REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Roman Rybarski: Podstawy narodowego programu gospodarczego cz. XII

139

9. Niezależność gospodarcza.

W dobie odgradzania się od siebie gospodarstw narodowych, ostrych walk o rynki, o bilans handlowy, słowem upowszechniania się protekcjonizmu, nie potrzeba chyba uzasadniać, że polityka gospodarcza państwa musi brać za punkt wyjścia solidarność wewnętrzną a nie międzynarodową solidarność. I wystarczy w paru słowach podkreślić, że naród, ubogi w kapitał, niedorównujący innym w rozwoju gospodarczym, w dzisiejszych czasach musi szczególnie dbać o utrzymanie i wzmocnienie swojej niezależności gospodarczej.

Wyjaśnień wymaga idea tak zw. samowystarczalności, która budzi wiele nieporozumień. Zamknięte gospodarstwo handlowe, które niema prawie żadnego obrotu towarowego z zagranicą, jest fikcją. Pełną samowystarczalność może osiągnąć jakieś olbrzymie imperium gospodarcze, ale i jemu nie opłaci się dążyć do tego celu. Trzeba odróżnić niezależność gospodarczą od samowystarczalności. Niezależność gospodarcza wymaga, by kraj miał ile możności różnostronną produkcję, a nie był nadmiernie wyspecjalizowanym, by nie był jednostronnie krajem rolniczym czy przemysłowym, a miał wewnętrzną równowagę produkcyjną; by nie wywoził ile możności surowców, a przerabiał je u siebie. Wreszcie niezależność wymaga choćby sztucznego, tzn. opartego o ofiary ze skarbu państwa popierania tych warsztatów produkcyjnych, które mają bezpośrednie znaczenie dla obrony kraju na wypadek wojny. Największe niebezpieczeństwa grożą niezależności gospodarczej od nadmiernego zadłużenia się za granicą, od przewagi obcego kapitału. Każda pożyczka przynosi dłużnikowi ulgę; a pożyczka zagraniczna, w ogóle dopływ kapitału obcego, daje dodatkowo tę korzyść, że poprawia doraźnie bilans płatniczy, Ale ostatecznie dopływ obcego kapitału do kraju musi być traktowany jako zjawisko przejściowe. A przede wszystkim posługiwanie się obcym kapitałem powinno pozostać w proporcji do narastania własnego kapitału. Kraj, który bez przerwy zadłuża się za granicą, idzie ku niewypłacalności lub niewoli gospodarczej.

Reklama / Advertisement

Sprawa importu kapitałów obcych do kraju wymaga jasnej i wyraźnej polityki. Nie można w każdym uzyskanym kredycie widzieć dobrodziejstwa. Przede wszystkim pożyczki zagraniczne wolno zaciągać na cele, które się opłacają, które podnoszą rentowność gospodarstwa narodowego i jego siłę konkurencyjną. Przemysł, który robi inwestycje na wysoki procent i dzięki temu ciężarowi nie potrafi wytrzymać współzawodnictwa z obcym przemysłem, pracującym tańszym kapitałem, postępuje lekkomyślnie. Rolnik, który zadłuża się za granicą na 10 %, gdy może w najlepszym razie uzyskać 5 % z gospodarstwa, podkopuje i własny warsztat pracy i samodzielność gospodarczą kraju. By kredyt zagraniczny był tani, trzeba ograniczyć pogoń za nim. O ile bierze w niej udział nie tylko prywatny dłużnik, ale i państwo, wówczas kredyt drożeje, przeobraża się w najgorszą lichwę. Następnie należy unikać tych form kredytu, które wprowadzają bezpośrednią zależność od zagranicy. Gdy waluta państwa podtrzymywana jest przez krótkoterminowe pożyczki zagraniczne, niezależność gospodarcza kraju jest pod znakiem zapytania. Fatalne skutki przynoszą kredyty towarowe, o ile w sztuczny sposób ożywiają wewnętrzną koniunkturę. Te wszystkie kredyty ściąga za granicą z powrotem w momencie, dla siebie dogodnym, nie licząc się z tym, że może narazić na szwank równowagę gospodarczą i finansową kraju dłużniczego.

