REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Sprawa Węgier na tle zagadnień słowiańskich

312

Gdy mowa o stosunkach słowiańsko-węgierskich, to od razu nasuwają się dwa odmienne poglądy, z których jeden znalazł wyraz w starodawnym powiedzeniu polskim „Polak, Węgier, dwa bratanki…“, drugi w datującym się z połowy XIX w. okrzyku czeskim „Pereat Hungaria”.

Odrzućmy jednak cały balast sentymentu i kierując się czystym realizmem spójrzmy dziś na sprawę Węgier z punktu widzenia ogólnych interesów słowiańskich. Jest rzeczą oczywistą, że żadna koncepcja zjednoczenia Słowian nie może być zrealizowana bez takiego czy innego trwałego rozwiązania problemu węgierskiego. Położenie bowiem geopolityczne Węgrów zadecydowało o ich wspólnym losie ze Słowianami Oś Polska – Węgry – Chorwacja stanowiła w XI w. równowagę między Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego z Zachodu a Cesarstwem Bizantyjskim ze Wschodu; dalszą konsekwencją tej polityki były unie węgiersko-chorwackie i polsko-węgierskie; opanowanie Słowiańszczyzny południowej przez Turków a Czech przez Habsburgów spowodowały upadek Węgier w XVII w.; upadek Czech i Węgier w XV w. był z punktu widzenia zewnętrzno-politycznego jedną z najważniejszych przyczyn rozbiorów Rzeczypospolitej; po klęsce wrześniowej nastąpiła okupacja państw bałtyckich, rozbicie Jugosławii, utrata suwerenności przez Węgry, Rumunię i Bułgarię, a więc znowu upadek polityczny całej Europy Środkowej.

Z dziejów Europy Środkowej możemy wysnuć następujące wnioski:

Reklama / Advertisement

1 ) Słowianie i Węgrzy mają tych samych wspólnych wrogów, którzy godzą w ich suwerenność,

2) Zatargi między Słowianami i Węgrami dotyczyły zmiany granicy, a nigdy me stanowiły o niepodległości dwóch stron zainteresowanych,

3) Węgrzy i Słowianie wchodzili stale i dobrowolnie ze sobą w związki państwowe (unie węgiersko-chorwackie, polsko – węgierskie, czesko – węgierskie),

Reklama / Advertisement

4) Okresy bliskiej współpracy (przymierza, unie słowiańsko-wegierskie) były okresem wspaniałego rozwoju politycznego i kulturalnego narodów środkowo – europejskich.

5) Rozluźnienie się tej współpracy powodowało zawsze upadek polityczny kilku lub wszystkich narodów Europy Środkowej.

6) Równouprawnienie wszystkich narodowości Korony Św. Szczepana (do połowy XIX w.).

7) Zatargi narodowościowe w państwie węgierskim od połowy XIX w. było dziełem polityki austriackiej, tak dobrze nam Polakom znanej na przykładzie tzw. Galicji

Sytuacja polityczna w Europie Środkowej po pierwszej wojnie światowej uległa o tyle zmianie, że obok Węgier zjawił się w tym rejonie drugi poważny niesłowiański czynnik t. j. Rumunia. Wyłaniałaby się więc koniczność ułożenia również stosunków słowiańsko – rumuńskich. Zatarg węgiersko-rumuński o Siedmiogród jest jednak tej natury, że jak wykazało doświadczenie okresu międzywojennego i obecnej wojny, automatycznie wyklucza współpracę Słowian jednocześnie z obu tymi narodami. Stąd przed Słowianami w dążnościach do zjednoczenia Europy Środkowej staje zagadnieniedokonania wyboru: czy oprzeć się na Wielkich Węgrzech, czy na Wielkiej Rumunii.

Za Rumunią, jako bardziej zagrożoną przez Rosję, przemawia jej położenie geopolityczne, które tworzy z niej automatycznie czynnik niezwykle ważny w zagadnieniu bezpieczeństwa Słowian od wschodu. Wartość jednakże tego czynnika, jak stwierdziły doświadczenia z września 1939 r., jest więcej niż problematyczna. Poza tym w wypadku pomyślnego rozwiązania problemu ukraińskiego przez stworzenie niepodległej Ukrainy w oparciu o Polskę, znaczenie Rumunii, jako czynnika bezpieczeństwa od wschodu, stałoby się przez to samo znikome.

