Poseł Porozumienia o wyborach: “Spanikowaliśmy, mogły odbyć się 10 maja”

Wczoraj byliśmy świadkami tłumów na spotkaniach z kandydatami na prezydenta, nikt nie dbał tam o sławetny “dystans społeczny”. Dzisiaj poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk w wywiadzie dla DoRzeczy.pl przyznaje, że działania władz i próba organizacji wyborów korespondencyjnych nie była dobrym pomysłem.

– Dziś nie bardzo chciałbym się skupiać na bezpieczeństwie wyborów jako takich. Uważam, że na koniec marca jako klasa polityczna trochę spanikowaliśmy i wybory mogły się odbyć 10 maja w oparciu o funkcjonujące wcześniej przepisy. W związku z tym, że próbowaliśmy dostosować rzeczywistość prawną do pandemii koronawirusa i wprowadzić głosowanie korespondencyjne, co spotkało się z obstrukcją ze strony Senatu, to wyborów 10 maja nie udało się zorganizować najzwyczajniej w świecie z powodów technicznych – mówi pytany o bezpieczeństwo głosowania 28 czerwca i przyznaje, że lepiej byłoby nie majstrować przy terminach czy sposobie głosowania.

REKLAMA/Advertisement

– Z perspektywy czasu tak, ale w marcu ani ja, ani nikt inny nie był taki mądry. Wszyscy po raz pierwszy mierzymy się z takim zagrożeniem, jakim jest pandemia koronawirusa. Jeszcze raz powtórzę: gdybyśmy jako cała klasa polityczna nie ulegli tej panice i nie wykonywali żadnych ruchów związanych ze zmianą prawa wyborczego, to wybory 10 maja mogłyby się odbyć w oparciu o normalne procedury – mówi polityk.

REKLAMA/Advertisement