REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Red. Lisicki o przyszłości Zachodu i kryzysie Kościoła: Albo kalifat europejski, albo homoland.

303

Redaktor naczelny “Do Rzeczy” Paweł Lisicki i autor m. in. głośnej książki “Dżihad i samozagłada Zachodu” w rozmowie z dwumiesięcznikiem ARCANA rysuje smutną przyszłość dla świata Zachodu. Jego zdaniem, po zniszczeniu chrześcijaństwa do panowania dojdzie islam albo “świecki radykalizm, którego zbrojnym ramieniem są ruchy feministyczno-homoseksualne”. Publicysta zwraca również uwagę na kryzys Kościoła, który zawładnął tą instytucją po Soborze Watykańskim II.

– I islam i ruchy LGBT dążą do uniwersalnego podboju świata, do przemian prawa, obyczajów, systemu edukacji. Wbrew popularnej propagandzie ruchom LGBT nie chodzi o żadną tolerancję. Celem jest brutalne podbicie świadomości społecznej, doprowadzenie do powszechnej akceptacji ich praktyk i obyczajów, do sytuacji, w której nikt nie ma prawa oceniać (…) Umownie można powiedzieć, że celem takiej rewolucji jest homoland, państwo w którym praktyki homoseksualne są w prawdziwym tego słowa znaczeniu normą (…) Homoland to projekt społeczeństwa, które odrzuca prawo naturalne, naturalną rodzinę i nieporównywalną wartość związku mężczyzny i kobiety – wyjaśnia Lisicki.

*********
(18+) LINK do nagrania z kamery zamachowca, który dokonał masakry w meczecie w Nowej Zelandii [WIDEO]
*********

Reklama / Advertisement

Red. Lisicki wymienia również trzy powody wzrostu znaczenia islamu. Wśród nich zwraca uwagę na aspekt demograficzny oraz na fakt, że radykalny islam staje się atrakcyjną ofertą dla tych, którzy odrzucają obecny konsumpcjonizm.

– Trzy są powody wzrostu znaczenia islamu. Pierwszym jest demografia: w rodzinach muzułmańskich rodzi się znacząco więcej dzieci niż w rodzinach postchrześcijańskich. Po drugie chodzi o masowy napływ imigrantów. Po trzecie wreszcie islam staje się atrakcyjny dla tych wszystkich, których obecna cywilizacja konsumpcjonizmu mierzi, przeraża, odpycha. Tak wygląda, co się tyczy Zachodu, ten wybór. Albo kalifat europejski, albo homoland. Albo przyszłość, w której państwa zostaną zdominowane przez muzułmanów, albo przez radykałów z ruchów LGBT – dodaje.

Paweł Lisicki w interesujący sposób mówi o swego rodzaju sojuszu taktycznym zawartym między skrajną lewicą reprezentowaną przez ruchy LGBT, a kolonizującym Europę islamem. Jego zdaniem, religia proroka Mahometa jest wykorzystywana do zniszczenia resztek chrześcijaństwa, ale przedstawiciele islamu otwarcie liczą na przejęcie Europy dzięki demografii.

Reklama / Advertisement

– Zwolennicy homolandu, czyli współczesna lewica i liberałowie wykorzystują muzułmanów jako instrument do ostatecznego pognębienia i rozbicia resztek cywilizacji zachodniej. Dzięki napływowi muzułmanów chcą pozbyć się narodów, języków, religii i starej tożsamości. Naturalnie, tylko do czasu, do chwili, kiedy pozostałości chrześcijaństwa nie zostaną ostatecznie usunięte z praw, obyczajów, życia (…) Odwrotnie myślą muzułmanie. Przybywają tłumnie do Europy, korzystając z zaproszenia lewicowych polityków. Korzystają z przywilejów i zdobyczy socjalnych, nie akceptując wcale zasad społeczeństwa, w którym żyją (…) Wierzą, że po ich stronie jest demografia. Homoland ma jedną podstawową wadę: nie jest w stanie się odtwarzać. Wymiera. Dlatego muzułmanie z nadzieją spoglądają w przyszłość. Nim lewica rozpuści islam, islam podbije Europę – konstatuje Lisicki.

Zdaniem Pawła Lisickiego, współczesny Kościół abdykował z walki o cywilizację Christianitas, a pochodną tego jest osłabienie prawicowych sił w Europie.

– Polityka jest pochodną świata duchowego. Jeśli chrześcijaństwo nie może, nie umie, nie chce walczyć o swoją wizję cywilizacji, musi przegrać. W chwili, kiedy Kościół wyrzekł się projektu budowy cristianitas, uznając, że cele społeczeństwa świeckiego w zasadzie są tożsame z celami chrześcijańskimi partie prawicowo-konserwatywne utraciły własną tożsamość. Można jedynie wierzyć w to, że do zwykłych ludzi dotrze prawda o zagrożeniu, jakim jest coraz powszechniejsza miękka jeszcze dyktatura lewicowych elit (…) Jedyna nadzieja jest w tym, że opór pojawi się w tych społeczeństwach, które wychodząc z komunizmu zachowały jeszcze odporność na bakcyla rewolucji. Wtedy to marsz przez instytucje może zostać powstrzymany. Tak dzieje się na Węgrzech, do pewnego stopnia również w Polsce. To jednak bardzo trudne, co dobrze pokazują losy reformy sądownictwa w Polsce – mówi.

Jako przyczynę takiego stanu rzeczy, redaktor naczelny “Do Rzeczy” wskazuje przede wszystkim Sobór Watykański II , jego dokumenty i ogromny kryzys Kościoła, jaki został wywołany tym wydarzeniem.

– Naturalnie nie całe, znaleźć tam bowiem można piękne frazy, ale ich znaczące fragmenty. W wielu widać dziwaczną, optymistyczną i naiwną wiarę w świat. Są też takie, których nie sposób po prostu zrozumieć. Nie są to drobiazgi. Kryje się za nimi całkiem osobliwe rozumienie świata i misji Kościoła (…) Jest tylko jeden sposób na kontrrewolucję: twarde opieranie się na Logosie. Tak, odrzucenie sofistyki i nazywanie rzeczy po imieniu. Nie wolno akceptować błędnych sądów tylko dlatego, że stoją za nimi autorytety. Kto tego nie rozumie pozostaje nieustannie więźniem dialektyki – zaznacza Lisicki.

za: DoRzeczy.pl

Reklama / Advertisement