Podobną rolę odgrywają Węgry w ścianie zachodniej Europy Środkowej z tą różnicą, że niezależnie od rozwiązania problemu Austrii po wojnie, znaczenie ich będzie zawsze dla Słowian aktualne. Węgry wyłączone ze współpracy słowiańskiej z sianą, jak uczy doświadczenie, rzucone tym samym w objęcia Niemiec i staną się pomostem penetracji. niemieckiej do Europy Środkowej. Jeżeli do tych rozważań dorzucimy historyczną rolę Węgier w tym rejonie i obecne wyrobienie polityczne (jedynie Węgry spośród narodów Europy Środkowej, zmuszone do współpracy z państwami „osi“, zdołały zachować pewną samodzielność polityczną wobec Niemiec), to wybór Słowian musi paść bezwzględnie na Węgry. Polityka współpracy słowiańsko-węgierskiej godzi niewątpliwie w interesy Rumunii, ze względu jednak na dobro wszystkich pozostałych narodów Europy Środkowej powinna być prowadzona z całą konsekwencją.

Wyłania się teraz zagadnienie, czy istnieje dziś możliwość prowadzenia takiej polityki, czy nieporozumienia między Słowianami i Węgrami nie staną na przeszkodzie takiemu układowi sił w Europie Środkowej?

Jest rzeczą oczywistą, że Słowianie i Węgrzy decydując się na wzajemną współpracę będą musieli poczynić sobie wzajemne ustępstwa. Traktat w Trianon, jakkolwiek rzekomo wytyczał granice Węgier na zasadach etnograficznych odciął od terenu etnograficznego 1/3 Węgrów t. j. 3 1/3 miliona; a więc nawet zasada granic etnograficznych, zasada która w Europie Środkowej nie może nigdy być ściśle przestrzegana ze względu na olbrzymie przemieszanie ludnościowe, nie została zastosowana przy wytyczaniu granic Węgier.

Oczywiście podstawową zasadą współpracy słowiańsko-węgierskiej musi być wyrzeczenie się przez Węgry raz na zawsze wszelkich pretensji do ziem chorwackich i słowackich. Granica etnograficzne chorwacko-węgierska jest zupełnie wyraźna, stanowi ją bowiem rzeka Drawa. Podobnie łatwo jest wykreślić granicę słowacko-węgierską; powinna ona przebiegać mniej więcej wzdłuż obecnej granicy, która jest prawie dokładnie granicę etnograficzny. Nie należy się więc spodziewać, żeby Słowacy (jeszcze w mniejszym stopniu i Chorwarci) pretendowali do terenów zdecydowanie etnograficznie (i historycznie) węgierskich, jeśli Węgrzy raz na zawsze uznaję ich niepodległość.

Z zagadnieniem granicy słowacko-węgierskiej wiąże się ściśle sprawa Rusi Podkarpackiej. Według postanowień traktatu w Trianon kraj ten został oddany Czechom w tymczasowy zarząd i otrzymać miał pełną autonomię z odrębnym sejmem, a po pewnym czasie ludność jego miała zadecydować o swej woli. Jak wiadomo, Czesi nie dopełnili swych zobowiązań i w wyniku rozbioru Czechosłowacji Ruś Podkarpacka została opanowana przez Węgrów. Ruś Podkarpacka, jako kraj bardzo biedny, górzysty i słabo zaludniony z punktu widzenia gospodarczego nie posiada żadnego znaczenia, pod względem politycznym odgrywa natomiast niezwykle doniosłą rolę. Dla Czechów stanowiła ona pomost do Rosji i była podstawą czeskich koncepcji rusofilskich, jak również wykorzystywana była przez Czechów dla dywersji ukraińskiej w Polsce. Z tych względów Czesi, jeżeli pragną szczerego porozumienia z Polską, będą musieli wyrzec się Rusi Podkarpackiej. W takim wypadku kraj ten powinien pozostać przy Węgrzech, z którymi tworzy niezaprzeczenie geograficzną i gospodarczą całość. Praw historycznych Węgier do Rusi Podkarpackiej nie trzeba udowadniać; kraj ten bez przerwy,do pierwszej wojny światowej należał do Węgier; sami Rusini są tam elementem napływowym zza Karpat, osadzonym w XIV i XV w. i dziś stoją (głównie ze względów gospodarczych) na stanowisku jedności państwowej z Węgrami.

Ewentualna koncepcja przyłączenia Rusi Podkarpackiej do Polski jest zupełnie nierealna i dla nas niekorzystna, ponieważ spowodowałoby to stałe zadrażnienie stosunków z Czechami, Węgrami i Ukraińcami, nie dając w zamian żadnych korzyści, a wprost przeciwnie ze względów geograficzno-gospodarczych przysparzając niepotrzebne trudności. Utrzymanie Rusi Podkarpackiej przy Węgrzech likwiduje pomost penetracji Rosji do Europy Środkowej, usuwa moment zatargu czesko – węgierskiego (Słowacja odgrywa tu rolę bierną) i jest dla nas niezwykle korzystne ze względu na sprawę ukraińską na polskich ziemiach wschodnich.

