Samorządy nie mają prawa do wprowadzania „edukacji seksualnej” – memorandum Ordo Iuris dla kuratorów oświaty

Zbliżający się początek nowego roku szkolnego to okres wytężonej aktywności organizacji promujących postulaty ruchu LGBT, wulgarny model edukacji seksualnej oraz zakorzenioną w ideologii gender tzw. „edukację antydyskryminacyjną”. Próby wejścia ideologicznych aktywistów na teren szkoły są aktualnie mniej zauważane w związku z przykuwającym uwagę rodziców i mediów tematem organizacji zajęć w czasie pandemii. Ideologiczne warsztaty bywały nawet wspierane przez władze kilku miast. Z tego względu, Instytut Ordo Iuris przygotował analizę uprawnień kuratorów oświaty w kontekście sprzecznych z prawem działań jednostek samorządu terytorialnego. Ekspert Instytutuprzypomina, że władze lokalne nie mają kompetencji do kształtowania programów zajęć w szkołach, a do takich prób dochodziło w Warszawie, Gdańsku czy Poznaniu. Kuratorzy posiadają za to odpowiednie narzędzia reakcji w tego typu sytuacjach.

PRZECZYTAJ MEMORANDUM – LINK

REKLAMA/Advertisement

Zajęcia prowadzone przez inspirowane ideologicznie organizacje często odbywają się bez wiedzy i zgody rodziców, którzy dowiadują się o nich po fakcie. Także ich programy nauczania i materiały dydaktyczne nie są udostępniane rodzicom, których (o ile w ogóle) informuje się jedynie hasłowo co do tematyki warsztatów. Podniesienie wśród rodziców świadomości powyższych zagrożeń – w skutek m.in. szeregu akcji Instytutu Ordo Iuris takich jak rozpowszechnienie rodzicielskiego oświadczenia wychowawczego i poradnika o prawach rodziców – utrudniło dostęp do szkół kontrowersyjnych organizacji. Ich reakcją okazało się kreowanie nowych, wątpliwych prawnie, metod dotarcia do uczniów, czego przykładem może być ostatnia edycja akcji „Tęczowy Piątek”. Co więcej, do wysiłków tych dołączyły się władze samorządowe niektórych polskich miast, takich jak Warszawa, Gdańsk czy Poznań, które aktywnie zaczęły wspierać i promować ideologiczne zajęcia. Działania takie budzą poważne wątpliwości prawne, co wymaga reakcji kuratoriów oświaty. 

Każda tego rodzaju próba, podejmowana bądź na poziomie konkretnej szkoły bądź przez organy prowadzące, powinna być przedmiotem obserwacji, analizy i oceny kuratorów, którzy nie są pozbawieni narzędzi skutecznej interwencji w sytuacji naruszenia obowiązujących norm prawnych. Przede wszystkim, wobec niezgodnego z przepisami ustawy działania jednostek samorządu terytorialnego, Prawo oświatowe przewiduje dwa typy reakcji kuratora oświaty. Po pierwsze, jeżeli organ prowadzący prowadzi działalność z naruszeniem przepisów Prawa oświatowego lub ustawy o systemie oświaty albo rozporządzeń wydanych na ich podstawie, organ sprawujący nadzór pedagogiczny może polecić, w drodze decyzji, usunięcie uchybień w wyznaczonym terminie.  Po drugie, jeżeli wspomniane naruszenie nastąpiło w uchwale lub zarządzeniu organu jednostki samorządu terytorialnego, kurator oświaty jest obowiązany niezwłocznie powiadomić o tym naruszeniu wojewodę.

REKLAMA/Advertisement

Kuratorzy oświaty dysponują zatem narzędziami prawnymi pozwalającymi skutecznie sprzeciwić się sprzecznym z prawem działaniom jednostek samorządu terytorialnego w obszarze edukacji. Kluczowe dla podjęcia stosownej reakcji przez kuratora oświaty jest rozstrzygnięcie czy dane działanie jednostki samorządu terytorialnego albo uchwała lub zarządzenie jej organu narusza przepisy prawa oświatowego. 

– Analiza tych przepisów prowadzi do wniosku, że jednostki samorządu terytorialnego nie posiadają kompetencji pozwalających na wprowadzanie do szkół treści nauczania objętych zakresem podstawy programowej, w szczególności nie są uprawnione do wprowadzania zajęć z tzw. edukacji antydyskryminacyjnej” i „edukacji seksualnej”. Ponadto, podejmowane przez niektóre samorządy działania zmierzające do wprowadzenia takich zajęć są pozbawione podstaw prawnych oraz stanowią wkroczenie w zakres kompetencji ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania. Są, tym samym, sprzeczne z normami konstytucyjnymi, samorządowymi ustawami ustrojowymi i Prawem oświatowym. Co więcej, zajęcia tzw. „edukacji antydyskryminacyjnej” i „edukacji seksualnej” sprzeciwiają się wyrażonemu w podstawie programowej modelowi przekazywania wiedzy w zakresie seksualności stanowiącemu wyraz określonej preferencji aksjologicznej wynikającej z Konstytucji RP – zauważa adw. Rafał Dorosiński, Dyrektor Centrum Analiz Prawnych Ordo Iuris.

REKLAMA/Advertisement