REKLAMA

REKLAMA

Po przeszło roku możliwy kolejny atak na Syrię. Amerykański Departament Stanu obiecuje “szybką i odpowiednią’ reakcję w razie potrzeby

386

Atak rakietowy wojsk koalicji z 14 kwietnia 2018 r. na cele w Syrii zelektryzował cały świat, gdyż wydawało się że może się on przerodzić w większy konflikt. Ponad rok od tego wydarzenia amerykański Departament Stanu wydał komunikat, w którym ogłosił, iż “Stany Zjednoczone dostrzegają oznaki, że rząd syryjski może używać broni chemicznej, w tym w prawdopodobnym zastosowaniu chloru w niedzielę w północno-zachodniej Syrii”, ostrzegając, że Waszyngton i jego sojusznicy zareagują „szybko i odpowiednio”, jeśli zostanie to udowodnione.

– Wciąż gromadzimy informacje na temat tego incydentu, ale powtarzamy nasze ostrzeżenie, że jeśli reżim Assada użyje broni chemicznej, Stany Zjednoczone i nasi sojusznicy zareagują szybko i odpowiednio – powiedziała rzeczniczka resortu, Morgan Ortagus.

REKLAMA

Ortagus stwierdziła, że domniemany atak był częścią “brutalnej kampanii” sił syryjskiego prezydenta Baszszara al-Assada, naruszających zawieszenie broni, które chroniło kilka milionów cywilów w rejonie Idlib.

– Ataki reżimu na społeczności północno-zachodniej Syrii muszą się zakończyć – głosi komunikat. – Stany Zjednoczone ponawiają swoje ostrzeżenie, wydane po raz pierwszy przez prezydenta Trumpa we wrześniu 2018 r. Atak na strefę deeskalacji Idlib byłby lekkomyślną eskalacją, która grozi destabilizacją regionu”.

REKLAMA

Reklama

Administracja Trumpa dwukrotnie zbombardowała Syrię w związku z rzekomym użyciem broni chemicznej przez Assada w kwietniu 2017 r. i ponownie w kwietniu 2018 r.

Zarówno syryjskie MSZ, jak i Syryjska Armia Arabska, odrzuciły amerykańskie oskarżenia.

REKLAMA

za: state.gov