REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Roman Rybarski: Troską naszą tylko Polska

175

W dniu 6-go listopada 1934 roku na pierwszym posiedzeniu jesiennej sesji Sejmu wielką mowę o całokształcie spraw Polski wygłosił prezes Klubu Narodowego prof. R. Rybarski. Przemówienie to podajemy w streszczeniu. Na wstępie swej świetnej pod każdym względem mowy, prof. Rybarski wykazał nieuzasadniony i fałszywy optymizm ministra skarbu co do spadku rozchodów oraz „nieznacznego deficytu”, który za pół roku bieżącego wyniósł z górą 51 milionów, pokrytych z pożyczki narodowej. Podobnie się sprawa przedstawia z przewidywanym wzrostem dochodów, których pewna zwyżka w pozycji kar za zwłokę i grzywien nie ma podstaw normalnej gospodarki. Wzrost kar i grzywien jest najlepszym sprawdzianem ciężkiego położenia płatnika.

Tymczasem p. minister proponuje szereg nowych podatków, daninę szkolną i inne razem w wysokości 58 milionów złotych! Wszystko to odbywa się pod hasłem walki z kryzysem.

40 nowych podatków

Reklama / Advertisement

– Ale cofnijmy się wstecz — mówi prof. Rybarski — zastanówmy się nad tym, jak od czasu, gdy rozpoczął się kryzys, powiększono ciężary publiczne w Polsce. To znaczy, jakie wprowadzono nowe daniny, nowe opłaty, nowe podatki. Otóż rzecz się przedstawia w ten sposób:

Od końca 1931 roku wprowadzono — 10 proc. dodatek do podatku gruntowego, dalej kryzysowy dodatek do podatku od nieruchomości, 10-proc. dodatek do podatku przemysłowego, kryzysowy dodatek do podatku dochodowego, nadzwyczajny podatek do niektórych zajęć zawodowych, podatek od uboju, podatek od kwasu węglowego, podatek od energii lektrycznej i podatek od cukru skrobiowego (Minister skarbu: Dopiero ma być wprowadzony!). Ma być wprowadzony. Mógłbym tak długo czytać, a nie chcę panów nużyć, bo tych pozycji jest ponad 40 razem z różnymi opłatami funduszów. Suma tych ciężarów, którą można w budżecie wykryć, stanowi roczne obciążenie w tym przyszłym budżecie 226.404.000 zł. Jeżeli dodamy do tego ogólny wzrost obciążeń, których nie można ściśle oddzielić z podatku od lokali, oraz zwyżki niektórych podatków konsumpcyjnych, to otrzymamy 250 milionów złotych nowych obciążeń publicznych z budżetu państwa — 250 milionów złotych, które ma się uchwalić.

Dzięki nadmiernym obciążeniom państwo korzysta coraz wydatniej z dochodu społecznego, a przy tym ciąży coraz bardziej jako dłużnik na rynku kredytu wewnętrznego. Dlatego możliwości odbudowy gospodarczej, które niewątpliwie istnieją, są paraliżowane przez współzawodnictwo państwa jako dłużnika i przez państwo jako tego, który nakłada podatki. To jest istota sytuacji w Polsce. Wymagania skarbu stoją na drodze odbudowy gospodarczej i dlatego też w moim głębokim przekonaniu, na tej drodze nie doprowadzi się do poprawy gospodarczej. Tu musi być obrana inna droga.

Reklama / Advertisement

Panowie pytają się jaka? Otóż odpowiem. W moim i naszym głębokim przekonaniu są możliwe bardzo daleko sięgające oszczędności. Oszczędności wszystkiego nie załatwią, ale oszczędności są możliwe. Nie twierdzę, ażeby nasz budżet nie zawierał wielkich oszczędności. Niektóre oszczędności poszły za daleko, np. w roku 1924, kiedy tak „rozdrapywano budżet”, — na drogi, mosty i budowle wodne wydano 37 milionów, w roku 1925 — 45 milionów, a w roku 1932-33 na drogi, mosty i budowle wodne wydano poza budowlami morskimi, które nie wchodzą tu w zestawieniach, jak i w latach poprzednich — 23 miliony, to znaczy, że przedtem wydano na te rzeczy 2 proc. budżetu — teraz 1 proc. Jak oszczędność wtych wydatkach odbija się na stanie państwa, to ostatnia powódź tego najlepiej dowiodła. O ile chodzi zaś o zaniedbanie budownictwa dróg, uważam to gorzej, niż za błąd, z punktu widzenia wojskowego.

