Stoch: Nie wstydzę się wiary w Pana Boga, ale On nie ześle mi zwycięstwa. Trzeba na to pracować [WIDEO]

– Trzeba ustalić sobie jakiś cel i wierzyć w to, że go osiągniemy i nie zrażać się porażkami. To uważam jest najważniejsze – to przepis na sukces Kamila Stocha, który podał w wywiadzie dla kanału WPolsce.pl

Zdobywca dwudziestu siedmiu medali na zimowych i letnich mistrzostwach Polski (dziesięciokrotnie zwyciężał) i aktualny rekordzista Polski w długości skoku narciarskiego (251,5 m uzyskane w Planicy w konkursie drużynowym), jak zwykle mówi otwarcie o swoich odczuciach religijnych.

– Znak krzyża to jest wynik mojej wiary. Nie wstydzę się wiary w Pana Boga, nie wstydzę się wiary w Jezusa. Tak zostałem wychowany, tak sam się ukształtowałem – przyznał Stoch. – To nie znaczy, że mogę siedzieć i Bóg mi ześle zwycięstwo. Ja sam muszę iść na trening, wykonać jakąś pracę i wszystko w dużej mierze, czy 99 %-ach zależy ode mnie. Ten 1 % to są rzeczy niezależne, czyli warunki atmosferyczne.

Skoczek jest dwukrotnym mistrzem olimpijskim z 2014 r., indywidualnym mistrzem świata z 2013 r., drużynowym mistrzem świata z 2017 r., dwukrotnym drużynowym brązowym medalistą mistrzostw świata (2013 i 2015), indywidualnym wicemistrzem świata w lotach narciarskich 2018, drużynowym brązowym medalistą mistrzostw świata w lotach narciarskich 2018, dwukrotnym drużynowym wicemistrzem świata juniorów (2004 i 2005), zdobywcą Pucharu Świata w sezonie 2013/2014, zwycięzcą 65. i 66. Turnieju Czterech Skoczni.

REKLAMA/Advertisement