Podwyżka akcyzy? Stracą zarówno konsumenci, jak i producenci

Chaos, niepewność, dezorganizacja – tak sytuację panującą przez ostatnie tygodnie w branży winiarskiej, podsumowu szefowie firm zrzeszonych w Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa. A wszystko w związku z niezaplanowaną z odpowiednim wyprzedzeniem decyzją na temat wzrostu akcyzy o 10% z początkiem nowego roku. Na przedświątecznym posiedzeniu, Sejm odrzucił uchwałę Senatu, który nie chciał zgodzić się na podwyżkę akcyzy. To oznacza, że alkohol i papierosy w przyszłym roku najprawdopodobniej jednak zdrożeją. Najprawdopodobniej, bo ustawa czeka jeszcze na podpis prezydenta Andrzeja Dudy.

Jak mówi Magdalena Zielińska, prezes Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa, sytuacja, w której do ostatnich dni nie ma finalnych decyzji, jest dla biznesu fatalna.

REKLAMA/Advertisement

Stabilność otoczenia prawnego oraz jego przewidywalność są kluczowe z punktu widzenia przedsiębiorców. Planowanie strategii cenowej w takich warunkach jest wręcz niemożliwe. Zauważyć należy dodatkowo, że wszystko dzieje się w listopadzie i grudniu – najbardziej aktywnych handlowo miesiącach dla branży winiarskiej – zauważa Magdalena Zielińska.

Chaos, który zapanował na rynku, przysparza przedsiębiorstwom ogromnych trudności.

REKLAMA/Advertisement

Branża winiarska już odczuwa skutki długiego braku ostatecznej decyzji o terminie wprowadzenia  podwyżki podatku akcyzowego – ocenia Grzegorz Bartol, wiceprezes firmy Bartex. – Obserwujemy zwiększoną aktywność  zakupową  wyrobów spirytusowych, gdyż potencjalny zysk na sprzedaży tych produktów  po wprowadzeniu podwyżki będzie największy. Sklepy nie są zainteresowane winem, gdyż przeznaczają wolne środki na wyroby spirytusowe, budując zapas pod przyszłe zwiększone zyski. Działanie w takim otoczeniu rynkowym, gdzie w czasie winiarskich żniw aplikuje się kolejny czynnik ryzyka nie sprzyja nikomu.

Skutki tej niezaplanowanej z odpowiednim wyprzedzeniem decyzji dotknęły też inne przedsiębiorstwa.

Grudzień to apogeum zakupów w branży alkoholowej i  niesie ze sobą konieczność wcześniejszych działań w zakresie zakupu surowców, wyprodukowania wyrobu gotowego, a następnie sprawnego logistycznie systemu dostaw – mówi Anna Kalinowska, Dyrektor ds. Produkcji i Inwestycji w firmie Henkell Freixenet Polska Sp. z o. o. Wszystko po to, by na czas zapewnić dostępność produktów na półkach sklepowych w kluczowym dla branży okresie. Tak znaczący wzrost akcyzy z pewnością wpłynie na wielkość zamówień w ostatnich tygodniach roku i powinien być poprzedzony odpowiednim przygotowaniem po stronie producentów. Tymczasem ustawodawca działając w dużym pośpiechu nie daje takiej możliwości.

Firmy już niebawem będą musiały podnieść cenę wina, a to sytuacja niekorzystna zarówno dla konsumentów, jak i producentów.

– Po tej podwyżce, cena butelki wina na półce sklepowej wzrośnie o około 1 zł – wylicza Jakub Nowak, prezes firmy JNT Group. – Zmiana akcyzy, ze względu na to, że została ogłoszona zbyt późno i nie wszędzie firmy będą w stanie zareagować podniesieniem cen, obciąży również producentów. Proszę zwrócić uwagę, że w większości krajów sąsiedzkich czy UE stawka akcyzy jest zerowa i kolejna podwyżka akcyzy na rynku polskim spowoduje, że produkty winiarskie będą jeszcze droższe i nieatrakcyjne dla konsumenta. Powoduje to, że coraz więcej konsumentów kupuje duże ilości wina podczas podróży zagranicznych (podczas jednej podróży można zakupić 90 litrów – 120 butelek na osobę), a to jest wymierną stratą dla przedsiębiorców i Państwa.

70 procent win i wyrobów winiarskich produkowanych i butelkowanych w Polsce to efekt pracy firm zrzeszonych w Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa.

(informacja prasowa)