Przede wszystkim nie można tracić z oczu faktu, że nasz wielki przemysł jest w przeważnej części w rękach obcego kapitału i że ostatnie lata przyniosły ogromne zmniejszenie się udziału kapitałów rodzimych w produkcji wielko-przemysłowej. Stosunek do obcego kapitału jest jednym z najważniejszych zagadnień polityczno-gospodarczych. Ostatecznym celem jest zastąpienie tego kapitału rodzimym. Jednak to zależy od stopnia wewnętrznej kapitalizacji

Następnie gospodarstwo narodowe musi przestrzegać zasady, że obcemu kapitałowi należy się dochód, a nic więcej; obce kapitały nie mogą być narzędziem cudzej polityki gospodarczej, wywierać na nasze stosunki wpływu, który by krzyżował samodzielną naszą politykę. Nie można obcemu kapitałowi przyznawać specjalnych przywilejów, które by rodzimą wytwórczość stawiały w gorszym położeniu. Gdy wewnętrzna polityka gospodarcza oparta zostanie na zdrowych podstawach, gdy rozszerzy się rodzima wytwórczość, wówczas zaniknie przewaga międzynarodowego kapitału.

Reklama / Advertisement

10. Zakończenie.

W powyższych uwagach zostały naszkicowane w grubych liniach główne zagadnienia naszego gospodarstwa. Nie można ich było traktować w sposób wyczerpujący, a cóż dopiero dać odpowiedź na każde praktyczne pytanie, na każdą wątpliwość, która nasunie się czytelnikowi. Autorowi zależało na tym, by wskazać, jakie założenia należy przyjąć przy rozpatrywaniu praktycznych zagadnień, jaką metodę zastosować przy ich rozstrzyganiu. Nawet w najbardziej aktualnej sprawie gospodarczej, którą wysuwa codzienne życie, należy wyjść z ogólnych przesłanek, uwzględniać nie tylko czysto gospodarczą jej stronę, lecz i inne pierwiastki, które wynikają z właściwego pojmowania stosunku narodu d o gospodarstwa. Wtedy tylko zarysuje się wyraźnie jedność gospodarstwa narodowego, ścisła wzajemna zależność występujących w nim zagadnień i trudności, a z drugiej strony stanie się jasne, czym jest gospodarstwo dla narodu. Wtedy polityka gospodarcz będzie czymś więcej, niż opanowywaniem pospolitych walk klasowych czy zawodowych.

Być może, że te wywody sprawią rozczarowanie temu kto oczekiwał od autora odpowiedzi na bardziej ogólne zagadnienia, kto chciałby określić ustrój gospodarczy Polski jakąś ogólną formułą, a w programie gospodarczym widzieć zastosowanie jakiegoś nowego kierunku społeczno-gospodarczego. Nie zajmowałem się świadomie pytaniem, czy „kapitalizm” upada, czy trwa jeszcze, nie omawiałem korporacjonizmu, neosyndykalizmu itd. Nie znaczy to bym twierdził, że wszystko jest po staremu albo że świat wróci do dawnych form gospodarczych. Ale zawodne jest szukanie ogólnej formuły przyszłej ewolucji, która by dawała na wszystkie trudności wyraźną odpowiedź. Żyjemy w okresie chaosu, prób, przeobrażeń gospodarczych, które szybko idą po sobie. Kierunki polityczno-ekonomiczne, rządzące już długo narodami, jak np. faszyzm włoski, nie wyszły jeszcze z okresu eksperymentowania. Różne formuły cieszące się wielkim powodzeniem, nieraz niezgodne są z rzeczywistością. Korporacjonizm np. jest raczej daleko posuniętym etatyzmem, a życie korporacyjne jest w nim tylko słabym odblaskiem centralnej władzy państwowej. Gdy zaś w Niemczech urzeczywistnić się chce ustrój stanowy rolnictwa, to nie można tracić z oczu faktu, że na razie mamy tam tylko dyktaturę ministra rolnictwa.

