REKLAMA

REKLAMA

Ukraina: Obchody rocznicy masakry w Hucie Pieniackiej zakłócone. “Bandera to nasz bohater” – krzyczano

1133

Nie dane było Polakom spokojnie oddać czci pomordowanym rodakom podczas dzisiejszych obchodów 74. rocznicy zbrodni w Hucie Pieniackiej. W tej wyludnionej wskutek masakry wsi w dzisiejszych granicach Ukrainy, w obwodzie lwowskim, w rejonie brodzkim pojawili się Polacy (w tym przedstawiciel prezydenta RP), by spotkać się pod pomnikiem ofiar.

Niestety neobanderowska dzicz sprofanowała uroczystości. Hałaśliwa grupa pod czarno-czerwonymi sztandarami wykrzykiwała pod adresem Polaków “Bandera to nasz bohater”.

– Jesteśmy przeciwni temu, by Polska narzucała nam swoją wersję naszej historii i wskazywała, kogo możemy traktować jako naszych bohaterów, a kogo nie – powiedział Mychajło Hałuszczak z nacjonalistycznej partii Swoboda, cytowany przez Polsat News.

REKLAMA

Nie obyło się i bez innego skandalu. Jak informuje reporter w/w stacji, “Nastrój popsuła tablica, która pojawiła się tuż obok pomnika ofiar tragedii. Informuje w trzech językach – polskim, ukraińskim oraz angielskim – o tym, że za zbrodnię odpowiadają “niemieccy naziści”, a we wsi działały “polskie bojówki”.

– To kolejny element prowokacji, z którym dziś się spotkaliśmy w tym świętym miejscu. Dla każdego, kto tutaj dziś jest i uczestniczy w tej uroczystości, nie może być to odebrane inaczej, jak tylko niestety oznaka ze strony pewnych kół ukraińskich, które chcą pisać na nowo historię – skomentował obecny na uroczystości wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk.”

REKLAMA

Aktywistka “Swobody” pochwaliła się na Facebooku swoistym udekorowaniem jednej z chat na drodze do Huty Pieniackiej.

Zbrodnia w Hucie Pieniackiej została dokonana 28 lutego 1944 r. Była to akcja pacyfikacyjna polskiej ludności cywilnej w Hucie Pieniackiej, w wyniku której śmierć poniosło około 850 osób. Pacyfikacji dokonali, według śledztwa IPN, ukraińscy żołnierze 4 Pułku Policyjnego SS 14 Dywizji SS „Galizien”, pod dowództwem niemieckiego kapitana, wraz z okolicznym oddziałem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) (najprawdopodobniej sotnia Dmytra Karpenki, ps. „Jastrub”) i oddziałem paramilitarnym składającym się z nacjonalistów ukraińskich, pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego. Huta Pieniacka liczyła wówczas 172 gospodarstwa i około 1000 mieszkańców, we wsi znajdowało się również spora liczba uciekinierów (m.in. z Wołynia), którzy opuszczali miejsca zamieszkania obawiając się fali morderstw dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich i wspomagających ich miejscowych ukraińskich chłopów. Ocalało około 160 osób.

REKLAMA

za: polsatnews.pl