Drugim poważnym zagadnieniem, dotyczącym granic Węgier, jest sprawa przynależności Banatu i Baczki. Jakkolwiek traktat w Trianon niewątpliwie pokrzywdził Węgry, przyznając w całości te ziemie Serbom, to jednak napaść węgierska na Jugosławię w 1941 r. stworzyła podstawy moralne aspiracji serbskich. Nie ulega wątpliwości, że z punktu widzenia historycznego Węgrzy mają do tych ziem całkowite prawo; Serbowie są tutaj elementem napływomym, sprowadzony m głównie przez Marię Teresę i Józefa II w wyniku wyludnienia, spowodowanego wojnami tureckimi na przełomie XVII i XVlII w. Pod względem etnograficznym ziemie te przedstawiają prawdziwą mozaikę, w której Serbowie stanowili w chwili zawierania traktatu 25 ,6 % , podczas kiedy Węgrzy 30,4%. Pod względem gospodarczym ziemie te łączą się z Węgrami, bliskość ich jednak Belgradu, stolicy Jugosławii, zadecydowała przede wszystkim o przyznaniu ich Serbom. Granica serbo-węgierska, ze względów etnicznych trudna do wytyczenia, powinna przebiegać w ten sposób, aby kanał (przez Sambor) łączący Dunaj z Cisę (dwie najważniejsze arterie Węgier) pozostał po stronie Węgier. Kanał ten dla Jugosławii nie posiada żadnego znaczenia wobec bezpośredniej drogi wodnej Dunajem. W ten sposób kompromisowo ustalona granica odpowiadałaby również mniej więcej zasadom etnograficznym. Oczywiście Węgry, odzyskując znaczną część Banatu i Baczki, Ruś Podkarpacką i poprawiając swoją granicę ze Słowację, musiałyby w zamian za to dać jakiś ekwiwalent. Najlepsze rozwiązanie znaleźlibyśmy tutaj w dawnej koncepcji czeskiej, według której Burgenland, przyznany na mocy traktatu w Trianon Austrii, powinien zostać podzielony w ten sposób, że część północna przypadłaby Słowacji, część południowa Jugosławii. Powstały w ten sposób na zachodzie korytarz łączący Słowian północnych z południowymi, który pozbawiając Węgry wspólnej granicy z Niemcami (czy Austrię) stanowiłby pewną gwarancję trwałości współpracy węgiersko-słowiańskejj. Stworzenie podstaw dla ścisłej współpracy węgiersko – jugosłowiańskiej będzie miało dla Jugosławii tym większe znaczenie, że pozwoli jej w dużym stopniu na realizowanie najważniejszego dla niej zadania t.j. stworzenie Wielkiej Jugosławii przez federację z Bułgarią (problem ten omówimy osobno — przyp. red.).

W zamian za ostateczną rezygnację z pretensji do Chorwacji, Słowacji Burgenlandu oraz szczerą współpracę ze Słowianami Węgry powinny uzyskać całkowite poparcie Słowian dla swych rewindykacji w Siedmiogrodzie. Pod względem geograficznym łuk Karpat stanowi naturalną granicę Węgier od wschodu, a pod względem historycznym Węgrzy mają do Siedmiogrodu bezsporne prawo. Dzisiejsze pomieszanie ludnościowe (głównie węgiersko-rumuńskie) w Siedmiogrodzie, tak typowe dla stosunków w Europie Środkowej, które absolutnie nie pozwala na wytyczenie granicy etnograficznej, jest wynikiem osadnictwa rumuńskiego między XIII a XV stuleciem. Jeszcze za czasów króla Macieja Korwina (koniec XV w.) okolice na wschód od Aradu i Nugy-Varadu były zdecydowanie węgierskie. Dziś Rumuni (głównie chłopi) stanowią w Siedmiogrodzie bardzo słabą większość, bo zaledwie 53 % i pod wielu względami znacznie się różnią od swych współbraci w Mołdawii i na Wołoszczyźnie. Charakterystyczna była tu wypowiedź swego czasu przywódcy Rumunów siedmiogrodzkich i byłego premiera Rumunii Aleksandra Vajdy:

– „Zjednoczenie jest chwalebnym dążeniem, lecz niemożliwym do zrealizowania. Po trzech latach istnienia Wielkiej Rumunii jest między nami większy przedział niż kiedykolwiek w przeszłości”.

