Stan taki był bardzo podatny dla krzewienia się wszelkiego rodzaju teorii głoszących konieczność obalenia istniejącego porządku społecznego i gospodarczego.

Głównym przedstawicielem tych teorii był Marks, ekonomista niemiecki, pochodzący z żydowskiej, rabinackiej rodziny w Trewirze, który istniejący antagonizm między posiadającymi i nieposiadającymi zaognił do białości rozpalonego żelaza, a z walki klas uczynił nakaz moralny i obowiązek świata pracy. Walka klas głoszona przez Marksa, Engelsa i innych przywódców socjalistycznych nie brała jednak w obronę godności ludzkiej robotnika. Tak samo jak kapitalizm, marksizm jest doktryną ściśle materialistyczną, chcącą całość dziejów ludzkich uzasadniać przyczynami gospodarczymi. Życie ludzkie według marksistów to tylko wypadkowa sił gospodarczych. Pracę socjaliści uważają za przekleństwo, której czas trwania w miarę możliwości i sił należy skracać. Właściwie cała obrona robotników głoszona w manifeście Marksa i Engelsa czy w programie erfurckim streszcza się do propagowania walki klas, która jest właściwym wykładnikiem poglądów socjalistycznych na stosunek pracy do kapitału. Klasa robotnicza w tej teorii uderzająco jest podobna do narodu wybranego. Bierdiajew w swej doskonałej książce p.t. „Problem komunizmu” tak charakteryzuje analogie „narodu wybranego” i klasy robotniczej: „Karol Marks był żydem wypranym całkowicie z wiary swoich ojców, ale niemniej przesyconym w podświadomości mesjaniczną ideą Izraela. Podświadome jest zawsze mocniejsze od świadomego. Dla Marksa proletariat jest nowym Izraelem, wybawicielem i budowniczym przyszłego królestwa na ziemi. Naród wybrany zmienił się w wybraną klasę. Od razu widać, że jest to idea o charakterze nawskroś religijnym… Idea ta jest trzonem religii komunistycznej”.

Może będzie to za śmiałe twierdzenie, ale można zaryzykować tezę, że Marks, w którego żyłach płynęła krew starej, rabinackiej rodziny, stworzył teorię walki klas może nie tylko dla oswobodzenia robotników z jarzma bezwzględnego kapitalizmu, ale że przyświecały mu również dalekie cele polityki żydowskiej. Marksizm drogą rewolucji, której motorem była nienawiść, a metodą gwałt, chciał przywrócić sprawiedliwość społeczną. Czy rewolucja ta istotnie przyniosła robotnikowi poprawę, tego dowodem jest Rosja Sowiecka. Właśnie w tym państwie, gdzie życie oparte jest na doktrynie Marksa, jak nigdzie na świecie nie uznaje się godności ludzkiej człowieka pracy. Wprawdzie nie ma tam prywatnego kapitalisty, ale zastępuje go państwo, które ustawami swoimi Skrępowało robotnika znacznie mocniej niż nawet najbardziej kapitalistyczny ustrój. Właściwie dzisiejsze życie robotników sowieckich i warunki pracy można porównywać tylko z życiem robotników w pierwszym okresie wielkiego kapitalizmu, kiedy obowiązywał w ca’ej rozciągłości zakaz koalicji, spiżowe prawo płacy, kiedy nie było żadnych granic ani moralnych ani formalnych w wyzyskiwaniu robotnika.

Na tym tle dopiero można zrozumieć, jak rewolucyjne w swej treści i jak głęboko ujmujące problem pracy i kapitału, są encykliki papieży Leona XIII i Piusa XI. Bowiem Kościół zajął się również i zagadnieniem wzajemnego stosunku pracy i kapitału, a dwóch wielkich papieży poświęciło temu zagadnieniu specjalne encykliki, mianowicie „Rerum Novarum“ Leona XIII i „Quadragesimo Anno“ Piusa XI. W swej encyklice „Rerum Novarum“ Leon XIII stwierdza, że „Kościół chce i gorąco pragnie, aby wszystkie warstwy zespoliły swe chęci i siły dla załatwienia sprawy robotniczej w sposób ile można najstosowniejszy”.

Leon XIII na samym wstępie stwierdza, że nie może być oczywiście mowy o tym, aby na świecie nie było różnic społecznych: „Istnieją między ludźmi od urodzenia różnice znaczne i liczne, nie wszyscy są równi zdolnością i ochotą do pracy, zdrowiem i siłą”. A więc nie wszyscy mogą posiadać ten sam stan i ilość dóbr materialnych. Różnice jednak w bogactwie nie przesądzają o większej wartości tej lub innej warstwy”.

