Oblężenie ambasady amerykańskiej w Bagdadzie. Trump wini Iran: “To nie ostrzeżenie, to groźba!” [WIDEO]

Wczorajsze zamieszki wokół ambasady amerykańskiej w Bagdadzie przygasły wieczorem, ale intensyfikują się ponownie od rana.

Setki wspieranych przez Iran demonstrantów wtargnęło we wtorek na teren placówki dyplomatycznej w stolicy Iraku, ale nie zdołało dostać się do budynku. Ambasador USA i personel zostali ewakuowani a na miejscu została jedynie iracka ochrona i żołnierze amerykańscy. 

– Podjęliśmy odpowiednie działania mające na celu ochronę sił, aby zapewnić bezpieczeństwo amerykańskim obywatelom. i zapewnić nasze prawo do samoobrony. Wysyłamy dodatkowe siły w celu wsparcia naszego personelu w ambasadzie – poinformował amerykański sekretarz obrony, Mark Esper.

Pentagon ogłosił również, że dodatkowi żołnierze piechoty morskiej zostaną wysłani w celu ochrony gmachu. Esper nie podał z początku dokładnej liczby, ale już nad ranem 1 stycznia polskiego czasu określił ją jako 750.

Przez całą noc nad terenem latały AH-64 Apache  – podstawowe śmigłowce szturmowe United States Army,

REKLAMA/Advertisement

Donald Trump oskarżył Iran o zorganizowanie ataku na ambasadę USA w Bagdadzie.

– Iran ponosi pełną odpowiedzialność za utratę życia lub szkody poniesione w którymkolwiek z naszych obiektów. Zapłacą bardzo DUŻĄ CENĘ! To nie jest ostrzeżenie, to groźba – napisał na Twitterze.

Trump nasilił presję na władze irackie na zapewnienie ochrony ambasady.

Później zapytany o możliwość nakręcania się spirali wybuchu wojny z Iranem, Trump powiedział dziennikarzom:

– Czy chcę? Nie. Chcę mieć pokój. Lubię pokój. I Iran powinien chcieć mieć pokój bardziej niż ktokolwiek inny. Więc nie widzę, żeby to się działo.

Protestujący podpalili wczoraj budkę wartowniczą, znisczyli kamery bezpieczeństwa i obrzucili gmach koktajlami Mołotowa. W pewnym momencie tłum, który protestował przeciwko niedzielnym amerykańskim nalotom na wspieraną przez Iran milicję w Iraku użył rynny, próbując rozbić okno ambasady. Żołnierze amerykańscy rozproszyli tłum, strzelając gumowymi pociskami i używając granatów łzawiących i ogłuszających. Zgłoszono, że co najmniej 62 osoby zostały ranne.