Polskie dzieci spod Lwowa skrzywdzone przez ukraińskich celników. Zatrzymano transport paczek mikołajkowych

Jak informuje Radio Kraków na przejściu granicznym Medyka – Szeginie w województwie podkarpackim, w powiecie przemyskim, ukraińscy celnicy nie zezwolili wczoraj na wjazd autobusu z Tarnowa, którym przewożono 800 paczek mikołajkowych, przeznaczonych dla polskich dzieci z wiosek w obwodzie lwowskim.

Dary miały trafić do dzieci z miejscowości: Pnikut, Czyszki, Strzelczyska oraz Lipniki. Ta pierwsza zasłynęła z wyjątkowego oporu wobec władzy sowieckiej w obronie katolickiego kościoła. Mieszkańcy nigdy nie oddali kluczy od kościoła i choć wieś obciążono wysokimi podatkami, świątynia pozostała w dyspozycji parafian. Po wieloletnich zabiegach ze strony mieszkańców, dopiero w 1987 r. władza oficjalnie zezwoliła na odprawianie nabożeństw w kościele. Był to pierwszy taki przypadek w całym Związku Sowieckim. W Czyszkach wakacje podcza studiów seminaryjnych spędzał św. Maksymilian Maria Kolbe. W Strzelczyska, gdzie 97 % mieszkańców jako język ojczysty wskazało polski, działa Zespół Edukacyjny z polskim językiem nauczania im. Jana Pawła II.

REKLAMA/Advertisement

Zbórkę darów po raz 28 organizowały tarnowską młodzież, nauczyciele i Towarzystwo Przyjaciół Lwowa i Kresów Południo-Wschodnich.

– Maskotki, słodycze, pomoce szkolne. Ile to waży? Nie wiemy. Usłyszeliśmy, że mamy wypełnić deklarację przewozową. Nigdy tego nie robiliśmy. Wypełniliśmy. Oskarżyli nas o kontrabandę. Kontrabanda jest do handlu. To są zgrzewki, wielkie ilości. Tu było wszystko podzielone na paczki dla dzieci. Byli nieugięci – wracacie, nie ma Mikołaja, jest za duży tonaż – powiedział Radiu Kraków Stanisław Siadek, prezes Towarzystwa Przyjaciół Lwowa i Kresów Południo-Wschodnich.

REKLAMA/Advertisement

W przypadku, gdy nie uda się dostarczyć transportu do rodaków za kordonem, dary trafią do dzieci z Tarnowa i okolic.

za: radiokrakow.pl

REKLAMA/Advertisement