Nowe ustroje społeczno-gospodarcze nie są dziełem doktryny, lecz wynikają z potrzeb życiowych, z przeobrażeń ekonomicznych, które dokonywują się w praktyce. A te przeobrażenia nie wszędzie są jednakowe i konkretne warunki rozwoju gospodarstw narodowych przedstawiają się bardzo rozmaicie. Według mego przekonania należy, nie tracąc z oczu tego wszystkiego, co się dzieje w świecie, wgryźć się w nasze życie gospodarcze, przyswoić sobie żywe zagadnienia, które u nas występują, poznać dokładnie gospodarcze doświadczenia przeszłości. Na tym gruncie można budować programy. Nie na podstawie doktryn, lecz w codziennej walce o rozwój i siłę gospodarstwa narodowego. Tylko w ten sposób dojdziemy do naprawdę polskiej ideologii gospodarczej.

Droga to żmudna, wymaga wielkiej pracy myślowej. Może to nie być ponętne dla niecierpliwych umysłów. Nie zwalnia to nikogo od sięgania w dalszą przyszłość, od szukania nowych idei, gdy zawiodło tyle dawnych pojęć i doktryn. Ale te idee trzeba zawsze zestawiać z rzeczywistością, z polską rzeczywistością. Gospodarstwem nie rządzą jakieś abstrakcyjne prawa, ale tego gospodarstwa nie można przekształcać jak się chce, nie uda się opanować siłą konieczności gospodarczych. W granicach przez nie określonych, naród może dowolnie kształtować swoją przyszłość. Potrafi zaprząc gospodarstwo jednostek, ich związków, gospodarstwo państwa, do swoich wyższych celów. I gdy upowszechni się zrozumienie, że każdy, nawet pełniąc najpodrzędniejszą funkcję gospodarczą, ponosi odpowiedzialność za losy gospodarstwa narodowego, że każdy członek narodu może urzeczywistniać narodowy program gospodarczy, wówczas pomnożą się naprawdę siły narodu w jego gospodarstwie. Wtedy i codzienny trud gospodarczy jednostki nabierze dla niej większej wartości, a świadoma polityka gospodarcza narodu przyniesie większe wyniki.

Roman Rybarski

—————
Roman Rybarski (1887 – 1942) był ekonomistą i politykiem Narodowej Demokracji. Od 1906 r. studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie związał się z ruchem narodowym, działał w Związku Młodzieży Polskiej. Był członkiem Ligi Narodowej w 1910 r. W 1917 r. został profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1919–1921 pełnił różne funkcje (podsekretarz stanu, wiceminister) w ministerstwach gospodarczych, następnie porzucił działalność polityczną dla pracy naukowej, w latach 1920–1923 na Politechnice Warszawskiej, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie objął Katedrę Skarbowości. W 1923 na zlecenie Władysława Grabskiego przygotowywał projekt statutu Banku Emisyjnego, a w 1924 redagował ostateczny projekt ustawy o Banku Polskim i po jego powołaniu wszedł w skład pierwszej Rady Banku. Był zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku. Po zamachu majowym powrócił do aktywnej polityki. Wszedł do władz Obozu Wielkiej Polski, a od 1928 do 1935 zasiadał w Sejmie (II i III kadencji), gdzie pełnił funkcję prezesa klubu Stronnictwa Narodowego. Po uchwaleniu Konstytucji kwietniowej wraz z całym stronnictwem zbojkotował wybory parlamentarne i dalszą działalność polityczną prowadził poza parlamentem. Po kampanii wrześniowej uczestniczył w tworzeniu struktur Polskiego Państwa Podziemnego jako dyrektor departamentu skarbu. Aresztowany przez Gestapo w maju 1941r., został osadzony na Pawiaku, a potem wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie był jednym z organizatorów ruchu oporu. Zmarł lub został rozstrzelany w obozie.

Reklama / Advertisement