Skorek: W wolnej Polsce fabryki, rzemiosło i rolnictwo będą podstawą

Pomimo wisielczej pogody, ostatnie dni były piękne. Oto w Europie i Ameryce główny nurt polityki wylewa hekolitry łez. W naszych życiach nie zmieni się raczej nic, ale to miłe, kiedy ktoś z nadętym jak balon ego musi skonfrontować się z rzeczywistością. A to właśnie muszą zrobić światowe elity, które otrzymały dwa potężne ciosy: Brexit i D. Trumpa.

Wiele osób zabrało już w naszym małym światku głos, więc i ja dorzucę swoje trzy grosze, skupiając się bardziej na gospodarce. Dokąd zmierza łódka zwana światem?

REKLAMA/Advertisement

Pewne poglądy ekonomiczne nie umierają nigdy. Mój wykładowca z historii myśli ekonomicznej, doktor Duda, opowiadał nam, że ekonomia to jest powolna ewolucja, a pewne rzeczy raz już wymyślone pozostają, często w lekko zmienionej postaci. Doktor Duda to był rozsądny człowiek. Merkantylizm wraca na salony. Archetypowy John Smith z południa Stanów, członek jakiegoś protestanckiego kościoła, wcale nie chce wolnego rynku i wolnego handlu – on tych pojęć nie rozumie. Rozumie natomiast, że w jego mieścinie South Mill Valley Princetown nie ma roboty. A dlaczego jej nie ma? Po pierwsze, zlikwidowano kopalnię węgla. Po drugie, ostatnią fabrykę śrubek przeniesiono do Chin. Ten cały Smith chce wolnego rynku na tyle, aby sam posiadał wolność gospodarczą, ale nie patrzy przychylnym okiem na wielkie koncerny – będące, w jego mniemaniu, źródłem jego problemów. Na swój sposób wiele miejscowości w Ameryce przeżywa te same problemy co umierające mieściny Polski wschodniej.

Czy rozumie to nasza rodzima prawica? Raczej nie. My jeszcze tkwimy gdzieś mentalnie w okolicach Reagana. Naszym zadaniem powinno być dbanie o własny biznes, o własne firmy, o własny eksport – i to jest podstawowa retoryka, którą należy stosować. Trump przez swoją kampanię skupiał się na problemach zwykłego człowieka – i dlatego zyskał spore poparcie. Z kolei H. Clinton przyjeżdżała do górniczych miejscowości i opowiadała jakieś bzdury tym ludziom o zielonej energii, że węgiel zły, a auta hybrydowe w New York są okey. Ludzie kojarzyli ją z bogatą babą z establishmentu, która nie ma pojęcia o życiu przeciętnego Amerykanina. I dlatego musiała przegrać. Krzyżyk na drogę i do widzenia.
Wracając do świata prawackiego. Współczesny kapitalizm posiada wiele zalet, ale też wiele patologii. I trzeba o tym odważnie mówić. Trzeba odejść od tego, co opowiada się od 30 lat, że jak tylko w Polszy będzie “wolny ryneg”, to manna z nieba spadać będzie. Fajnie, ale już przeżyliśmy UPR, KNP, WiP i miliard innych partyjek. Nikt tego nie chciał kupić, więc trzeba zmienić argumentację, proste. Natomiast co do przykładowych dewiacji współczesnego kapitalizmu:

REKLAMA/Advertisement

1. Coaching. Kiedy widzę tych wszystkich trenerów, którzy wciskają ludziom kity, aż chce mi się rzygać. Ci ludzie mają za zadanie nakręcanie pracowników korpo do wydajniejszej pracy, do realizowania szalonych planów sprzedażowych. Do tego dochodzi masa bzdet typu „Uwierz w siebie”, „Naucz się mówić nie”, „Realizuj i stawiaj sobie cele”, głoszona często przez durniów bez szkoły.

2. Korposzczury. Jest taki typ człowieka, który matkę by sprzedał za odrobinę forsy jako senior account manager. Do tego dochodzi obgadywanie współpracowników, łamana angielszczyzna i wypełnianie głupich formułek w excelu – gardzę.

REKLAMA/Advertisement

3. Gospodarka usługowa. Ja się nie zgadzam z wieloma wolnościowcami, którzy uwielbiają gospodarkę usługową. Szczerze? Kojarzy mi się ona z ludźmi, którzy siedzą na telefonie w jakimś zamkniętym boksie, sprzedają pakiety „Telefon + Internet”, a raz do roku wracają na prowincję, by zostać poklepani przez rodziców, jak to karierę w stolicy robią. Do tego kojarzy mi się z jakimiś śmieszko-baristami, sprzedającymi kiełki bambusa i sushi. Aha, gospodarka usługowa to również śmieciówki, frytki przygotowywane przez socjologów i spłacanie kredytu hipotecznego przez całe życie – fuj. No i lichwa, wszędzie wciskanie ludziom chwilówek i jakiś patologicznych instrumentów finansowych.
W Wolnej Polsce fabryki, rzemiosło i rolnictwo będą podstawą. Tylko żelazny akord w fabryce gwoździ i tytaniczna praca przy trójskibowym pługu może ocalić tę cywilizację, mówię to Wam.

4. Wielkie korporacje. Wystarczy krótkie zderzenie z Zaiksem, Krukiem czy też jakąś korporacją medialną, by poczuć na własnej skórze, że zwykły człowiek jest planktonem w starciu z tymi gigantami.

Na samym końcu apel pisany pół-żartem, pół-serio. Od dzisiaj skończmy z wolną miłością i braterstwem ogólnoludzkim. Od teraz wróćmy do budowania murów – zacząć można od granicy z Meksykiem. Natomiast nie warto na tym kończyć. Budujmy mury koło domów, wokół osiedla, wokół miast. Następnie zasieki wzdłuż krajów. Zresztą po cóż dyskutować, kiedy już nie ma z kim? Przecież większość tych, którzy mieli coś ciekawego do powiedzenia, już dawno nie żyje. Zostały po nich wyłącznie książki i wspomnienia. A więc czy nie lepiej zamknąć się w jakiejś bibliotece i studiować wielkie dzieła czołowych przedstawicieli Okcydentu?

Karol Skorek

———————————-

Karol Skorek – prezes Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK, propagator patriotyzmu konsumenckiego i przedwojennej teorii ekonomii

REKLAMA/Advertisement