REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Tomasz Komenda został wrobiony?: “Ktoś musiał dorobić papiery”

173

Czy prokuratorzy z Wrocławia mogli wrobić Tomasza Komendę w zbrodnię, za którą niesłusznie odsiedział 18 lat – pisze dzisiejszy “Fakt”. Gazeta dodaje, że są dowody, że śledztwo przeciw niesłusznie skazanemu było prowadzone przez prokuratorów skompromitowanych kontaktami z bandytami. Dziennik dodaje, że “jednym z kumpli bandziorów był prokurator Stanisław O.”

– W 1995 r., co odnotowano w aktach procesowych, śledczy ten kupił kradziony samochód od złodzieja. Gdy wszystko wyszło na jaw, szefowie ukarali go upomnieniem i półroczną delegacją do prokuratury w Warszawie. Po powrocie na Dolny Śląsk prokurator O. pielęgnował znajomość z bandziorami na suto zakrapianych libacjach. Postępowanie przeciwko niemu wykazało, że w prokuraturze wiedzieli o tym niemal wszyscy. Ale przełożeni pod koniec lat 90. to właśnie Stanisławowi O. dali najważniejsze śledztwo – czytamy.

– Nie było przełomu w sprawie zabójstwa Małgosi, a z góry był nacisk. Znaleziono niewinnego i ktoś musiał “dorobić papiery”. Stasiu to człowiek, który oporów nie miał… – mówi w rozmowie z “Faktem” człowiek, który znał ówczesne realia. Gazeta przypomina, że to Stanisław O. stawiał Tomaszowi Komendzie zarzuty oraz wnioskował o areszt.

Reklama / Advertisement

– Kilka miesięcy później odebrano mu sprawę, ale trafiła do innego uczestnika libacji z przestępcami – Tomasza F. Ten podpisał akt oskarżenia, na podstawie którego sąd skazał niewinnego Komendę na 25 lat więzienia – pisze gazeta.

za: polsatnews.pl

Reklama / Advertisement