Nie może istnieć kapitał bez pracy ani praca bez kapitału. Myli się zatem zupełnie, kto dobra wytworzone z ich współdziałania, przypisuje albo samemu kapitałowi, albo samej pracy. Zdaniem Kościoła obie warstwy winny się równoważyć, obie mają inne funkcje do spełnienia w społeczeństwie. Niesłuszne jest więc uproszczenie kapitału, że na podstawie prawa gospodarczego „skupianie kapitału przysługuje wyłącznie zamożnym, a wskutek tego samego prawa robotnicy najzupełniej skazani są na wieczny niedostatek i najlichszy poziom życiowy”. Również niesłuszne jest twierdzenie, że „cała produkcja i cały dochód bez wyjątku, prawnie należą do robotnika, po potrąceniu jedynie kosztów potrzebnych na podtrzymanie i odnowienie kapitału”. Obowiązkiem robotników jest „w całości i wiernie dostarczyć pracy, do jakiej się zobowiązano przez dobrowolny i słuszny układ. W walce z przedsiębiorcą robotnik nie powinien posługiwać się gwałtem na jego osobie ani na jego majątku, ani nielegalnym buntem”.

Jeszcze wyraźniej określa Leon XIII obowiązki pracodawców: „Nie wolno im się obchodzić z robotnikiem jak z niewolnikiem. Trzeba uszanować w nim godność ludzką, uzacnioną przez znamię chrześcijanina”, a dalej powiada: „Hańbą za to i nieludzkością jest nadużywać ludzi jakby rzeczy jakiejś dla zysku i oceniać ich tylko według wartości jaką przedstawiają ich mięśnie i ich siły… Ani boskie, ani ludzkie prawa nie pozwalają uciskać potrzebujących i nędzarzy dla osobistej korzyści i zyski ciągnąć z cudzego niedostatku”.

Ustawiczny przyrost majątkowy osiągnięty przez produkcję gospodarczo – społeczną tak powinien być podzielony między jednostki i warstwy społeczne, aby powstał ów przez Leona XIII ceniony dobrobyt ogółu, aby nie było naruszone dobro powszechne całej społeczności. W imię tej sprawiedliwości społecznej nie wolno jednej warstwie wykluczać od udziału w zyskach drugiej. Pius XI to wyraźnie stwierdza: „Przeciw tej zasadzie grzeszy w równej mierze i syta burżuazja, która w naiwnej bezmyślności i dobrobycie swoim, taki porządek rzeczy uważa za słuszny, który jej wszystko, robotnikowi nic nie przydziela, i dlatego grzeszy pokrzywdzony, i dlatego rozgoryczony proletariat, który w swym poczuciu prawnym i w dochodzeniu jedynego swego prawa, zbyt daleko się posuwając, wszystkiego żąda dla siebie”. Płaca robotnika według Piusa XI przysługuje robotnikowi taka, aby wystarczyła dla utrzymania jego, oraz jego rodziny. Podkreśla Pius XI, za bardzo mądry i pożyteczny wysiłek, zastosowanie zarobków do ciężarów rodzinnych.

Wypowiada się też stanowczo przeciw zatrudnianiu dzieci i matek: „Nie wolno nadużywać wieku dziecięcego, ani słabych sił niewiasty. Matki powinny zatem w domach swoich przede wszystkim i w około domu działać w zakresie gospodarstwa domowego. Usilnie zatem dążyć należy, aby zarobki ojców wystarczały na opędzenie wspólnych potrzeb domowych”. Kościół stwierdza, że ustawy państwowe powinny mieć na celu poprawę stosunków społecznych, losu robotnika i zabezpieczenie jego bytu i jego praw: „a zatem między obowiązkami ciężkimi, dbałych o dobro ludzi, obowiązek jest na pierwszym miejscu, iżby każdy stan otaczali opieką równomierną, czyli przestrzegali tej sprawiedliwości, która zwie się rozdzielającą, która oddaje każdemu co mu się należy… Dlatego jeżeli się zdarza, iż zmowa robotników opuszczających lub zawieszających pracę ugodzoną, zagraża spokojowi publicznemu, jeżeli się zdarza, że naturalne węzły rodzinne rozluźniają się wśród ubogiej ludności, iż religijność robotników cierpi na tym, że nie daje im się dostatecznej sposobności do wypełniania obowiązków względem Boga, że przebywanie obojga płci we fabrykach i inne zgubne ponęty, wystawiają moralność na niebezpieczeństwo, jeżeli się zdarza, że przedsiębiorcy obarczają robotnika niesprawiedliwymi ciężarami, albo ubliżają jego godności ludzkiej warunkami hańbiącymi, albo jeżeli się szkodę zdrowiu wyrządza pracą nadmierną, ani do płci, ani do wieku niedostosowaną, to w każdym z tych przypadków należy użyć koniecznie, w pewnych granicach siły zniewalającej i powagi ustaw”.

Państwo ma czuwać nad przyczynami bezrobocia i zawczasu je usuwać: ,,bo owa bezczynność nie samym przedsiębiorcom tylko, lecz także i robotnikom szkodę przynosi i dobro powszechne o stratę przyprawia… Tutaj będzie skuteczniejszą i zbawienniejszą rzeczą powagą ustaw zawczasu usunąć przyczynę zatargów między robotnikami a przedsiębiorcami… U robotnika należy podobnie otoczyć opieką państwową wiele rzeczy, a przede wszystkim dobra duchowe… Stąd wypływa potrzeba wstrzymania się od zajęć i pracy w dni Pańskie. Stając w obronie dóbr cielesnych i zewnętrznych, powinna władza publiczna nasamprzód uwolnić robotników od ucisku owych chciwców, którzy żadnej miary nie znając w celach samolubnych wyzyskują ich, jakby rzeczy martwe a nie ludzi”.