Nieoszczędne … oszczędności

Gdzie można robić oszczędności? Są takie pozycje, a są nimi wydatki dyspozycyjne. Mimo zmniejszenia budżetu o tak kolosalne sumy, wydatki na fundusze dyspozycyjne są zawsze te same – prawie te same, przepraszam jest 15.000 oszczędności na sumę 18.900.000 funduszów dyspozycyjnych. A czyby nie można ograniczyć kosztów reprezentacji państwa? Czy w dzisiejszych czasach jest rzeczą najpilniejszą zajmować się organizowaniem i urządzaniem mieszkań reprezentacyjnych, także i w samorządzie warszawskim, który dziś jest organem wykonawczym państwa? Następnie można uzyskać wielkie oszczędności także i w wydatkach subwencyjnych. Niedawno zostało ujawnione, że jedna z organizacji sanacyjnych – Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet – otrzymała w roku 1932/33 subwencję na sumę 1.680.000. (Głos na ławach Klubu Narodowego: To konieczność państwowa). Tam z tymi subwencjami nie wszystko było w porządku i władze nie bardzo je kontrolowały, bo nie zawsze subwencje podjęte wpisywano na czas do ksiąg. Ale o to mniejsza. Tylko trzeba ustalić jedno. Akcja społeczna, oparta niemal wyłącznie na subwencjach skarbowych, jest demoralizująca.

Następnie mówił też p. minister o przedsiębiorstwach, wskazywał, że w dziedzinie przedsiębiorstw nie tak wiele da się zrobić. Otóż jednak chciałbym się zapytać, dlaczego uporczywie preliminuje się dochód z przedsiębiorstw taki, którego one nie dają? W tym roku z przedsiębiorstw państwowych wpłynęło netto 8 milionów za pół roku, a tymczasem prelimunuje się netto z tych przedsiębiorstw 35 milionów na rok przyszły. Pan minister skarbu oświadczył, że przedsiębiorstwa państwowe nie są, ani nie mogą być korzystną lokatą kapitału. Zgoda. Ale w takim razie po co powiększa się zakres przedsiębiorczości państwowej? Po co przejmuje się coraz nowe przedsiębiorstwa? Jeśli to z punktu widzenia dochodowego nie jest korzystną lokatą, jakie względy tu wchodzą w rachubę? Jeżeli państwo ujęło wszystko w swoje ręce, to społeczeństwo musi być bezradne. Apelować do społeczeństwa można wtedy, gdy się zostawi pewne uprawnienia temu społeczeństwu, gdy mu się zabezpieczy jego sferę życia. Ale gdy wszystko jest pod nadzorem policyjnym, to nic dziwnego, że ludzie nie objawiają wielkiej przedsiębiorczości i oglądają się na państwo.

Ale nie jest słuszny, moim zdaniem, pogląd że wszyscy żądają pomocy od państwa. Może to dotyczy elity rządzącej i jej klienteli. Szerokie masy narodu nie chcą pomocy od państwa. Szerokie masy narodu chcą, by im państwo pozwoliło pracować w spokoju i pod ochroną prawa (Oklaski na ławach Klubu Nar.). Tego chce naród. Naród chce, by sfera działalności państwowej, policyjnej i administracyjnej była ściśle odgraniczona, by te rzeczy nie były pomieszane tak, że nikt nie wie, czy jutro państwo nie upaństwowi jego produkcji, czy nie cofnie mu zwyczajnie jakiejś koncesji przemysłowej. Nikt nie wie, co będzie jutro, i nic dziwnego, że każdy czuje się bezradny, a to społeczeństwo, podkreślam, chce ładu, spokoju i prawa…?

