Spór z Czechami o KWB Turów

Okazuje się, że uzyskanie w marcu koncesji na dalsze wydobycie węgla brunatnego przez KWB Turów nie kończy sporu z Czechami o likwidację tej kopalni. Czesi nadal domagają się interwencji UE i podjęcia korzystnych dla nich decyzji w tej sprawie.

Ostatnim wydarzeniem po stronie polskiej jest petycja mieszkańców kilku przygranicznych z Czechami powiatów, skierowana do KE podnosząca brak zasadności dla czeskich argumentów uzasadniających ich stanowisko. Coraz bardziej widoczny jest czeski upór dotyczący likwidacji istniejącej po polskiej stronie kopalni węgla brunatnego w Turowie. Jest to tym bardziej widoczne, że do naszych południowych sąsiadów nie docierają żadne racjonalne w tej sprawie argumenty. Czesi po prostu nie przyjmują ich do wiadomości. Liczą oni na to, że pod wpływem ich nieustannej presji na KE to wreszcie ustąpi ona zakazując eksploatacji węgla brunatnego w polskiej kopalni. Ponieważ, co wydaje się być również oczywiste dla strony czeskiej, w wyniku takiego postanowienia UE, Czesi nie odniosą żadnej z tego korzyści, gdyż jak im również wiadomo, takiego negatywnego oddziaływania na ich wody podziemne po prostu nie ma.

REKLAMA/Advertisement

Chodzi o pieniądze

O co chodzi Czechom w tym sporze? Przysłowie trafnie mówi, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jakie pieniądze? Od polskiej strony są one wyraźnie oznaczone. Likwidacja kopalni węgla brunatnego w Turowie, może spowodować deficyt w zasilaniu polskiego systemu energetycznego. Ten deficyt może być zlikwidowany zwiększonym importem energii z Czech lub z Niemiec. Być może, że taki jest właśnie kontekst czeskich protestów. I dlatego, żadne racjonalne argumenty dotyczące meritum ich protestów, nadal będą przez stronę czeską ignorowane. Owszem polskie podpisy mają swoje uzasadnienie. Jednak nie ma szans na zmianę w tej sprawie czeskiego stanowiska. Perspektywa uzależnienia nas od importu czeskiej energii nie jest potwierdzona żadną sugestią z ich strony i być może, że Czechom chodzi o inne korzystne dla nich znaczące polskie ustępstwa gospodarcze. Ponieważ nie zamierzamy ich czynić, czeski upór dotyczący likwidacji KWB Turów, tylko się umacnia i wszystko wskazuje na to, że za nic nie ustąpią oni z tego postulatu.

REKLAMA/Advertisement

Przyjaźń polsko – czeska

Na najwyższych szczeblach władzy jest ona niczym nie zmącona. Liczne wzajemne w ostatnich latach wizyty premierów, ich spotkania i deklaracje biznesowe, mówią, że „rozumiemy się znakomicie” i „mamy ponad standardowe relacje”, a w UE tworzymy „jeden team”. Tak przynajmniej polsko – czeskie relacje na szczeblu premierów przedstawia się w mediach (Puls Biznesu, 8.07.2018). Pod oficjalnymi grzecznościami, kryje się bezwzględny spór o polską kopalnię. Jeżeli po stronie polskiej nie zostanie on przeniesiony na szczebel rządowy, to trudno oczekiwać, jakichkolwiek ustępstw z czeskiej strony. To sygnał, że sami Czesi chcą na ten temat rozmawiać z naszą stroną rządową. Zapewne dla polskiego rządu nie będą to rozmowy łatwe. Z tego też powodu są one stale odraczane.

REKLAMA/Advertisement

Istnieje tu jednak granica, której przekroczenie może być dla nas niekorzystne. Jest nią coraz bardziej realna groźba zajęcia niekorzystnego dla nas stanowiska ze strony UE i związanej z tym likwidacji kopalni. Wydaje się, że kierownictwo PGE i KWB Turów, coraz bardziej zdaje sobie z tego sprawę, a organizowane przez nich akcje zbierania podpisów pod petycjami wydają się być bardziej apelami o ratunek do polskiego rządu, aniżeli do ich adresatów w UE…

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.