REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

“PiS stoi tam, gdzie stała PO”. Jurek ostro o postawie władz ws. konwencji antyprzemocowej

460

Europoseł i były lider Prawicy Rzeczpospolitej punktuje w rozmowie z “Rzeczpospolitą” postawę rządu i całego Prawa i Sprawiedliwości wobec tzw. konwencji stambulskiej zwanej też antyprzemocową. Według polityka, jest to dokument bardzo niebezpieczny i sprzyjający ideologicznym, lewicowym naciskom, a rząd nie robi nic, aby go wypowiedzieć. Były marszałek Sejmu przypomina, że wobec konwencji stambulskiej zawiązała się koalicja państw Europy Środkowej, niestety bez udziału Polski.

Marek Jurek przytacza konkretne zapisy z dokumentu, które wprost mówią o walce z tradycyjnym modelem rodziny oraz promują jego zwalczanie oraz ograniczanie wolności:

– Jej główny cel, określony w art. 12, to “wykorzenienie” tradycji opartych na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn, aby (jak mówi art. 14) promować “niestereotypowe role” płciowe, a w całym prawodawstwie “uwzględniać płeć społeczno-kulturową”, cokolwiek miałoby to znaczyć. Ta konwencja rzekomo zajmuje się przemocą, a jednocześnie niesie przymus, bo na samym początku art. 4 ogłasza, że “szczególnych środków”, podjętych w ramach tej konwencji, nie można uznawać za dyskryminację. Jakich? Na przykład ograniczenia wolności słowa (w ramach “walki z homofobią”) albo praw wychowawczych rodziców, ich wpływu na edukację szkolną – komentuje.

Były marszałek Sejmu przypomina, że przed wyborami w 2015 roku liczni politycy tzw. Zjednoczonej Prawicy: Jarosław Gowin, Beata Kempa, Małgorzata Sadurska czy Elżbieta Rafalska sprzeciwiali się temu dokumentowi. Niestety, po wyborach ich opór się zmniejszył, a szef PiS Jarosław Kaczyński twierdzi, że dopóki rządzi PiS, nic Polsce w tej sprawie nie grozi. Jurek zauważa jednak, że konwencję ratyfikował Parlament Europejski i jest to nowa sytuacja, która jest próbą przejęcia uprawnień państw członkowskich:

– Unia Europejska, wchodząc do konwencji, zyskuje instrument, by domagać się od państw tego, czego nigdy nie mogła zażądać na podstawie traktatów. Edukacja, rodzina, ochrona życia – wszystko to oficjalnie miało być poza zakresem działań władz Unii Europejskiej. Konwencja stambulska staje się czymś w rodzaju wytrychu, który otwiera drzwi do nowych kompetencji. W tym sensie jej unijna ratyfikacja stanowi faktycznie nowy traktat europejski – mówi.

ParkerShop.pl: Zestawy Parker Urban już od 199 zł

Marek Jurek dodaje, że unijne instytucje będą używały swoich instytucji i władzy, aby konwencja ta zaczęła działać w poszczególnych krajach. Europoseł dodaje, że rząd PO-PSL kłamał, że konwencja podpisana została przez wszystkie kraje Unii Europejskiej:

– Tymczasem to była nieprawda, bo przyjęcie przez rząd nie oznacza przyjęcia przez państwo. To następuje dopiero po ratyfikacji. Tymczasem konwencji tej ciągle nie ratyfikowała jedna trzecia państw Unii Europejskiej, w tym większość państw naszego regionu, Europy Środkowej. Nie ratyfikowały jej między innymi Węgry, Słowacja, Litwa, Łotwa, Czechy – dodaje.

Były lider Prawicy Rzeczpospolitej apeluje o jak najszybsze wycofanie się przez rząd ze szkodliwej konwencji stambulskiej i proponuje projekt prorodzinnej konwencji, która mogłaby być zaproponowana krajom odrzucającym ideologię gender:

– Konwencja potwierdza wyjątkowy charakter monogamicznego małżeństwa, potwierdza wychowawcze prawa rodziców, prawo rodziny do materialnej solidarności ze strony państwa (w polityce podatkowej), ludzką godność dziecka poczętego. Zobowiązuje też uczestniczące państwa do badania przyczyn przemocy domowej i na tle seksualnym, i do zwalczania wszelkich jej przejawów. Trzeba badać jej występowanie w rodzinach i przeciwdziałać jej przejawom, ale trzeba ujawniać ich o wiele częstsze występowanie w związkach nierodzinnych, co do tej pory stanowi temat tabu. To dodatkowy powód, by zaniechać ich prawnej promocji – mówi.

Marek Jurek przypomina, że w naciski na przyjęcie konwencji stambulskiej włączają się coraz bardziej wpływowi urzędnicy, tacy jak choćby Frans Timmermans. Według niego, to powinno zmotywować władze do oporu wobec eurokratów, szczególnie, że wielu polityków było jej przeciwnikami i zaznacza, że Prawica Rzeczpospolitej nie zmieniła swoich poglądów. Pytany o to, czy “PiS stoi tam, gdzie stała PO”, Jurek odpowiada przytaczając proaborcyjne poglądy unijnych polityków:

– Mam nadzieję, że jeszcze tylko przez chwilę. Przecież rząd wie, że sprawozdawczyni ratyfikacji konwencji stambulskiej, Christine Revault d’Allonnes Bonnefoy z francuskiej Partii Socjalistycznej, oficjalnie oświadczyła po jej przeprowadzeniu, że “teraz wreszcie trzeba uznać, że aborcja stała się prawem na poziomie europejskim”. Przywódcy Unii w ogóle tego nie ukrywają. Czas więc zareagować, póki jeszcze mamy sojuszników, tym bardziej że wszyscy są pod presją i może zacząć ich ubywać. A rząd Rzeczypospolitej powinien się chyba cieszyć z istnienia antygenderowego oporu w Europie – podsumowuje.

Reklama / Advertisement

Postawa rządu Prawa i Sprawiedliwości właśnie w sprawie tzw. konwencji antyprzemocowej pokazuje, że niestety wydaje się, że konserwatywne wartości i przywiązanie do chrześcijaństwa są dla tego środowiska jedynie sposobem na przekonanie wierzących wyborców. Działania, a właściwie ich brak w sprawie wypowiedzenia i wycofania się z wyjątkowo niebezpiecznej i szkodliwej konwencji, kiedy sojusznicy Polski z Grupy Wyszehradzkiej jej nie ratyfikują są kompletnie niezrozumiałe. Chyba, że partia rządząca wybrała drogę niemieckiego CDU i brytyjskich konserwatystów kompletnego odejścia od ideałów prawicy. W takim wypadku, postawa ta byłaby znacznie bardziej zrozumiała …

za: onet.pl

Dziennik Narodowy poleca