Sojusznik USA wypowiedział umowę zezwalającą na pobyt żołnierzy amerykańskich: “Najwyższy czas, abyśmy polegali na sobie”

Relacje między Stanami Zjednoczonymi a Filipinami od dziesięcioleci były silne i wręcz można je opisać jako relacje specjalne. Obecny prezydent Filipin Rodrigo Duterte popiera jednak politykę zagraniczną mniej zależną od USA i rozwija bliższe stosunki z Chinami i Rosją. Filipiny są jednym z najstarszych azjatyckich partnerów Stanów i bardzo ważnym strategicznie sojusznikiem spoza NATO.

W drugiej połowie XVI wieku archipelag podbili Hiszpanie. W ciągu trzystu lat panowania hiszpańskiego nastąpiła prawie całkowita chrystianizacja – jest to w regionie jeden z dwóch (obok Timoru Wschodniego) krajów katolickich. W 1896 r. na Filipinach wybuchło powstanie przeciwko Hiszpanom. Do konfliktu włączyły się Stany Zjednoczone i przejęły kontrolę nad krajem. W 1916 r. Filipiny uzyskały poszerzenie uprawnień, a w 1934 r. status niezależnej wspólnoty (Philippines Commonwealth). W 1946 r. Filipiny uzyskały niepodległość.

REKLAMA/Advertisement

30 sierpnia 1951 r. podpisano w Waszyngtonie Traktat wzajemnej obrony między Republiką Filipin i Stanów Zjednoczonych Ameryki (Mutual Defense Treaty, United States–Philippines). Ogólne porozumienie zawierało osiem artykułów i stwierdzało, że oba narody będą się wspierać, jeśli Filipiny lub Stany Zjednoczone zostaną zaatakowane przez stronę zewnętrzną. 

W 1998 r. podpisano traktat Visiting Forces Agreement (VFA), który określa status tysięcy amerykańskich żołnierzy rotacyjnie przebywających na terytorium kraju.

REKLAMA/Advertisement

28 kwietnia 2014 r., chcąc zwiększyć zdolności współpracy i wysiłki w zakresie pomocy humanitarnej i pomocy w przypadku katastrof, oba rządy zawarły umowę o wzmocnionej współpracy obronnej (Enhanced Defense Cooperation Agreement, EDCA). Umowa, będąca rozszerzeniem VFA, dawała siłom amerykańskim dostęp do wyznaczonych obszarów i obiektów należących do sił zbrojnych Filipin i kontrolowanych przez nie. Zawiera jednak wyraźne postanowienie, że USA nie ustanowią stałej obecności wojskowej ani bazy na Filipinach, a także zakazywała obecności na Filipinach broni jądrowej. Umowę zawarto na dziesięć lat, a następnie miała ona obowiązywać do momentu jej wypowiedzenia przez którąkolwiek ze stron po uprzednim rocznym okresie wypowiedzenia.

Tymczasem dzisiaj władze tego kraju poinformowały, że wypowiadają układ VFA i ma on zakończyć się po 180 dniach a więc w sierpniu. Ogłosił to filipiński sekretarz ds. międzynarodowych Teodoro Locsin.

Ambasada USA w Manili ostrzegła, że ​​jest to poważny krok ze znaczącymi implikacjami dla sojuszu USA-Filipiny.

– Najwyższy czas, abyśmy polegali na sobie. Wzmocnimy naszą własną obronę i nie będziemy polegać na żadnym innym kraju – zacytował słowa prezydenta Rodrigo Duterte jego rzecznik Salvador Panelo.

REKLAMA/Advertisement