REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Roman Rybarski – Podstawy narodowego programu gospodarczego cz. V

509

Rozdział II. PODSTAWY USTROJU GOSPODARCZEGO.

1. Pojęcie prywatnej własności.

U podstaw każ­dego ustroju społecznego tkwi pojęcie własności. Jego zakres charakteryzuje ten ustrój. Zmiana poję­cia własności, o iłe jest zasadnicza, oznacza zmianę ustroju. W epoce przeobrażeń i chaosu pojęcie własności traci treść konkretną, jest niewyraźne i chwiejne. Niepodobna ustalić podstaw ustroju, wnieść pewności i bezpieczeństwa w stosunki spo­łeczne, jeżeli się nie da określonej treści prawu własności w pojęciach ludzkich, w ustawodawstwie i praktyce administracyjnej. Nic dziwnego, że w obecnej dobie występuje silna potrzeba bliższego określenia prawa własności. Zajmują się tem przede wszystkiem ci, którzy, przeciwstawiając się przewrotowi społecznemu, nie zadowalniają się czysto indywidualistycznem pojmowaniem własności. Robi to z jednej strony Kościół, z drugiej faszyzm i pokrewne mu kierunki. Encykliki papieskie poświęcone zagadnieniom społecznym poświęcają wiele uwagi prawu własności. Encyklika Piusa XI o odnowieniu ustroju spo­łecznego („Quadragesimo anno“), w powołaniu na Encyklikę „Rerum Novarum” uznaje, że władza nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylko jego używanie dla dobra ogółu dostosowywać.

– „Oczywistą jest rzeczą, że państwu nie wolno postępować wedle swego widzimisię. Przyrodzone bowiem prawo do własności prywatnej i do przekazywania jej w spadku winno zawsze pozostać nietknięte i nienaruszone, ponieważ państwo usunąć go nie może“.

Reklama / Advertisement

Własność jednak ma równocześnie charakter indywidualny i społeczny; własność jest dana przez naturę czyli przez samego Stwórcę na pożytek z jednej strony jednostek i ich rodzin, z drugiej zaś strony ma służyć dobru ogólnemu. W używaniu własności ludzie uwzględnić winni nie tylko swoją własną korzyść, lecz także dobro powszechne. Rządy mają określić obowiązki, ciążące na własno­ści, „wydać zarządzenie, co posiadającym w używaniu dóbr dozwolono, a czego nie dozwolono”.

Faszystowska karta pracy z r. 1927 formułuje po­średnio zakres prawa własności. Według niej „organizacja prywatna produkcji jest funkcją interesu narodowego, organizacja przedsiębiorstwa jest odpowiedzialna wobec państwa za kierownictwo produkcji”. Państwo wkracza na teren produkcji ekonomicznej tylko wtedy, gdy inicjatywy prywatnej niema lub jest niedostateczna, lub gdy są w grze interesy polityczne państwa. Taka interwencja może wystąpić jako kontrola, jako zachęta lub jako kierownictwo bezpośrednie.

W świetle tych określeń faszystowskie pojęcie własności jest bardzo rozcią­głe. Uznaje jednak zasadniczo własność i inicjatywę prywatną, interwencję państwa dopuszcza tylko dla specjalnych względów. Ostatecznie dopiero na gruncie praktycznym może nastąpić sprecyzowanie zakresu własności prywatnej. W każdym razie coraz częściej przeciwstawiają się różne kierunki społeczne zbyt rozległemu pojęciu prawa własności. W szczególności atakuje się prawo rzymskie, jako źródło czysto indywidualistycznego prawa własności. Obecnie najmocniej robi to hitleryzm, przeciwstawiając mu germańską instytucję własności.

Reklama / Advertisement

Nawiasem mówiąc, prawo rzymskie nie pojmowało własności jako czegoś, co nie podlega żadnym ograniczeniom. Jak to wykazuje prof. Leon Piniński („Pojęcie i granice prawa własności według prawa rzymskiego”) „mimo indywidualistycznego charakteru właściwego prawu rzymskiemu nie ma już i w prawie rzymskiem własność charakteru nieograniczonego władztwa”. Ale mniejsza o nieścisło­ści historyczne. Wchodzi tu w grę daleko ważniejsze zagadnienie, niepozbawione praktycznej doniosłości. Oto wszyscy godzą się na indywidualny i zarazem społeczny charakter prawa własności. Każdy uznaje, że własność powinna podlegać pewnym ograniczeniom. Ale taka formuła nie załatwia trudności. Ograniczenia własności istnieją w najbardziej liberalnem państwie; a równocześnie ustrój, który przeprowadza w praktyce kolektywizm, który odbiera prywatnej własności jej treść istotną, ten ustrój również może w „zasadzie” uznawać własność prywatną. Wszelkie formułki są bardzo elastyczne. A życie wymaga stałych form, wymaga instytucyj. Jeżeli się własności prywatnej przyznaje pewne funkcje społeczne, to wtedy tylko ta własność swoje zadanie spełni, gdy będzie miała treść określoną.