Wspaniała encyklika Leona XIII o wiele lat wyprzedziła swą odważną myślą ustrój społeczny współczesnego sobie świata. Nie sposób cytować wszystkie poglądy, które Leon XIII wypowiedział w sprawie opieki państwa nad robotnikiem. Przewidział on, może nie w tej formie w jakiej one obecnie istnieją, organizację wczasów, wypoczynku po pracy i cały szereg obecnie już rozwiniętych w państwach o ustrojach narodowych, instytucjach, organizujących życie robotnika. Encyklika ,,Quadragesimo Anno”, poglądy te rozwinęła i przypomniała światu o obowiązkach ciążących na każdym, kto życie swe chce regulować w myśl wskazań Chrystusa.

Obowiązek sprawiedliwości społecznej przypomniał Pius XI w swej encyklice ,,0 bezbożnym komunizmie”, określającej wyraźnie obowiązki bogatszych względem biednych: „Robotnik nie potrzebuje przyjmować jakby jałmużny tego co mu się słusznie na podstawie miłości należy. Nie wolno też drobnymi datkami miłosierdzia, okupić się ciężkim obowiązkom sprawiedliwości”.

Kościół więc z całą stanowczością i wyrazistością przedstawił, że ustrój społeczny, a więc i stosunek pracy do kapitału musi być oparty na zasadach miłości i sprawiedliwości chrześcijańskiej. Nie pomogą datki na ubogich ani fundacje na rzecz Kościoła, jeżeli w codziennej pracy nie będzie się przestrzegać zasad etyki katolickiej. Praca i kapitał, oba czynniki gospodarstwa, służyć muszą w pracy Bogu.

Jakie jest nasze stanowisko w tej sprawie? Obóz Narodowo – Radykalny w całości opiera swe zasady w polityce społecznej na encyklikach Ojców Kościoła. Właściwie programu nie musimy formułować, a winniśmy jedynie całą naszą wolę włożyć w realizację zasad głoszonych w encyklikach „Rerum Novarum“ i „Quadragesimo Anno”. Praca i kapitał są według nas równorzędnymi czynnikami w gospodarstwie społecznym. Oba czynniki muszą służyć dla potrzeb całego narodu. Konieczna jest równowaga pomiędzy pracą i kapitałem. Dlatego państwo będzie ostatecznym arbitrem ustalającym warunki współpracy. Strajki, lokaut jako zjawisko sprzeczne z normalnym biegiem życia narodu, muszą być z życia usunięte. Egoizm grupy czy jednostki musi być podporządkowany dobru ogólnemu. Produkcja nie może być celem samym w sobie, a musi być dostosowana do wymagań i potrzeb ogółu. Aby ogół ten był zdrowy, musi każdy człowiek pracy mieć wynagrodzenie, które pozwoli mu na stworzenie i utrzymanie rodziny. Rodzina bowiem a nie jednostka jest podstawą gospodarstwa narodowego. Ochrona rodziny to gwarancja dynamicznego rozwoju narodu. Kapitał nie może być środkiem wyzysku ani sposobem do zdobywania władzy i osiągania z tytułu jego posiadania przewagi społecznej. Praca nie będzie towarem a funkcją społeczną. Obcy jest nam pogląd marksistowski o przekleństwie pracy. Każdy obywatel, jeżeli ma być pełnym człowiekiem, musi pracować. Nie łudźmy się, że między pracą i kapitałem nie będzie rozbieżności. Nie wyobrażajmy sobie, że nagle jakby za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, znikną przeciwności społeczne. Wszystko jednak będzie musiało być podporządkowane wspólnym interesom całego narodu. I jak nie do pomyślenia jest w organizmie ludzkim walka między dwoma organami, tak i w organizmie narodu walka pomiędzy poszczególnymi grupami nie może mieć miejsca. Polska mająca od wieków tradycję kraju katolickiego, ustrój swój oprze nie jak Niemcy na pogańskim nacjonalizmie, ale w myśl zasad katolickich, z zachowaniem wolności jednostki, dbać będzie o twórczą współpracę wszystkich grup społecznych nad dobrem całego narodu.

Wiktor Martini

za: za: “Nowy Ład” – miesięcznik polityczny, nr 1/1939

Wiktor Martini (1910 – 1940) był ekonomistą, działaczem ONR oraz ONR „ABC”). Jako student zaangażował się w działalność Obozu Wielkiej Polski i Młodzieży Wszechpolskiej. Był w gronie najważniejszych działaczy ONR, a następnie ONR „ABC”. Działał w Klubie Dyskusyjnym im. Jana Ludwika Popławskiego. W czasie wojny obronnej 1939 r. walczył z Niemcami i Armią Czerwoną. W niewoli sowieckiej przetrzymywany w Kozielsku, padł ofiarą zbrodni katyńskiej.

REKLAMA