PETA: Jeśli nazywasz psa, kota lub chomika “zwierzęciem domowym”, to znaczy że ich nie szanujesz

Angielskie słowo “pet” oznacza zwierzę domowe. Działaczka znanej z wielu aberracji organizacji PETA (People for the Ethical Treatment of Animals, Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt) ma problem z rzeczonym słowem i chce, abyśmy przestali go używać.

Zamiast tego grupa twierdzi, że właściciele psów powinni nazywać swoje czworonogi „opiekunami”, a zwierzęta domowe w ogóle należy nazywać „zwierzętami towarzyszącymi” (companion animals) – ponieważ to, jak opisujemy nasze zwierzęta, decyduje o tym, jak je traktujemy.

REKLAMA/Advertisement

We wtorek Jennifer White z PETA wystąpiła w słynnym programie telewizyjnym “Good Morning Britain”, w którym usiłowała przekonać do swoich racji gospodarzy: Piersa Morgana i Susannę Reid. Główny problem ze słowem „zwierzak”  jest taki, że jest ono protekcjonalne wobec zwierząt, twierdziła White.

– Wiele osób, które mają w domu psy lub koty, nazywają je zwierzętami i nazywają siebie właścicielami. A to oznacza, że zwierzęta są własnością, jak na przykład samochód –  powiedziała a Morgan załamał ręce, mówiąc: „Och, na miłość boską!”

REKLAMA/Advertisement

Wielu krytyków, w tym osób wspierających PETA datkami, zwróciło potem w mediach społecznościowych uwagę, że już w samym skrócie znajduje się krytykowane słowo. I nie jest to przypadek, tak właśnie ma się to kojarzyć.

Niezrażona organizacja fanatyków powołała się dzisiaj na Twitterze na badanie, które ma dowodzić o szkodliwości używania słów “pet” ale i “pest” (szkodnik), sugerując ich pokrewieństwo frazeologiczne.

REKLAMA/Advertisement