Żydzi uprzywilejowani

Szerokie masy narodu nie oczekują zbyt wiele od państwa, ale nie chcą, by pewne grupy ludności, pewne partie, pewne wyznania miały przywileje: Otóż np. rozwiązuje się, albo nie legalizuje stowarzyszeń byłych wojskowych, a natomiast pod opieką władz istnieją żydowskie organizacje wojskowe, które urządzają parady po miastach i cieszą się jak największym poparciem. Ja nie wiem, czy nasze państwo militarnie jest tak słabe, że potrzebuje aż tego żydowskiego wojska (Oklaski na ławach Klubu Narodowego). Ja nie wiem, jaki to ma cel, do czego te „trumpeldory” (odwołanie do Betar zwanego też Związkiem Trumpeldora – przyp. red.) mają służyć i do czego zmierza to uprzywilejowanie. Tak samo te masy polskiego narodu nie rozumieją tego i z tym się nie pogodzą, by wychowawcami dzieci polskich byli Żydzi.

Ja nie wracam do rzeczy, które minęły, nie będę omawiał genezy obecnych rządów w Polsce, ale stwierdzam, że każdy rząd, który powstał w drodze zamachu, jeżeli ma głęboki instynkt samozachowawczy, dąży do tego, by utrwalić się w prawie, by swoją siłę przeobrazić w prawo. Dąży do tego, by jak najprędzej wrócić do prawa, by zostawić po sobie instytucje prawne, które go przetrwają – czyli, że aby się utrwalić, musi objawiać twórczość prawną. A tymczasem jak się u nas traktuje prawo? Toczył się przez dłuższy czas spór pomiędzy niektórymi samorządami miejskimi a ministerstwem skarbu o pobór dodatku do podatku kryzysowego i o udział w 10-procentowym dodatku do podatku dochodowego. Samorządy wygrały ten spór w Trybunale Administracyjnym i zdawałoby się, że sprawa jest załatwiona, ale wychodzi dekret, który to w swoisty sposób reguluje. Następnie mógłbym zrozumieć jeszcze tę ostrą krytykę, którą panowie stosowali do ustawodawstwa tzw. przedmajowego. No, trudno — zwycięzcy upojeni triumfem, muszą i mogą poddać najostrzejszej nawet krytyce to prawo, które złamali. Nie dziwię się, że panowie tego prawa nie szanowali, ale przynajmniej można było tego oczekiwać, że zaczniecie szanować prawa przez siebie uchwalone. Tymczasem ta krytyka czasami bardzo ostra, ale przyznaję, zwraca się także do praw, któreście bardzo niedawno uchwalili.

Np. gdy tu była mowa o ustawie o ubezpieczeniu społecznym, to na nasze skromne wątpliwości odpowiadaliście z tupetem: „Nie znacie się na rzeczy, to wszystko jest oparte na matematycznych obliczeniach, to jest wspaniała ustawa, to jest magna charta pracownika umysłowego i fizycznego w Polsce”.

A co wy teraz po roku o tej ustawie mówicie? Ale to ostatecznie jest przyznanie się do błędu. Jednak jest ustawodawstwo, co do którego wy do żadnego błędu się nie przyznacie. Bardzo ważne ustawodawstwo, bo samorządowe. Mianowicie w tym ustawodawstwie samorządowym, które jest wyłącznie waszym dziełem, są przewidziane wybory. Zapewnialiście tutaj podczas dyskusjie, że to prawo będzie ściśle przestrzegane, że będzie z całą lojalnością wprowadzone w życie. A co się stało z tymi wyborami samorządowymi, co się z nimi dzieje? Po co uchwalać prawo wyborcze dla ludności, a potem je unieważniać? Czy po to, żeby nie wyjść z wprawy, gdy przyjdą wybory sejmowe? (Oklaski na lawach Klubu Narodowego)

