REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Religa: Zdjęcia płodów w świetle konwencji o prawach człowieka

609

W ostatnim czasie odżyła dyskusja na temat tego, czy w przestrzeni publicznej można pokazywać martwe płody, co czynią na swoich zgromadzeniach organizacje Pro Life. Sama kontrowersyjność takich obrazów nie powinna dziwić, bowiem każdy ma inny gust i poczucie estetyki. W tego typu dyskusjach ścierają się poglądy, gdzie po jednej stronie wagi mamy zarzuty dotyczące zgorszenia publicznego, z drugiej zaś wolność słowa gwarantowana przez Konstytucję, ale także Konwencję międzynarodową.

Działacze partii Razem w ostatnim czasie zachęcają, aby świadkowie eksponowania przez działaczy Pro Life zdjęć abortowanych płodów, zgłaszali na policję zawiadomienia z tytułu naruszenia art. 51 Kodeksu Wykroczeń – Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Zapewne sprawi to, że wrośnie liczba tego typu spraw, którymi zajmować będzie się Policja. Okazuje się jednak, że zjawisko w Europie nie jest niczym nowym i tego typu sprawy były analizowane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Reklama / Advertisement

W 2015 roku ETPC rozstrzygnął spór Klausa Güntera Annena przeciwko Republice Federalnej Niemiec. Annen w 2005 roku pod kliniką dokonującą aborcji rozpowszechniał ulotki w której twierdził, że dwaj pracujący w niej lekarze dokonują nielegalnych aborcji. Trzeba przy tym zaznaczyć, że niemieckie prawodawstwo zezwala na przeprowadzanie aborcji. W 2007 roku Sąd Okręgowy zakazał mu dystrybuowania ulotek przed kliniką. Annen odwoływał się do wyższych instancji niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, ale bezskutecznie. Skarga trafiła w końcu do Europejskiego Trybunały Praw Człowieka, który stwierdził, że Niemcy naruszyły artykuł 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzona\ej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r, ograniczając skarżącemu swobodę wypowiedzi. Tego typu spraw dotyczących zniechęcania do aborcji, również przy użyciu drastycznych form, przed oblicze ETPC trafiło wiele, chociażby słynna sprawa Delfi AS przeciwko Estonii.

Polska Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności ratyfikowała w 1993 roku, co nie jest bez wpływu na orzecznictwo polskich sądów. W 2014 roku rozpoczął się proces pomiędzy jednym z polskich szpitali przeciwko działaczom Pro Life, którzy za pomocą Facebooka oraz przy okazji organizowania manifestacji twierdzili, że w szpitalu zabijane są nienarodzone dzieci. Placówka stała na stanowisku, że dokonywane są tylko aborcje w dopuszczalnych przez polskie prawo sytuacjach. Korzystny dla szpitala wyrok wydał Sąd Okręgowy. Później został on nieco złagodzony na korzyść pozwanych przez Sąd a Apelacyjny.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego z zarzutem naruszenia artykułu 10 wspomnianej wcześniej Konwencji. Sąd Najwyższy powołując się na wspomniane orzeczenie ETPC w sprawie Annena przeciwko Niemcom, a także innych orzeczeniach. Sądy obu instancji, rozważając to, czy naruszenie dobrego imienia powoda, którego mieli się dopuścić pozwani, miało charakter bezprawny, nie dokonały takiego ważenia prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz prawa (wolności) wyrażania poglądów. Arbitralnie uznały, że naruszenia dóbr osobistych powoda nie da się usprawiedliwić korzystaniem przez pozwanych ze swobody wypowiedzi.

Reklama / Advertisement

Tym samym Sąd Najwyższy skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Apelacyjny.

Łukasz Religa

Foto: Facebook/Młodzież Wszechpolska Bydgoszcz

Łukasz Religa – redaktor naczelny Portalu Kujawskiego (www.portalkujawski.pl). Staram się zwiększać zainteresowanie społeczeństwa sprawami publicznymi. Próbuje wdrażać nowe rozwiązania medialne w Internecie.

Reklama / Advertisement