Po przeszło roku możliwy kolejny atak na Syrię. Amerykański Departament Stanu obiecuje “szybką i odpowiednią’ reakcję w razie potrzeby

Atak rakietowy wojsk koalicji z 14 kwietnia 2018 r. na cele w Syrii zelektryzował cały świat, gdyż wydawało się że może się on przerodzić w większy konflikt. Ponad rok od tego wydarzenia amerykański Departament Stanu wydał komunikat, w którym ogłosił, iż “Stany Zjednoczone dostrzegają oznaki, że rząd syryjski może używać broni chemicznej, w tym w prawdopodobnym zastosowaniu chloru w niedzielę w północno-zachodniej Syrii”, ostrzegając, że Waszyngton i jego sojusznicy zareagują „szybko i odpowiednio”, jeśli zostanie to udowodnione.

– Wciąż gromadzimy informacje na temat tego incydentu, ale powtarzamy nasze ostrzeżenie, że jeśli reżim Assada użyje broni chemicznej, Stany Zjednoczone i nasi sojusznicy zareagują szybko i odpowiednio – powiedziała rzeczniczka resortu, Morgan Ortagus.

REKLAMA/Advertisement

Ortagus stwierdziła, że domniemany atak był częścią “brutalnej kampanii” sił syryjskiego prezydenta Baszszara al-Assada, naruszających zawieszenie broni, które chroniło kilka milionów cywilów w rejonie Idlib.

– Ataki reżimu na społeczności północno-zachodniej Syrii muszą się zakończyć – głosi komunikat. – Stany Zjednoczone ponawiają swoje ostrzeżenie, wydane po raz pierwszy przez prezydenta Trumpa we wrześniu 2018 r. Atak na strefę deeskalacji Idlib byłby lekkomyślną eskalacją, która grozi destabilizacją regionu”.

REKLAMA/Advertisement

Administracja Trumpa dwukrotnie zbombardowała Syrię w związku z rzekomym użyciem broni chemicznej przez Assada w kwietniu 2017 r. i ponownie w kwietniu 2018 r.

Zarówno syryjskie MSZ, jak i Syryjska Armia Arabska, odrzuciły amerykańskie oskarżenia.

REKLAMA/Advertisement

za: state.gov