Kierunek polityczny czy społeczny, który pretenduje do tego, by organizować życie narodu, musi wyraźnie powiedzieć, jakie ograniczenia własności uznaje za potrzebne, a przedewszystkiem, jaką jest u nas w praktyce treść prawa własności.

2. Własność prekaryjna.

Dawne prawo rzymskie znało stosunek prawny, zwany „precarium’. Według Digestów „precarium est quod precibus petenti utendum conceditur, tamdiu ąuamdiu is, qui concessit, patitur”. To znaczy: „precarium jest to, co się zostawia na prośbę proszącego do jego użytku dopó­ty, dopóki pozwala na to ten, kto tę rzecz oddaje Tak np. klienci otrzymywali ziemię do uprawy od swoich panów, ale każdej chwili ta ziemia mogła im być odebrana.

Przyzwyczailiśmy się uważać tego rodzaju instytucje już za przebrzmiałe. Tymczasem u nas w praktyce własność prywatna w stosunku do państwa nabiera znowu prekaryjnego charakteru. Jeżeli się patrzy na rzeczywistość, a nie na pozory, widzi się coraz wyraźnie, że w tym kierunku poszła ewolucja. Każdy warsztat produkcyjny, każde gospodarstwo, ponosi ciężary publiczne. Tego nikt nie może poddawać w wątpliwość. Ale warunkiem rozwoju tego warsztatu, pozostającego w rękach prywatnych, jego rentowności, jest, że te ciężary nie zabierają całego lub przeważnej części dochodu, lecz tylko część dochodu; że nie opodatkowuje się wtedy, gdy niema dochodu. A przede wszystkiem, że ciężary podatkowe są ściśle określone, opodatkowany może się bronić przed dowolnością podatkową, jest spokojny, gdy pozostaje w zgodzie z ustawami podatkowemi. Na wymiar podatku nie mogą wpływać żadne uboczne względy — oczywiście tam, gdzie istnieje praworządność podatkowa.

O ile jest inaczej, rentowność gospodarstwa i korzystanie z niego przez właściciela wisi w powietrzu. Gdy można każdej chwili wystawić majątek na licytację, zachwiać jego równowagą przez cofnięcie ulg podatkowych lub nałożenie nowych ciężarów, wytwarza się stan niepewności, w którym własność prywatna nie może spełnić swoich produktywnych zadań. Bo wtedy władza podatkowa jest panem mienia jednostki.

Podobnie dzieje się wtedy, gdy gospodarstwo, obciążone długami, nie może w przewidzianych terminach spełnić swoich zobowiązań. W normalnych warunkach nadmierne zadłużenie prowadzi do zmiany własności, wierzyciel dochodzi swoich praw. Ale w normalnych warunkach egzekucja jest czemś wyjątkowem. Gdy jednak z tych lub innych przyczyn nadmierne zadłużenie staje się czemś powszechnem, to wówczas dłużnik pozostaje na swoim warsztacie z łaski wierzyciela. Prawda, że dzisiaj wierzyciel traci i w praktyce jego prawa pozbawione są życiowej treści. Ale miecz Damoklesa wisi nad głową dłużnika. Zwłaszcza, gdy wierzycielem jest państwo lub instytucja państwowa, wówczas rolnik czy przemysłowiec nie ma swobody ruchów. Popada w osobistą zależność od wierzyciela, zależy jednostronnie od jego decyzji. Idźmy dalej. Względy publiczne wymagają, by w niektórych działach produkcji nie było zupełnie wolnego obrotu, lecz wykonywanie jakiegoś zawoŁ du lub prowadzenie gospodarstwa zawisło od spełnienia pewnych warunków. Trudno np. domagać się, by każdemu wolno było leczyć. Ale jeżeli ktoś uzyskał dyplom lekarski, ma prawo wykonywania praktyki, jest bezpieczny w swoim zawodzie, o ile pracuje zgodnie z ustawami.