Tu trzeba powiedzieć, że pod tym względem sytuacja wymaga gruntownej zmiany. Może niektóre rzeczy chcieliby panowie z czasem załagodzić, ale powiadam: Tu zmiana drobna nie wystarcza, jak w dziedzinie gospodarczej musi być gruntowna napraw, a nie można poprzestać na tzw. likwidacji przerostów, tak samo w dziedzinie moralno-politycznej nie można poprzestać na likwidacji “wyrostków” (Oklaski). Tu trzeba sięgnąć głębiej. Jest jeszcze jedna rzecz: Obecny reżim zreorganizował bardzo gruntownie wymiar sprawiedliwości. Były dwie gruntowne reorganizacje sądownictwa, jest nowy kodeks karny dostosowany najzupełniej do potrzeb obecnego reżimu. I nie można było przypuszczać, że na tym już koniec, ze wszystkie narzędzia represji ma ten reżim w swoim ręku. Ale okazją do bardzo zasadniczej zmiany w tym kierunku było zamordowanie śp. Bronisława Pierackiego. Wtedy na Obóz Narodowy rzucono pośrednio podejrzenie popełnienia tego zamachu i aresztowano ok. półtora tysiąca ludzi. Ale p. minister sprawiedliwości w dniu 10 lipca b.r. stwierdził, że zbrodnię popełnił Ukrainiec. Albo więc przy tych aresztowaniach władze bezpieczeństwa nie wiedziały nawet z jakiego środowiska wyszła ta zbrodnia, co nie najlepiej świadczy o ich sprawności, albo skorzystanie z tej okazji, z tej tragedii, aby załatwić porachunki partyjne, żeby złamać Obóz Narodowy. Są tylko dwie ewentualności.

Nie zdobędziecie narodu

Łudzą się panowie, jeżeli sądzą że zdołają tymi środkami złamać Obóz Narodowy i jego siłę (Brawa i oklaski na prawicy). Nigdy i nigdzie takie metody nie zwyciężają. A jeżeli chodzi o te szerokie masy ludności, to wiem i wszyscy wiedzą, co one mówią… One rozumują bardzo prosto, one te wzmożone represje w w stosunku do Obozu Narodowego łączą ze wzrostem świadomości zalewu żydowskiego (Przerywania). One mówią krótko: wiadomo, dlaczego ludzie siedzą. I to jest kapitał, z którego my korzystamy. Możecie panowie stosować takie lub inne metody, takie lub inne narzędzia walki, ale jedno już dziś jest pewne: nie zdobędziecie rządu dusz w Polsce, przez który my ostatecznie zwyciężymy! (Huczne oklaski na prawicy)

Roman Rybarski

za: “Wielka Polska: narodowy organ walki”, nr 39a/1934

—————
Roman Rybarski (1887 – 1942) był ekonomistą i politykiem Narodowej Demokracji. Od 1906 r. studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie związał się z ruchem narodowym, działał w Związku Młodzieży Polskiej. Był członkiem Ligi Narodowej w 1910 r. W 1917 r. został profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1919–1921 pełnił różne funkcje (podsekretarz stanu, wiceminister) w ministerstwach gospodarczych, następnie porzucił działalność polityczną dla pracy naukowej, w latach 1920–1923 na Politechnice Warszawskiej, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie objął Katedrę Skarbowości. W 1923 na zlecenie Władysława Grabskiego przygotowywał projekt statutu Banku Emisyjnego, a w 1924 redagował ostateczny projekt ustawy o Banku Polskim i po jego powołaniu wszedł w skład pierwszej Rady Banku. Był zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku. Po zamachu majowym powrócił do aktywnej polityki. Wszedł do władz Obozu Wielkiej Polski, a od 1928 do 1935 zasiadał w Sejmie (II i III kadencji), gdzie pełnił funkcję prezesa klubu Stronnictwa Narodowego. Po uchwaleniu Konstytucji kwietniowej wraz z całym stronnictwem zbojkotował wybory parlamentarne i dalszą działalność polityczną prowadził poza parlamentem. Po kampanii wrześniowej uczestniczył w tworzeniu struktur Polskiego Państwa Podziemnego jako dyrektor departamentu skarbu. Aresztowany przez Gestapo w maju 1941r., został osadzony na Pawiaku, a potem wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie był jednym z organizatorów ruchu oporu. Zmarł lub został rozstrzelany w obozie.

Reklama / Advertisement