Niemiecki sąd orzeka: Podpalenie synagogi nie jest aktem antysemityzmu. To zrozumiały protest polityczny

Sąd okręgowy w Wuupertalu (w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia) orzekł, że dokonane w 2014 r. podpalenie w tym mieście synagogi było co prawda aktem przestępczym, ale nie antysemickim. Uznano, że był to protest polityczny przeciwko Izraelowi.

W orzeczeniu stwierdzono, że sprawcy – trzech urodzonych w Palestynie obywateli niemieckich – chciało jedynie “zwrócić uwagę na konflikt w Gazie”, kiedy przygotowali i wrzucili koktajle Mołotowa do synagogi w lipcową noc w 2014 r.. Nikt nie został ranny, ale atak wyrządził szkody materialne. Ostatecznie mężczyźni otrzymali wyroki w zawieszeniu.

REKLAMA/Advertisement

Wyrok wywołał szok w Izraelu, rozpisują się o nim liczne media. Uważa się, iż decyzja sądu jest kłopotliwa i głęboko niepokojąca. Napastnicy nie zaatakowali ambasady Izraela ani któregoś z jej konsulatów. Zaatakowali instytucję żydowską. Łączenie Izraela z wyznawcami judaizmu – i mówienie, że niezgadzanie się z polityką tego pierwszego w jakiś sposób usprawiedliwia atakowanie tych ostatnich – jest z definicji antysemickie, twierdzą izraelskie media.

– Myślałem, że czas spakowanych walizek skończył się na zawsze – powiedział Leonid Goldberg, lider społeczności żydowskiej w Wuppertalu. – Zastanawiam się teraz, kiedy nadejdzie odpowiedni moment, aby spakować je ponownie.

REKLAMA/Advertisement

Nie mówił po prostu retorycznie: synagoga w Wuppertalu ostatnio spłonęła w 1938 r. Odbudowano ją pod koniec ubiegłego wieku.

za: jpost.com

REKLAMA/Advertisement