Redaktor książki “Fałszywa pandemia”: “Mamy do czynienia z propagandą i medialną pandemią”

– Istotna jest kwestia definicji terminu pandemia, który kojarzy się z czymś ponadprzeciętnym, nadzwyczajnym – mówi w wywiadzie z portalem DoRzeczy.pl dr Mariusz Błochowiak, fizyk i człowiek, który opracował książkę “Fałszywa pandemia” będącą jednym z najważniejszych źródeł środowisk sceptycznych wobec koronawirusowej histerii.

– Co sezon mierzymy się z grypą, która raz jest cięższa, jeśli chodzi o jej przebieg, a raz lżejsza. Śmiertelność koronawirusa mieści się w widełkach grypy sezonowej i to wcale nie tej najgorszej, która miała miejsce np.w 2018 roku. Wówczas śmiertelność tego wirusa grypy była większa niż koronawirusa. Dlatego nie możemy mówić o pandemii w sensie jej klasycznej definicji – mówi.

REKLAMA/Advertisement

– Jeżeli chodzi o drugą stronę, to nie toczy się merytoryczna debata między osobami, które negują pandemie a ludźmi, którzy twierdzą, że pandemia istnieje. Nie ma drugiej, merytorycznej strony. W mediach wiele mówi się o pandemii, ale nikt nie podaje konkretnych, naukowych argumentów, które ją potwierdzają. Zamiast tego mamy do czynienia z propagandą i medialną pandemią – dodaje i zwraca uwagę na cenzurowanie lekarzy i ograniczanie debaty.

– Sztuka rozeznawania to trudna kwestia. Tym bardziej, że były już minister zdrowia Łukasz Szumowski zakazał wypowiadania się lekarzom. Nie ma debaty, w której powinni wziąć udział niezależni eksperci, naukowcy, a nie osoby mające konflikt interesów, bo np. pracują dla firm farmaceutycznych, czy korzystają z ich funduszy – podkreśla i przypomina sytuację ze świńską grypą i zdanie niemieckiego specjalisty od zdrowia publicznego dr. Wolfganga Wodarga.

REKLAMA/Advertisement

– Koronawirus to moim zdaniem powtórka z rozrywki, ale na dużo większą skalę. Dekadę temu Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła epidemię szóstego stopnia w związku ze świńską grypą. Niemiecki lekarz i polityk dr Wolfgang Wodarg został przewodniczącym komisji śledczej przy Radzie Europy. Wyszło na jaw, że WHO zmieniło definicję pandemii, która teraz zakłada nowy, rozprzestrzeniający się szybko zarazek, z czym mamy do czynienia praktycznie co sezon. Poza tym okazało się, że świńska grypa była jedną z najłagodniejszych gryp w historii. Rządy niektórych państw, jak np. Niemcy podpisały porozumienia z firmami farmaceutycznymi, że w przypadku ogłoszenia przez WHO pandemii szóstego stopnia, będą zobowiązane do zakupu m.in. szczepionek. I tak tez się stało. Kupiono zupełnie niepotrzebne szczepionki. Nie cieszyły się jednak popularnością i podatnik niemiecki wydał 250 mln euro na ich utylizację. Firmy farmaceutyczne zarobiły w sumie na “pandemii” świńskiej grypy 18 mld dolarów – zaznacza.

Pytany o cel rozkręcenia pandemii odpowiada, że chodzi o “zysk dla koncernów farmaceutycznych”. Jego zdaniem politycy “dali się wkręcić” i dodaje, że “nie są specjalistami, ale po jakimś czasie zapewne połapali się, że to wszystko jest jednym wielkim oszustwem, ale ze względów politycznych – np. utraty twarzy – brną w to dalej i nie chcą się przyznać do pomyłki”. Dr Mariusz Błochowiak przywołuje także zdanie specjalistów nt. szczepionki.

REKLAMA/Advertisement

– Jeżeli chodzi o szczepionkę, to podczas świńskiej grypy dr Wodarg, o którym wcześniej wspomniałem był przeciwny jej zakupowi. Podobnie prof. Bhakdi. Historia pokazała, że mieli rację. Ta szczepionka nie miała sensu, bo wirus był niegroźny. Podobnie uważają w przypadku szczepionki na koronawirusa. Twierdzą, że jest ona niepotrzebna i bezsensowna, bo wirus już się częściowo rozprzestrzenił w populacji i ponadto jest niegroźny. Ludzie nabywają odporności w sposób naturalny. Poza tym koronawirus szybko mutuje, więc stworzenie szczepionki nie uda się według Bhakdiego. Z całą zaś pewnością szczepionka powinna być bezpieczna, czyli dobrze przebadana, jeśli chodzi o skutki uboczne, a to może zająć lata – podsumowuje.