Pod względem kulturalnym warstwą przodującą w Siedmiogrodzie byli zawsze i są nadal Węgrzy. Znajdujemy zresztą tutaj doskonalę analogię z naszymi ziemiami wschodnimi. Żadne genealogiczne wywody nie przerobią na Rumuna Hunyadego, który był jednym z największych bohaterów państwa węgierskiego i symbolem jego dążeń politycznych w tej epoce, jak nie zrobię Litwinami Chodkiewiczów, Kościuszków, Mickiewiczów. O przynależności narodowej decyduje bowiem przekonanie człowieka i kultura wśród której wyrósł. Jedyną kulturą w Siedmiogrodzie, jaka istniała, była zawsze i tylko kultura węgierska, co więcej Siedmiogród był gniazdem myśli politycznej węgierskiej. Ze wszystkich Słowian my Polacy potrafimy najlepiej zrozumieć problem siedmiogrodzki: Siedmiogród dla Węgrów jest czymś więcej niż Wilno i Lwów dla nas i żadne papierkowe statystyki nie mogą tutaj decydować. Pod względem gospodarczym przyłączenie Siedmiogrodu do Rumunii jest bezspornie sztuczne, jak sztucznym jest jakikolwiek podział tego kraju. Siedmiogród bowiem stanowi naturalne przedłużenie niziny węgierskiej, a łuk Karpat uniemożliwia Rumunom gospodarcze opanowanie tego kraju. Sprawa powrotu całego Siedmiogrodu do Węgier powinna zyskać wśród Słowian tym większe zrozumienie, że łączy się ona ściśle z pretensjami Bułgarii do Dobrudży; równocześnie Serbowie mogliby tu uzyskać pewne wyrównanie granicy (na linii Mehadia — Wrszac) co ostatecznie likwidowałoby sprawę Banatu i Baczki.

Poza tym Serbowie popierając dążenia Bułgarii do odzyskania całej Dobrudży, ułatwiają sobie pomyślne uregulowanie sprawy granicy serbo – bułgarskiej, i tym samym zbiiżają się do realizacji Wielkiej Jugosławii. Wreszcie Polska popierajęc rewindykacje węgierskie i bułgarskie otwiera sobie możliwości opanowania Bukowiny i Besarabii. Przez opanowanie tych ziem Polska nie tylko uzyskuje bezpośredni dostęp do Morza Czarnego (praktyczny dostęp Polski do M. Czarnego był właśnie zawsze na tych ziemiach) i trzyma ujście Dunaju – najważniejszej arterii w Europie, ale równocześnie zyskuje bezpośrednie połączenie ze Słowianami południowymi! (obok wyżej omawianego Burgenlandu, byłoby to drugie połączenie Słowian północnych z południowymi) i tworzy zaporę dla penetracji rosyjskiej do Europy Środkowej (problem Besarabii zresztą omówimy osobno — przyp. red.). Wreszcie polityka Polski, popierająca rewindykacje węgierskie nie powinna spotkać się ze zbyt wielkimi przeszkodami ze strony państw anglosaskich, ponieważ Rumunia będzie musiała ponieść również konsekwencje przegrania wojny.

Należy przy tym liczyć się z tym, że w chwili upadku Niemiec jedyną poważniejszą siłą militarną w Europie Środkowej będą dysponować Węgry. Włączenie Węgier do współpracy ze Słowianami na powyższych zasadach zapewni trwałe ułożenie stosunków w Europie Środkowej i stwarza możliwości zjednoczenia Słowian, co stanowi jedyną zaporę dla imperializmów niemieckiego i rosyjskiego, a tym sposobem jest jednym z podstawowych czynników pokoju w Europie.

za: “Biuletyn Słowiański: miesięcznik poświęcony zagadnieniom Europy Środkowej”, nr 1/1943

—————

“Biuletyn Słowiański” był pismem konspiracyjnym wydawanym raz w miesiącu w Warszawie w latach 1940–1944 przez Konfederację Narodu, w środowisku działaczy przedwojennego ONR-Falanga. Pismo było organem Studium Słowiańskiego Konfederacji Narodu, którego kierownikiem był Wojciech Winkler (ps. „Wilczewski”). Związane było z komórką Konfederacji Narodu odpowiedzialną za opracowanie zagadnień dotyczących budowy przyszłego Imperium Słowiańskiego. Idea utworzenia tego Imperium była dla Konfederacji Narodu sposobem na rozwiązanie problemów wynikających z geopolitycznego położenia Polski – pomiędzy Niemcami a Rosją.

Reklama / Advertisement