Podolski: Zbigniew S. nie powinien nigdy wyjść na wolność, bo wcześniej czy później zacznie oszukiwać

Wacław Podolski, biznesmen oszukany przez Zbigniewa S. na ponad 2 mln zł,  odnosi się do ostatnich informacji na temat doniesień porokuratury dotyczących Zbigniewa S. Zbigniewowi S. zarzuca się działanie na szkodę krakowskiej spółki w wysokości 30 mln zł.

– Rok temu, w rozmowie z Dziennikiem Narodowym skarżył się Pan, że sprawą oszustw Zigniewa S. nie nie tylko że nie interesują się media, ale również nie ma woli politycznej, aby dobrać się Zbigniewowi S. do skóry. Jak widać coś się w tej sprawie zmieniło.

– To się jeszcze okaże jak zapadną wyroki. Ten z którego aktualnie odbywa karę to stara sprawa. Poza tym Z. S. nieźle rozrabiał po wyborach po których spodziewał się amnestii, a jej nie otrzymał.

REKLAMA/Advertisement

– Zbigniew S. – tak teraz media podają imię i nazwisko człowieka, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu brylował na Facebooku i Youtubie.

– No nie tylko, przecież nawet znalazła się dziennikarka która napędziła mu nowych wyznawców zapraszając do programu, który powinien właściwie nazywać się Kryminaliści, a nie Skandaliści. Przecież on później żeruje na pozyskanych ofiarach wykorzystując ich do swych oszustw.

– Czuje Pan satysfakcję w związku z tym, że w końcu sprawą zajęła się prokuratura?

– Do mojej satysfakcji jeszcze daleko, ważne że przez jakiś czas nie będzie mógł dokonywać kolejnych oszustw.

REKLAMA/Advertisement

– W oficjalnym komunikacie Prokuratury Krajowej mowa jest o tym, że Zbigniew S. i inne osoby działając na szkodę krakowskiej spółki “wyrządziły jej szkodę w łącznej wysokości prawie 30 milionów złotych”. W doniesieniach prasowych jest już mowa o tym, że chodzi o spółkę Viamot. To spółka której akcje Pan i Pańska rodzina sprzedaliście Zbigniewowi S. za kwotę kilku milionów. Skąd taka różnica? Tu kilka milionów, a tu 30?

– To są dwie różne sprawy. Jedna z wniosku syndyka masy upadłościowej spółki Viamot SA o działanie na szkodę spółki a druga to wyłudzenie od nas akcji spółki. Czyli pierwsza to sprawa praktycznie kradzieży składników majątku spółki poprzez ich sprzedaż po zaniżonych cenach i sprzeniewierzenie nawet tych skąpych kwot uzyskanych od nabywców. Nie wiem co się składa na te podane 30 mln, bo w tej kwocie nie ma naszych należności. Brak zapłaty za akcje zostało zgłoszone przeze mnie do prokuratury i jak wspominałem zostało prawomocnie umorzone z braku wypełnienia znamion przestępstwa przez Z. S. swoim czynem. Ciekawe, bo prokuratura umorzyła to postępowanie dając wiarę zeznaniom Z. S., a odmawiając jej mojej rodzinie. A teraz pewnie sporządzi akt oskarżenia przeciwko niemu.

– Zbigniewowi S. grozi do 10 lat więzienia. Według Pana należy mu się tak wysoki wymiar kary?

– S. nie powinien nigdy wyjść na wolność, bo wcześniej czy później zacznie oszukiwać. Ciekawy jestem czy prokuratura się pokusi o śledztwo w stosunku do innych osób które mu pomagały w dokonywaniu oszustw na szkodę spółki bo niewątpliwie takowe były. Te cztery osoby zatrzymane w areszcie do sprawy to były tak zwane „słupy” czyli fikcyjni członkowie zarządu spółek. Warto byłoby przestrzec innych, że karane jest takie pozoranctwo.

REKLAMA/Advertisement

(koniec pierwszej części rozmowy; poniżej dalsza część wywiadu)

Czytaj również: S. oszukał ludzi na 20 mln zł! Mi jest winien ponad 2 mln – mówi w rozmowie z DN poszkodowany biznesmen [WIDEO]