Cobyśmy jednak powiedzieli o tem, gdyby wykonywanie zawodu zależało w każdej chwili od decyzji władzy administracyjnej, rozstrzygającej według swojego swobodnego uznania? Państwo musi wprowadzić w niektórych przemysłach zasadę koncesyjności, choćby dlatego, by ograniczyć nadmierny do nich dopływ. Ale koncesja, którą odbiera się bez powodu, bez żadnego uzasadnienia, jest źródłem niepewności, krzywd ludzkich, narzędziem politycznego nacisku, a tamuje normalny rozwój gospodarczy. Gdy tego rodzaju system koncesyjny nadmiernie się upowszechnia, wówczas szerzy się demoralizacja, a podkopanem jest poczucie prawa własności. A dalej własność nabiera prekaryjnego charakteru wówczas, gdy państwo i związki publiczne nie znają granic swojej bezpośredniej gospodarki, gdy wciąż przejmują na siebie coraz to nowe zadania, hołdując bezpośredniemu etatyzmowi. Gdy w rękach pań­stwa zostają lasy państwowe, koleje żelazne, niektó­re przedsiębiorstwa, szczególnie doniosłe dla obrony kraju, ale państwo utrzymuje swoją gospodarkę w granicach, określonych przez tradycję i ścisłe konieczności państwowe, wówczas nie ma nic niebezpiecznego dla własności prywatnej, przedsiębiorczość prywatna ma przed sobą bardzo rozległe pole.

Ale gdy nad gospodarstwem prywatnem wisi niebezpieczeństwo, że albo państwo je wywłaszczy z tych lub innych przyczyn, albo też zacznie z niem współ­zawodniczyć, korzystając ze swego uprzywilejowanego stanowiska, wtedy kapitał będzie uciekał z zagrożonych gałęzi produkcji, albo też, nie licząc na trwały w nich pobyt, będzie prowadził gospodarkę rabunkową lub szukał spekulacyjnych zysków. Walnem ograniczeniem własności jest wreszcie nieokreślona bliżej i dowolna kontrola państwa nad wytwórczością.

Istnieją dziedziny, w których pań­stwo nie może hołdować zasadzie zupełnej nieinterwencji w stosunki gospodarcze. Istnieje potrzeba nadzoru choćby tam, gdzie obcy kapitał może się stać narzędziem polityki obcego gospodarstwa narodowego, albo gdzie wchodzą w grę interesy obrony kraju. Ale tylko wówczas uda się pogodzić prywatną inicjatywę z interesem publicznym, gdy ta kontrola władzy państwowej ma ściśle określone granice i cele. Gdy władza administracyjna może mianować „komisarzy” do różnych przedsiębiorstw, gdy wywiera bezpośredni wpływ na kierownictwo warsztatu, może wymuszać decyzje, niezgodne z kalkulacją przedsiębiorstwa, wówczas zanika odpowiedzialność indywidualna za jego losy. Prywatna wytwórczość dostaje się pod kuratelę. Nie wiadomo wtedy, kto naprawdę przedsiębiorstwo prowadzi, niepewność bytu i rozwoju tkwi u samych jego podstaw. W tych wszystkich właśnie wypadkach własność ma prekaryjny charakter. Państwo sprawuje niejako bezpośrednie zwierzchnictwo gospodarcze. Mimo formalnego tytułu własności, mimo uznanego jej prawa, w rzeczywistości właściciel jest klientem państwa, który ze swej własności korzysta w tych tylko kierunkach, w których do tego dopuszcza władza administracyjna. Powstaje stosunek, dla którego nie znajdziemy innej nazwy, jak rzymskie „precarium“.

Roman Rybarski

———–
Na podstawie wydania z 1934 r. – zachowano oryginalną pisownię zgodną z przedwojennymi zasadami pisowni polskiej

—————
Roman Rybarski (1887 – 1942) był ekonomistą i politykiem Narodowej Demokracji. Od 1906 r. studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie związał się z ruchem narodowym, działał w Związku Młodzieży Polskiej. Był członkiem Ligi Narodowej w 1910 r. W 1917 r. został profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1919–1921 pełnił różne funkcje (podsekretarz stanu, wiceminister) w ministerstwach gospodarczych, następnie porzucił działalność polityczną dla pracy naukowej, w latach 1920–1923 na Politechnice Warszawskiej, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie objął Katedrę Skarbowości. W 1923 na zlecenie Władysława Grabskiego przygotowywał projekt statutu Banku Emisyjnego, a w 1924 redagował ostateczny projekt ustawy o Banku Polskim i po jego powołaniu wszedł w skład pierwszej Rady Banku. Był zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku. Po zamachu majowym powrócił do aktywnej polityki. Wszedł do władz Obozu Wielkiej Polski, a od 1928 do 1935 zasiadał w Sejmie (II i III kadencji), gdzie pełnił funkcję prezesa klubu Stronnictwa Narodowego. Po uchwaleniu Konstytucji kwietniowej wraz z całym stronnictwem zbojkotował wybory parlamentarne i dalszą działalność polityczną prowadził poza parlamentem. Po kampanii wrześniowej uczestniczył w tworzeniu struktur Polskiego Państwa Podziemnego jako dyrektor departamentu skarbu. Aresztowany przez Gestapo w maju 1941r., został osadzony na Pawiaku, a potem wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie był jednym z organizatorów ruchu oporu. Zmarł lub został rozstrzelany w obozie.

Reklama / Advertisement