REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Stanisław Grabski – Państwo narodowe – cz. I

685

Gdy Sejm Ustawodawczy obradował nad Konstytucją Polski, ogół społeczeństwa pragnął tylko jednego: jak najprędszego jej uchwalenia. Treścią jej nie interesowała się opinia publiczna. Nie pojawiły się książki, czy choćby broszury, omawiające sprawy ustroju państwowego, oceniające istniejące w różnych państwach konstytucje, podające projekty organizacji naszych władz państwowych. Nie było też żadnej niemal w dziennikach dyskusji na temat zgłoszonych w Sejmie wniosków konstytucyjnych. Prasa referowała jedynie o głosowaniach komisji konstytucyjnej, a następnie pełnego Sejmu.

Nie sposób się temu dziwić. Naczelną zasadą patriotyzmu naszego w czasie niewoli było: nie kłócić się o to, jaka Polska ma być, ale złączyć wszystkie wysiłki w walce o to, by była. Więc ogół narodu odczuwał silnie i głęboko w pierwszych po wojnie światowej latach sprawy naszych granic, obrony Lwowa, włączenia do Polski Małopolski Wschodniej, ziemi wileńskiej, Wołynia i Polesia, powstania i plebiscytu górnośląskiego – zjednoczenia i niepodległości wszystkich ziem polskich.

Ale, jaki będzie ziem tych wyzwolonych i zjednoczonych wewnętrzny ustrój prawno-polityczny – zdawał to całkowicie na Sejm. A zdawała bez zastrzeżeń nasza opinia publiczna na Sejm sprawę konstytucji, tym bardziej że wolny Sejm polski był wymarzonym, ukochanym ideałem, do którego przez szereg pokoleń

Reklama / Advertisement

Ale i w Sejmie nie było dokładnie ustalonych poglądów na to jaki powinien być ustrój nasz państwowy. Ścierały się w nim programy federacyjnego związku Polski, Litwy i Rusi i jednolitego państwa polskiego, tak tęskniliśmy wszyscy narodowcy i socjaliści, zachowawcy i radykali, galicjaki i królewiaki, wszyscy bez różnicy. jak je nam przekazała konstytucja 3-go Maja, znosząc podział Rzplitej na Koronę i Litwę, oraz radykalnego Sejmu jednoizbowego i umiarkowanej dwuizbowej władzy ustawodawczej, złożonej z Sejmu i Senatu. Co do reszty – wszystkie stronnictwa improwizowały. Bośmy nie mieli od stu lat z górą żadnych doświadczeń, na których można by było oprzeć ścisłe rozumowanie. A przez ten wiek niewoli nieskończenie wiele zmieniło się w całym świecie i u nas. Wystąpiły na widownię dziejów masy ludowe, powstały nowe zagadnienia społeczne i ekonomiczne, rozszerzyły się olbrzymio zadania cywilizacyjne władz państwowych, wytworzyły się głębokie różnice organizacji samorządowej, poglądów prawnych, kultury społeczno-gospodarczej między poszczególnymi dzielnicami Polski pod wpływem odmiennej polityki narodowej i socjalnej, odmiennego ustawodawstwa administracyjnego, odmiennego sądownictwa każdego z państw zaborczych, oraz odmiennego przez każde z nich sposobu uwłaszczenia włościan.

Doświadczenia historyczne sprzed rozbiorów mogły więc być wskazaniami jedynie kierunku, w jakim powinien zdążać rozwój naszego życia państwowego, mogły być dostateczną podstawą decyzji czy Polska powinna się stać państwem narodowościowym, czy narodowym, czy zbawcze będą dla niej najdalej posunięte ułatwienia eksperymentów społecznych, czy też należy stworzyć jak najskuteczniejsze przed nimi zabezpieczenia prawno-polityczne. Zbyt różne było całe cywilizacyjne życie narodów w XVIII wieku i w dobie Księstwa Warszawskiego od życia obecnego; by przez analogię z tym, co było wówczas, można było sądzić o tym, jaka powinna być obecna u nas organizacja władz wykonawczych i ustawodawczych, jak należy ustalić ich wzajemny stosunek, jaka ordynacja wyborcza da najlepszą reprezentację narodu… Więc w tych wszystkich zagadnieniach kluby sejmowe kierowały się przy uchwalaniu konstytucji tylko dedukcjami z zasad ogólnych. Ogół zaś społeczeństwa nie miał w sprawach tych żadnego zdania.

Zwracałem na fakt ten parokrotnie już uwagę w poprzednich mych publikacjach, dotyczących naszego życia polityczno-panstwowego. Wskazywałem na zasadniczą różnicę stosunku opinii publicznej do uchwalonej przez Sejm konstytucji w okresie Sejmu Czteroletniego, gdy każdy miesiąc przynosił ze sobą książki, broszury, pisane przez najwybitniejszych naszych ówczesnych myślicieli i mężów stanu, a w dobie Sejmu Ustawodawczego, który dal nam obecną konstytucję Rzplitej.

Reklama / Advertisement

I przewidywałem, że konstytucja która nie jest wytworem zbiorowej, świadomej, konsekwentnej myśli i woli narodu, ale dziełem dedukcji kilkunastu,członków Komisji Konstytucyjnej i przypadkowych głosowań Sejmu, podzielonego na dwie równe niemal polowy, tak iż najważniejsze uchwały zapadały większością paru głosów, przeważających raz na rzecz prawicy, to znów na korzyść lewicy nie będzie trwałym fundamentem naszej historycznej przyszłości, że niezadługo okaże się konieczność gruntownej jej zmiany i usiłowałem zachęcić mych czytelników’ do krytycznego nad zmianą tą w czas zastanawiania się. Bo tylko systematyczna, krytyczna praca myśli daje trwałe wyniki, a nastroje w sprawach ustroju państwowego tworzą zawsze chwiejne, a często niebezpieczne prowizoria. Szeregiem takich chwiejnych, a jak się następnie pokazało, wręcz tragicznych w swych skutkach prowizoriów, były te wszystkie “rewizje konstytucji”, jakie uchwalały organizowane przez Napoleona III plebiscyty.

Trwałym zaś fundamentem historii Francji stał się kodeks napoleoński, wypracowany olbrzymim, zbiorowym wysiłkiem i wytrwałą konsekwentną pracą myśli najlepszych prawników pod kierownictwem genialnego naprawdę i dlatego właśnie że był geniuszem, improwizującego tylko niespodzianki dla wrogów ojczyzny, których chciał swymi manewrami zaskoczyć, otoczyć i zmusić do kapitulacji, a nie prawne formy życia swego narodu, Napoleona I.

—————
Stanisław Grabski (1871 – 1949) był politykiem, ekonomistą, posłem na Sejm Ustawodawczy oraz I kadencji w II RP, w latach 1945–1947 wiceprzewodniczącym Krajowej Rady Narodowej. Od 1905 r. w Lidze Narodowej, od 1906 r. był członkiem jej władz. Od 1907r. piastował funkcję wiceprezesa Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego w Galicji. W 1923 r. (rząd Wincentego Witosa – tzw. Chjenopiast) i w latach 1925–1926 – minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego. Był autorem ustawy tzw. Lex Grabski regulującej kwestię szkolnictwa dla mniejszości narodowych. Po przewrocie majowym w 1926 r. Grabski wycofał się z życia politycznego i poświęcił się pracy naukowej i publicystycznej. Jego bratem był Władysław Grabski – ekonomista, dwukrotny premier RP (1920, 1923-25).

Reklama / Advertisement