REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Syn ,,Burego” o drodze do prawdy na temat swojego ojca [WIDEO]

434

Kpt. Romuald Rajs ,,Bury” jest odbierany w świetle publikacji kontrowersyjnie. Jedni uważają go za Żołnierza Niezłomnego, ale też wiele nieprzychylnych środowisk uważa go za zbrodniarza winnego ludobójstwa. Szczególną rolę odegrał tutaj ze swoją książką publicysta Piotr Żychowicz prezentując ,,Burego” w bardzo negatywnym świetle. W ubiegłym tygodniu prawdę na temat swojego ojca przedstawił dr. inż. Romuald Rajs, w trakcie odbywającego się w Domu Polskim w Bydgoszczy seminarium. Prezentujemy dużą część jego wystąpienia.

Na kilka dni przed tym seminarium pojawiło się ważne oświadczenie Instytutu Pamięci Narodowej, w którym jednoznacznie stwierdzono, iż działania oddziału kpt. Rajsa nie spełniają przesłanek ONZ do uznania ludobójstwem, polskie podziemie niepodległościowe nie działało z zamiarem pozbawienia życia cywilów. Jednocześnie IPN stwierdził, że ustalenia pionu śledczego sprzed kilku lat stawiające ,,Burego” w negatywnym świetle, ,,nie odpowiadają stanowi faktycznemu”.

– Kiedy mówimy o kpt. Romualdzie Rajsie ,,Burym” to najczęściej się pojawia sprawa pacyfikacji. O co tutaj chodzi? Muszę państwa odesłać do źródeł historycznych, do artykułu dr. Kazimierza Krajewskiego z IPN w Warszawie, mecenasa Grzegorza Wąsowskiegomówił w Domu Polskim dr inż. Romuald Rajs. – Ojciec wydał rozkaz, że żołnierze mają przejść po wiosce Zaleszany i wszyscy mają zgromadzić się w świetlicy sołtysa. Wszyscy którzy przyszli nie zginęli, za wyjątkiem 2 czy 3, których wyprowadzono i rozstrzelano, bo byli to agenci. W ogóle ta pacyfikacja była zarządzona przez komendanta okręgu, taki otrzymał rozkaz. Natomiast część ludzi nie posłuchała, gdzieś zaszyli w tym dymie, w tym ogniu i stała się tragedia. To nie było nakazane.

Reklama / Advertisement

 

Tak natomiast tę kwestię prezentuje IPN w swoim komunikacie:

– Natomiast śmierć kobiet i dzieci, która bez wątpienia kładzie się cieniem na działalności tak samego „Burego”, jak i jego podkomendnych, nie była przez tego dowódcę zamierzona. Wina „Burego” polega w tym zakresie na stworzeniu sytuacji, nad którą nie był w stanie zapanować, i w wyniku której, niezależnie od jego zamierzeń, zginęły osoby, które w żadnym wypadku nie powinny były ucierpieć.

Reklama / Advertisement

Syn kpt. Rajsa podkreślił również:

– Jest zeznanie osoby, która wyszła z tego ognia i ona nie została zabita. Kiedy ojciec asystował przy pacyfikacji Wólki Wygonowskiej, nikt z cywilów nie zginął, tylko ta dwójka agentów.

O genezie spalenia wsi na Podlasiu IPN pisze:

Tło opisanej wyżej akcji podziemia narodowego miało charakter polityczny i wiązało się z czynnym poparciem lokalnej ludności dla reżimu komunistycznego. Było to podstawowe kryterium, które później w propagandzie komunistycznej starano się ukazać w fałszywym świetle: mówiono o rzekomym konflikcie religijno-etnicznym między Polakami – katolikami – a Białorusinami – prawosławnymi. Podobnym nadużyciem jest modne ostatnio określenie działań pacyfikacyjnych „Burego” mianem ludobójstwa na ludności białorusko-prawosławnej, gdyż nie uprawniają do tego ani skala tych wydarzeń, ani ich przebieg, ani nawet skutki.

Romuald Rajs w trakcie seminarium wielokrotnie ubolewał, że ten komunikat Instytutu Pamięci Narodowej pojawił się tak późno, natomiast przez wiele lat na stronach IPN można było wyczytać informacje przedstawiające kpt. Rajsa w negatywnym świetle (informacje w najnowszym komunikacie uznane za ,,nie odpowiadające stanowi faktycznemu”).

Foto: ze zbiorów dr inż. Rajsa

za: portalkujawski.pl

Reklama / Advertisement